Liczba rolników wpisanych do Krajowego Rejestru Długów nieznacznie spadła, podobnie jak łączna wartość ich zaległości. Dane za pierwsze półrocze 2026 r. nie dają jednak podstaw do mówienia o wyraźnej poprawie sytuacji finansowej gospodarstw. Przeciętny zadłużony rolnik ma do spłaty blisko 67 tys. zł, a jego zobowiązania są przeterminowane średnio od ponad dwóch lat.
3,6 tys. rolników w KRD. Łączne zadłużenie przekracza 238 mln złNa koniec czerwca 2026 r. w Krajowym Rejestrze Długów figurowało około 3,6 tys. rolników zajmujących się uprawą roli i hodowlą zwierząt. To o 68 osób, czyli 1,9 proc. mniej niż rok wcześniej.
Spadła również wartość zaległości. Łączne zadłużenie rolników zgłoszonych do KRD wyniosło 238,3 mln zł, wobec 242,8 mln zł rok wcześniej. Oznacza to zmniejszenie długu o 4,5 mln zł, czyli o 1,8 proc.
Eksperci przestrzegają jednak przed wyciąganiem z tych danych zbyt optymistycznych wniosków.
Mniej dłużników, ale przeciętny dług praktycznie bez zmian
Na koniec pierwszego półrocza przeciętne zadłużenie rolnika znajdującego się w KRD wynosiło 66 695 zł. To zaledwie o 14 zł więcej niż przed rokiem.
Zdaniem radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego Adriana Parola pokazuje to, iż spadek łącznej wartości zobowiązań wynika głównie ze zmniejszenia liczby osób znajdujących się w rejestrze.
– Taką tezę potwierdza średnie zadłużenie, które praktycznie się nie zmieniło. Nie widać więc wyraźnego zmniejszenia ciężaru długu przypadającego na jednego zadłużonego rolnika – ocenia Adrian Parol.
Najbardziej narażone na problemy z płynnością są jego zdaniem gospodarstwa mocno wyspecjalizowane, ponoszące wysokie koszty stałe i mające duże zobowiązania związane m.in. z zakupem ziemi, budynków czy maszyn.
Rekordzista ma do spłaty 5,6 mln zł
Skala problemów finansowych poszczególnych gospodarstw może być bardzo różna. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. najwyższe zadłużenie pojedynczego rolnika wpisanego do KRD wynosiło aż 5,6 mln zł. Rekordzista pochodzi z województwa mazowieckiego.
Rok wcześniej najwyższa kwota zaległości wynosiła 4,4 mln zł, również na Mazowszu.
Eksperci zastrzegają jednak, iż pojedynczy rekord nie może być traktowany jako obraz kondycji całego sektora. Tak wysoka suma może dotyczyć gospodarstwa prowadzącego działalność na dużą skalę i posiadającego liczne zobowiązania wobec banków, firm leasingowych czy dostawców środków produkcji.
– Sama inwestycja nie pozostało problemem, bo staje się nim dopiero wtedy, gdy harmonogram spłat przestaje odpowiadać przepływom pieniężnym gospodarstwa – podkreśla Adrian Parol.
Do utraty płynności może prowadzić kilka problemów występujących jednocześnie: niższe ceny sprzedaży, słabszy sezon, szkody pogodowe, choroby zwierząt czy opóźnienia w płatnościach od odbiorców.
Długi ciągną się średnio ponad dwa lata
Niepokojący pozostaje czas, przez jaki rolnicy zalegają z płatnościami. Na koniec czerwca średni okres przeterminowania zobowiązań wynosił 749 dni, czyli ponad dwa lata.
Rok wcześniej było to 817 dni. Skrócenie tego okresu o 68 dni może wyglądać korzystnie, ale – jak podkreślają eksperci – nie musi oznaczać, iż rolnicy zaczęli szybciej regulować swoje zobowiązania.
Średnia może się zmniejszać także wtedy, gdy z rejestru znikają najstarsze należności, a jednocześnie pojawiają się nowe, krócej przeterminowane długi.
Najdłużej ze spłatami zalegają rolnicy z województw:
- opolskiego – średnio 990 dni,
- śląskiego – 914 dni,
- świętokrzyskiego – 875 dni.
– Jakby nie patrzeć na te dane, to przez cały czas mówimy o ponad dwóch latach opóźnienia. To już problem przewlekły, a nie tylko chwilowy zator – podkreśla Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG.
Dopłaty poprawiają płynność, ale tylko części gospodarstw
Katarzyna Wuczkowska z KRD zwraca uwagę, iż dane z pierwszego półrocza trzeba analizować także w kontekście sezonowości rolnictwa.
W pierwszych miesiącach roku część gospodarstw otrzymuje znaczące środki z dopłat, które mogą być przeznaczane na regulowanie wcześniejszych zobowiązań. Do 11 czerwca 2026 r. ARiMR przekazała rolnikom 18,95 mld zł, w tym 15,62 mld zł płatności bezpośrednich i 3,33 mld zł wsparcia obszarowego.
– W pierwszej połowie roku wierzyciele rolników często wstrzymują się z bardziej zdecydowanym dochodzeniem należności, w tym wpisywaniem ich do KRD. Wielu z nich daje rolnikom szansę, by pospłacali zobowiązania z ubiegłorocznych zbiorów – wyjaśnia Katarzyna Wuczkowska.
Dlatego pełniejszy obraz sytuacji może być widoczny dopiero w drugiej części roku.
Kiedy 67 tys. zł długu staje się poważnym problemem?
Sama kwota zadłużenia nie przesądza jeszcze o kondycji gospodarstwa. Dla dużego producenta zaległość wynosząca kilkadziesiąt tysięcy złotych może być możliwa do spłacenia po jednym dobrym sezonie. Dla małego gospodarstwa identyczna suma może oznaczać utratę płynności na wiele miesięcy.
Kluczowe znaczenie ma również to, komu rolnik jest winien pieniądze.
– Inaczej należy oceniać dług rozłożony między kilku wierzycieli, a inaczej jednoczesne zaległości wobec banku, leasingodawcy, dostawców oraz instytucji publicznych – zaznacza Łukasz Goszczyński.
W drugim przypadku każde kolejne opóźnienie może powodować narastanie odsetek, problemy z finansowaniem bieżącej produkcji i konieczność zaciągania następnych zobowiązań.
Ryzyko spirali zadłużenia pozostaje
Największym zagrożeniem jest sytuacja, w której gospodarstwo zaczyna finansować bieżące wydatki kolejnym długiem. Rolnik ogranicza wtedy zakup środków produkcji, odkłada remonty i inwestycje albo korzysta z następnego kredytu czy odroczonych terminów płatności.
Jeśli jednocześnie spadają ceny produktów rolnych lub pojawiają się nieprzewidziane straty, możliwość wyjścia z zadłużenia gwałtownie się zmniejsza.
Dane KRD pokazują więc niewielką poprawę statystyk, ale nie przełom. Łączne zadłużenie spadło, podobnie jak liczba dłużników, jednak średni dług pozostaje na poziomie niemal 67 tys. zł, a zaległości realizowane są przeciętnie ponad dwa lata. W części gospodarstw problem ma już charakter strukturalny, a nie przejściowy.

3 godzin temu











