Czwartkowa sesja ma wyraźnie defensywny charakter. Wyniki gigantów technologicznych na początku zostały ocenione pozytywnie, ale w trakcie sesji azjatyckiej notowania posesyjne wyraźnie runęły w dół. Na to wszystko nałożyła się dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie, niwelując wszelkie nadzieje na dialog, co wyniosło cenę ropy Brent na grudniowym kontrakcie do poziomu 112 USD za baryłkę. W takim otoczeniu kapitał płynie do klasycznych bezpiecznych przystani, czyli franka, jena i amerykańskich obligacji. Tracą waluty rynków wschodzących, w tym złoty i jego regionalni sąsiedzi. Pomimo spadających rentowności, traci również złoto i srebro, co jest wynikiem rosnących oczekiwań na podwyżki stóp procentowych.
Frank liderem, złoty pod presją
Złoty jeszcze rano próbował się umacniać, a EURPLN zszedł poniżej 4,35, najniższego poziomu od miesiąca. Ta aprecjacja naszej waluty okazała się być jedynie chwilowa. Drożejąca ropa uderza w waluty importerów surowców, a do tego dochodzą słabsze dane krajowe. Realna sprzedaż detaliczna wzrosła we wrześniu o 3,3% r/r przy oczekiwaniach na 3,6%, a w ujęciu miesięcznym spadła o 3,8%. Nie zmienia to obrazu polskiej konsumpcji, ale nie dało złotemu argumentu do obrony i zmniejsza presję na rozmyślanie o podwyżkach. Podobnie zachowują się inne waluty regionu: w otoczeniu awersji do ryzyka inwestorzy nie różnicują rynków wschodzących i ograniczają ekspozycję na cały region.
Z drugiej strony patrząc na szeroki rynek, jen umacnia się wobec wszystkich walut G10, a USDJPY spada do około 157. To przypomnienie, iż w razie upadku narracji o rozwoju AI jen wciąż pełni rolę bezpiecznej przystani. Podobnie jak w przypadku lokalnym jest to frank szwajcarski, który zyskuje najmocniej w stosunku do złotego.
Obligacje rosną, złoto spada
Rentowność amerykańskich 10-latek spadła o 3 pb, do 5,09%, mimo drożejącej ropy. To wyraźny sygnał popytu na bezpieczne aktywa. Jednocześnie wyraźnie tanieją złoto i srebro, które w klasycznym scenariuszu ucieczki od ryzyka powinny zyskiwać. Złoto notuje dzisiaj poziomy poniżej 4100 USD, a srebro testuje 55 USD za uncję.
Wyjaśnieniem są stopy procentowe. Ropa na poziomie około 110 USD to impuls inflacyjny, a rynek coraz mocniej zakłada, iż banki centralne będą musiały zacieśniać politykę, a nie ją luzować. Inflacja w strefie euro wynosi 3,8%, a Bloomberg Economics widzi ją w okolicach 4% na koniec roku. Na najbliższym posiedzeniu, 28-29 października, EBC najpewniej zrobi pauzę, ale w grudniu spodziewana jest kolejna podwyżka, do 2,75%. Podobnie wygląa sytuacja od strony amerykańskiej. Rynek wycenia prawdopodobieństwo na rych w październiku na nieco powyżej 10%, a w grudniu podwyżka jest w pełni wyceniona. Przy rentownościach powyżej 5% złoto, które nie przynosi odsetek, traci atrakcyjność. Przy gwałtownych spadkach na giełdach część inwestorów sprzedaje też metale, żeby uzupełnić depozyty na rynku akcji. Z drugiej strony z perspektywy długoterminowej, złoto wciąż wydaje się atrakcyjne, biorąc pod uwagę wciąż mocny popyt ze strony banków centralnych.
Euro z francuskim balastem
EURUSD wybił się dzisiaj na moment w okolice 1,1255. W zeszłym tygodniu przerwana została seria 5 spadkowych tygodni i na ten moment jest szansa na utrzymanie wzrostowej passy na ten tydzień. Niemniej jeżeli EURUSD wróciłby poniżej 1,12, spadki tygodniowe mogą być wznowione. Rentowność francuskich 10-latek dotarła do około 5%, najwyżej od 2002 roku. Spread do Bundów rozszerza się w tempie notowanym rzadko w ostatnich dekadach, a w piątek czeka nas przegląd ratingu Francji przez Moody’s. Do tego dochodzą protesty społeczne we Francji, Włoszech i Portugalii. Przed budżetem w Wielkiej Brytanii, zaplanowanym na przyszły tydzień, rośnie też nerwowość na EURGBP: tygodniowa zmienność implikowana jest najwyższa od maja.
Perspektywy na najbliższe dni
Dopóki ropa pozostaje droga, a inwestorzy szukają bezpieczeństwa, dolar powinien zachować przewagę. Obecne odbicie EURUSD można traktować jako korektę. Realne jest zejście poniżej 1,12, a w dalszej kolejności test 1,11.
Dla złotego oznacza to raczej stabilizację na słabszych poziomach. EURPLN powinien utrzymywać się w rejonie 4,37-4,38, a USDPLN może ponownie podejść pod 3,90–3,92. Złoty mógłby odrobić straty po wyraźnym spadku cen ropy, na przykład w wyniku deeskalacji na Bliskim Wschodzie.
Chwilę po godzinie 12:00 za dolara płacimy 3,8951 zł, za euro 4,3695 zł, za funta 5,2149 zł. Frank umacnia się do złotego aż o 1% i w tej chwili za tę walutę płacimy aż 4,7456 zł.
Autor: Michał Stajniak, CFA, Szef Działu Analiz XTB

2 godzin temu






