Rynek największych kombajnów zbożowych przypomina wyścig zbrojeń. Producenci nie walczą już tylko o dodatkowe konie mechaniczne, ale przede wszystkim o przepustowość, minimalizację strat poniżej 1 proc. przy ekstremalnych prędkościach oraz “inteligencję” maszyny.
W tym artykule przyjrzymy się nieco bliżej flagowym „potworom żniwnym” wiodących marek i tym jak daleko zaszedł rynek tego typu maszyn.
New Holland
Ze stajni tego producenta trzeba wymienić model CR11, którego sercem jest silnik FPT Cursor 16 o maksymalnej mocy aż 775 KM. Ponadto gigantyczny zbiornik mieszczący 20 tys. litrów ziarna, opróżniany z prędkością 210 l/s pozwala na osiąganie ogromnych wydajności.
Jednak tym co decyduje o jakości i szybkości omłotu jest podwójny rotor (Twin Rotor) zestrojony z nowym, szerszym systemem czyszczącym Twin Clean (dwa kosze sitowe działające kaskadowo), czyli kaskadowy system czyszczący, w którym sito górne i dolne są podzielone na dwie strefy.
New Holland CR11, fot. Adam ŁadowskiDodatkowo, system ma niezależny napęd, co pozwala na automatyczną regulację prędkości poprzecznego roztrząsania materiału co zapobiega uciekaniu ziarna na jedną stronę przy zbiorze na skłonach.
Maszyna naszpikowana jest czujnikami weryfikującymi obciążenie sit. Za automatyzację odpowiada system IntelliSense, który sam koryguje parametry pracy co kilkanaście sekund, reagując na wilgotność i gęstość łanu.
Te wszystkie rozwiązania pozwalają wg. producenta na osiąganie w zbiorze pszenicy wydajności na poziomie choćby ponad 100 ton/h.
Case IH
Case IH z nową serią AF stawia na ewolucję sprawdzonej koncepcji Axial-Flow. Zamiast komplikować budowę, inżynierowie skupili się na optymalizacji przepływu wewnątrz jednego, ogromnego systemu.
Sercem jest rotor AFXL o średnicy 762 mm i długości 3,67 m. To konstrukcja o największej średnicy na rynku, która dzięki swojej masie bezwładnościowej zapewnia stabilne obroty choćby przy nierównomiernym karmieniu.
Kluczowa nowość to system podawania (SFS, który fizycznie łączy prędkość podawania materiału z prędkością obrotową rotora. Efekt? Znacznie mniejsze zużycie energii i wyeliminowanie ryzyka zatorów na wlocie.
Case IH AF 10, fot. Krzysztof GębskiZ kolei system czyszczenia Cross-Flow Plus wykorzystuje przeprojektowane, sekwencyjne układy, które w połączeniu z automatyczną kompensacją przechyłów bocznych (do 28%) sprawiają, iż ziarno jest idealnie czyste niezależnie od terenu.
Natomiast mechaniczny napęd PowerPlus CVT rotora zastępuje tradycyjne przekładnie pasowe. Pozwala to na precyzyjną, płynną zmianę obrotów (rewersowanie możliwe z kabiny) i wyższą sprawność energetyczną.
Wydajność w największym modelu jest o około 20 proc. większa niż w dotychczasowych, najmocniejszych kombajnach serii Axial Flow, co także ma pozwalać na osiąganie wydajności na poziomie 100 i więcej ton na godzinę.
Claas
Najmocniejszy w gamie kombajnów Class, czyli model Lexion 8900 to mistrz wydajności w zmiennych warunkach, co zawdzięcza swojej hybrydowej konstrukcji.
Dzięki systemowi APS Synflow Hybid, czyli unikalnemu połączeniu bębna młócącego z dwoma rotorami separującymi, gdzie bęben młócący wstępnie przyspiesza masę co sprawia, iż rotory mogą pracować z wyższą efektywnością, wykonując już tylko finalną separację, możliwa jest szybsza i sprawniejsza praca.
Claas Lexion 8900, fot. ClaasDo tego dochodzi system Cemos Automatic, czyli najbardziej zaawansowany system optymalizacji na rynku. Nie tylko sugeruje zmiany, ale sam „prowadzi” kombajn, wykonując ponad 100 operacji na minutę (korekta sit, wentylatora, szczelin omłotowych).
Nie można w przypadku tego modelu zapomnieć również o systemie Dynamic Cooling, czyli systemie chłodzenia o zmiennej prędkości obrotowej wentylatora, który działa jak kurtyna powietrzna, chroniąc przed zanieczyszczeniem chłodnic. Dzięki temu maszyna nie przegrzewa się choćby w ekstremalnym kurzu.
Ten najmocniejszy kombajn ze stajni Claas nie odbiega tutaj mocno od konkurencji, i w praktyce powinien pozwolić na osiąganie przynajmniej 80-100 ton/h przy optymalnych warunkach.
John Deere
Amerykański producent w swoim flagowym modelu X9 postawił na “szeroki kanał”, co pozwala mu dominować w zbiorze wysokich i trudnych łanów, gdzie kluczowa jest przepustowość.
Dwa rotory o dużej średnicy (system Dual Series-Stream) oferują łączną powierzchnię separacji wynoszącą aż 22,5 m2. Konstrukcja ta została zoptymalizowana pod kątem “miękkiego” omłotu, co oznacza, iż słoma pozostaje w znacznie lepszym stanie (mniej połamana).
Kombajn John Deere X9, fot. John DeereZ kolei system czyszczenia Dyna-Flo XL posiada powierzchnię sit powiększoną o 36 proc. w stosunku do serii S. Dzięki nowemu wentylatorowi, maszyna efektywnie usuwa plewy choćby przy bardzo dużym obciążeniu masą, eliminując straty ziarna w strefie czyszczenia.
Bardzo istotny jest również w przypadu tej maszyny system HarvestSmart, który aktywnie reguluje prędkość jazdy w zależności od obciążenia silnika i strat ziarna. X9 to maszyna, która “czuje” teren poprzez zaawansowane mapowanie satelitarne i czujniki jakości ziarna ActiveVision, które kamerami analizują czystość próbek w czasie rzeczywistym.
Firma John Deere deklaruje, iż jej najmocniejszy kombajn ma zdolność do zbioru ponad 100 ton pszenicy/h przy stratach ziarna poniżej 1 proc.
Agco, czyli Fendt i Massey Ferguson
W przypadku grupy Agco, flagowy kombajn Ideal możemy kupić właśnie pod markami Fendt lub Massey Ferguson. Ideal 10, czyli największy z gamy, to podobnie jak jego mniejsi bracia niejako konstrukcyjnie “czysta kartka”, w której każdy centymetr został zaprojektowany pod kątem optymalizacji przepływu materiału.
W tej maszynie rotory Dual Helix mają aż 4,84 m długości, co sprawia, iż proces omłotu, przejścia materiału przez maszynę, jest długi co daje niespotykaną delikatność w traktowaniu ziarna, a to szczególnie mogą docenić zwłaszcza plantatorzy rzepaku czy roślin strączkowych.
FENDT Ideal, fot. A. ArabskaTym co na pewno wyróżnia kombajn Ideal, jest z pewnością opcionalny system Ideal Drive, gdzie brak kolumny kierownicy to nie tylko bajer, ale istotna zmiana ergonomii ponieważ do sterowania służy dżojstik na lewym podłokietniku. Operator widzi heder od ziemi po jego końce, co redukuje zmęczenie i pozwala na prowadzenie maszyny na milimetry bez wysiłku.
Ciekawym udogodnieniem jest również AutoDock, czyli sytem hydraulicznego podłączania hederu, który eliminuje konieczność manualnego spinania złączy olejowych i elektrycznych. To oszczędność około 5-10 minut przy każdej zmianie pola, co w skali sezonu daje godziny realnego czasu pracy.
W przypadku Ideal 10 ze stajni Agco, producent ostrożnie deklaruje wydajność zbioru w pszenicy na poziomie 80-90 ton/h.
Co oferują największe maszyny?
Dziś kupując kombajn klasy premium, rolnik nie płaci tylko za moc silnika, ale za chociażby automatyzację, gdzie kombajn sam pilnuje strat, jakości ziarna i obciążenia, co pozwala wyeliminować błędy operatora.
Płaci się również za logistykę, czyli ogromne zbiorniki (16 000 – 20 000 l) i szybki rozładunek (nawet 210 l/s) co jest koniecznością przy tak wysokiej przepustowości. Oczywiście nie można tu także zapominać o możliwości monitorowania jakości plonu w czasie rzeczywistym i mapowania zasobności pola bezpośrednio z kabiny.
Wybór między tymi markami zależy często od preferowanej technologii separacji (pojedynczy rotor vs systemy hybrydowe/dwurotorowe) oraz dostępności serwisu w danym regionie, gdyż każda z tych maszyn wymaga wysoce wykwalifikowanej obsługi technicznej.

46 minut temu











