Zyski chińskiego przemysłu najsłabsze w tym roku, a w Japonii rośnie inflacja usług

1 godzina temu

Poniedziałkowe dane z Azji pokazały dwie gospodarki w różnej sytuacji. W Chinach zyski przemysłu rosną coraz wolniej, bo firmy mają słaby popyt krajowy i drożejącą energię. W Japonii jest odwrotnie: presja cenowa rośnie, a opublikowany tego samego dnia protokół z lipcowego posiedzenia Banku Japonii (BoJ) pokazuje, iż część członków zarządu chce szybszych podwyżek stóp. Dla rynku walutowego i obligacji to ważne sygnały.

Chiny: czwarty miesiąc hamowania

Według Krajowego Biura Statystycznego (NBS) zyski dużych firm przemysłowych wzrosły w sierpniu o 4,2 proc. rok do roku. To najsłabszy wynik w tym roku i czwarty z rzędu miesiąc spowolnienia. W kwietniu zyski rosły jeszcze o 24,7 proc., a w lipcu o 11,2 proc. Słabiej było ostatnio w listopadzie 2025 r., kiedy zyski spadły o kilkanaście procent.

Od stycznia do sierpnia zyski wzrosły o 15,7 proc., po 17,6 proc. w okresie styczeń-lipiec. Na tle ostatnich lat to wciąż dobry wynik. W całym 2025 r. zyski wzrosły tylko o 0,6 proc. i był to pierwszy wzrost po trzech latach spadków. Tegoroczne odbicie ciągnie jednak wąska grupa branż.

Główny statystyk NBS Yu Weining tłumaczy spowolnienie przede wszystkim wysoką bazą. W sierpniu 2025 r. zyski skoczyły o 20,4 proc., bo Pekin walczył wtedy z wojnami cenowymi w kilku branżach. To prawda, ale nie cała. Większą rolę gra słaby popyt wewnętrzny, nadmiar mocy produkcyjnych i od miesięcy rosnące koszty energii, co wiąże się z wojną na Bliskim Wschodzie i zamknięciem Cieśniny Ormuz. Ceny producentów (PPI) wzrosły w sierpniu o 3,8 proc. rok do roku, więcej niż oczekiwano. Prawie trzyletnia deflacja cen fabrycznych się skończyła, ale w dużej mierze przez droższe surowce, a nie przez silny popyt.

Dwie różne gospodarki w jednej

Dane pokazują coraz większą różnicę między branżami. Zyski producentów komputerów, sprzętu telekomunikacyjnego i elektroniki wzrosły od stycznia do sierpnia o 110 proc. To efekt światowego boomu na chipy i infrastrukturę dla AI. Zyski całego przemysłu high-tech rosły w tym czasie o 54,7 proc. Branże zależne od konsumentów radzą sobie znacznie gorzej. Zyski producentów samochodów spadły o 16 proc., a producentów alkoholi, napojów i herbaty aż o 34,7 proc. Słabną także odzież i meble.

Inne dane mówią to samo. Produkcja przemysłowa przyspieszyła w sierpniu do 5,2 proc. dzięki eksportowi, ale oficjalny PMI dla przemysłu drugi miesiąc z rzędu był poniżej 50 pkt. Sprzedaż detaliczna dalej zwalnia, a inwestycje w miastach spadają coraz mocniej. W drugim kwartale wzrost PKB był najwolniejszy od ponad trzech lat. Huang Yiping, doradca Ludowego Banku Chin, ostrzegał niedawno, iż boom na AI może jeszcze pogłębić tę nierównowagę: eksport rośnie, a popyt krajowy stoi.

Ekonomiści spodziewają się, iż Pekin mocniej sięgnie po stymulację. Allan von Mehren z Danske Bank przewiduje szybsze inwestycje w strategiczne sektory, takie jak sieci energetyczne, centra danych, wodociągi i logistyka. Większa zależność od eksportu oznacza jednak rosnące napięcia z partnerami handlowymi. EBC ostrzegał już, iż chińska konkurencja w zaawansowanej produkcji uderza w niemiecki przemysł, a więc pośrednio także w polskich poddostawców.

Japonia: usługi drożeją najszybciej od ponad dwóch lat

W Japonii sytuacja jest odwrotna. Indeks cen producentów usług (SPPI), czyli cen usług sprzedawanych między firmami, wzrósł w sierpniu o 3,7 proc. rok do roku, po 3,6 proc. w lipcu. To najszybsze tempo od czerwca 2024 r. BoJ uważnie śledzi ten wskaźnik, bo pokazuje on, na ile firmy przerzucają rosnące płace na ceny usług.

Szczegółowe dane BoJ pokazują jednak, iż wynik jest w dużej części efektem frachtu morskiego. Stawki za transport morski wzrosły o 74,2 proc. rok do roku, bo szlaki handlowe są zakłócone przez konflikt na Bliskim Wschodzie. Bez transportu międzynarodowego SPPI wzrósł o 3,2 proc., tyle samo co w lipcu. Usługi, w których dużą część kosztów stanowią płace, podrożały o 2,8 proc. (wcześniej 2,7 proc.), a najem i leasing o 14,1 proc. Presja cenowa jest więc trwała, ale w części usług krajowych nie przyspiesza gwałtownie.

Zbiega się to z innymi danymi. Hurtowe ceny dóbr (CGPI) rosły w sierpniu o 7,6 proc. rok do roku, powyżej prognoz, a inflacja bazowa CPI utrzymuje się w okolicach celu 2 proc.

Protokół BoJ: szybciej, niż zakłada rynek

Najważniejszy był jednak protokół z posiedzenia z 30-31 lipca. Bank zostawił wtedy stopę na poziomie 1 proc., ale ostrzegł, iż inflacja bazowa może przekroczyć cel. Jak relacjonuje Reuters, wielu z dziewięciu członków zarządu uznało, iż bank powinien przestać wspierać wzrost cen, a zacząć pilnować, by inflacja bazowa została w okolicach 2 proc.

Jeden z członków mówił wprost:

„Rynki zdają się oczekiwać podwyżek co około pół roku. Tempo może być jednak szybsze”.

Drugi apelował o „zwinne” dostosowywanie stóp, a trzeci ocenił, iż czekanie przestało być „marginalnym” ryzykiem i iż jeżeli ryzyka inflacyjne się zmaterializują, gospodarka poniesie „ogromne szkody”. Kilku członków zwracało uwagę, iż gospodarstwa domowe i firmy spodziewają się coraz wyższej inflacji w długim terminie. Padł też argument, iż stopa BoJ jest wciąż poniżej dolnej granicy szacowanego przedziału stopy neutralnej (1,1-2,5 proc.).

Te obawy gwałtownie przełożyły się na decyzje. Po podwyżce w czerwcu i przerwie w lipcu BoJ 18 września podniósł stopę do 1,25 proc., najwyżej od 31 lat. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 7 do 2. Na bank naciskała też Fed, który tydzień wcześniej sam podniósł stopy. Większa różnica stóp między USA a Japonią osłabiałaby jena i podbijała koszt importu.

Idź do oryginalnego materiału