Informacje z Holandii wywołały poruszenie w całej Europie. Tamtejsze służby wykryły sześć partii wołowiny z Brazylii zawierających estradiol – hormon całkowicie zakazany w Unii Europejskiej. Sprawa gwałtownie nabrała rozgłosu, bo okazało się, iż część mięsa została już wprowadzona do obrotu.
Skażona wołowina z Brazylii już w UE. Część mięsa z zakazanym hormonem trafiła na stołyZ ustaleń wynika, iż ponad 60 ton skażonej wołowiny trafiło do odbiorców w UE, zanim wykryto nieprawidłowości. Dwie kolejne partie, po około 25 ton każda, udało się zatrzymać.
Hormon zakazany w UE, dopuszczalny poza nią
Estradiol to substancja stosowana w niektórych krajach poza UE do zwiększania wydajności produkcji bydła. W Unii jego stosowanie jest całkowicie zakazane ze względu na potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzi.
Dlatego każda partia mięsa zawierająca tę substancję nie spełnia unijnych norm bezpieczeństwa i nie powinna trafić na rynek.
Największy problem: mięso już w obiegu
Kluczowe jest to, iż skażone mięso nie zostało w całości zatrzymane na granicy. Część trafiła do sprzedaży, a to oznacza, iż mogło zostać już spożyte przez konsumentów.
To sytuacja szczególnie niebezpieczna, bo pokazuje, iż system kontroli nie zawsze działa wystarczająco szybko, by zapobiec skutkom takich przypadków.
Cień nad umową UE–Mercosur
Sprawa pojawiła się w momencie, gdy Unia Europejska przygotowuje się do zwiększenia importu żywności z Ameryki Południowej. Umowa UE–Mercosur zakłada m.in. większy napływ wołowiny do Europy.
Wydarzenia w Holandii wzmacniają obawy, iż produkty spoza UE mogą nie spełniać europejskich standardów, mimo iż trafiają na wspólny rynek.
Rolnicy: to nierówna konkurencja
Europejscy rolnicy od lat podkreślają, iż muszą spełniać bardzo restrykcyjne normy produkcji. Tymczasem importowane mięso często powstaje w innych warunkach.
W efekcie pojawia się realny problem:
tańsze produkty z zagranicy konkurują z europejskimi, mimo iż nie obowiązują ich te same zasady.
Kontrole działają, ale nie zawsze na czas
Wykrycie skażonej wołowiny pokazuje, iż system kontroli funkcjonuje, ale jednocześnie ma ograniczenia. Nie wszystkie nieprawidłowości są zatrzymywane zanim produkt trafi do obrotu.
Rosnący import oznacza większe ryzyko takich sytuacji i większe obciążenie dla służb kontrolnych.
To sygnał ostrzegawczy dla całej UE
Sprawa z Holandii nie jest tylko pojedynczym incydentem. To wyraźny sygnał, iż wraz ze wzrostem importu rośnie ryzyko wprowadzenia na rynek produktów niespełniających norm UE.

4 godzin temu














