70% składki wraca do hodowcy. Kto nie złoży wniosku, ten realnie traci pieniądze

2 godzin temu

W czasach, gdy ryzyko chorób w stadach rośnie, a koszty produkcji nie odpuszczają, pojawia się konkretna pomoc, której wielu rolników… wciąż nie wykorzystuje. Tymczasem stawka jest wysoka – państwo może oddać aż 70% kosztów ubezpieczenia zwierząt gospodarskich.

70% składki wraca do hodowcy. Kto nie złoży wniosku, ten realnie traci pieniądze

I co ważne: czasu na decyzję zostało niewiele.

70% zwrotu – konkretne pieniądze na stole

Mechanizm jest prosty. Hodowca ubezpiecza zwierzęta od chorób zakaźnych, a następnie może odzyskać większość opłaconej składki. Wsparcie finansowane jest z Planu Strategicznego WPR 2023–2027 i trafia bezpośrednio do gospodarstw.

Warunek? Polisa musi obejmować ryzyko wystąpienia chorób, które mogą realnie zdziesiątkować stado. jeżeli umowa przewiduje wypłatę odszkodowania przy stratach powyżej 20% – refundacja wynosi aż 70% składki.

To rozwiązanie, które w praktyce zmniejsza koszt zabezpieczenia produkcji do minimum.

Nie tylko dla dużych. Kto może skorzystać?

Program nie jest zarezerwowany wyłącznie dla największych ferm. Wsparcie obejmuje hodowców:

  • bydła
  • świń
  • owiec i kóz
  • koni
  • drobiu

Wymagania są jasno określone, ale osiągalne dla wielu gospodarstw. Minimalna liczba zwierząt to m.in.:

  • 4 sztuki bydła, owiec, kóz lub koni,
  • 14 świń,
  • lub 1000 sztuk drobiu.

Kluczowe jest również to, by zwierzęta były objęte ubezpieczeniem nie wcześniej niż od 1 stycznia 2024 roku.

Choroby nie pytają o termin

ASF, ptasia grypa, choroba niebieskiego języka – lista zagrożeń jest długa i dobrze znana każdemu hodowcy. W wielu przypadkach jedno ognisko choroby oznacza ogromne straty finansowe i zatrzymanie produkcji.

Ubezpieczenie przestaje być więc dodatkiem, a staje się realnym narzędziem zarządzania ryzykiem.

Zwłaszcza iż – przy 70% refundacji – koszt takiego zabezpieczenia jest dziś zdecydowanie niższy niż jeszcze kilka lat temu.

Rolnicy zwlekają. A pieniądze czekają

Choć program nie jest nowy, zainteresowanie wciąż pozostaje zaskakująco niskie. Do tej pory w trwającym naborze wnioski złożyło zaledwie 72 rolników.

To oznacza jedno: większość dostępnych środków przez cały czas czeka na beneficjentów.

W poprzednich edycjach do hodowców trafiło łącznie blisko 11,5 mln zł. Teraz pula ponownie jest otwarta – ale tylko przez ograniczony czas.

Czas ucieka. Termin jest jeden

Wnioski można składać wyłącznie do 10 marca 2026 r. za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ARiMR.

To nie jest pomoc „na później”. Kto nie złoży wniosku teraz, ten po prostu odda te pieniądze innym.

Amerykańscy meteorolodzy ostrzegają: zima potrwa aż do połowy marca

Decyzja należy do hodowcy

Dzisiejsze rolnictwo to nie tylko produkcja, ale również zarządzanie ryzykiem. Program refundacji składek pokazuje jasno: państwo dokłada do bezpieczeństwa produkcji – ale tylko tym, którzy po to sięgną.

Idź do oryginalnego materiału