
Połowa z 25 GW mocy zainstalowanej w fotowoltaice to instalacje prosumenckie. Oznacza to, iż około 1,5 mln gospodarstw domowych produkuje własny prąd. Do niedawna mieszkańcy bloków mogli korzystać z tej rewolucji głównie wtedy, gdy wspólnota lub spółdzielnia zdecydowała się na montaż paneli na dachu. Dziś coraz popularniejsza staje się fotowoltaika balkonowa.
Czy fotowoltaika na balkonie się opłaca?
Fotowoltaika balkonowa polega na montażu niewielkich paneli – najczęściej dwóch modułów po 400 W – na balustradzie balkonu i podłączeniu ich do gniazdka. Instalacja o mocy 800 W to w tej chwili jeden z najczęściej wybieranych wariantów. Dwa panele i stelaż ważą łącznie około 40-50 kg i mieszczą się na balkonie o szerokości ok. 2,5-3 metrów.
Fundacja Instrat przeanalizowała opłacalność takiego rozwiązania przy użyciu modelu PyPSA-Home. Symulacja objęła wszystkie godziny 2024 r. i zakładała modelowe mieszkanie w Warszawie o rocznym zużyciu energii na poziomie 3100 kWh, w taryfie jednostrefowej G11. Ogrzewanie i ciepła woda pochodziły z sieci ciepłowniczej, więc nie zwiększały zużycia prądu.
Sprawdzono pięć wariantów ustawienia paneli: południe (S), wschód (E), zachód (W), południowy wschód (SE) i południowy zachód (SW). Analiza nie uwzględniała zacienienia od drzew czy sąsiednich budynków, dlatego wyniki są przybliżone.
Najlepszy balkon? Południe i jego okolice
Największe oszczędności przynoszą instalacje skierowane na południe, południowy wschód i południowy zachód. W tych wariantach roczne oszczędności w taryfie G11 wynoszą od 740 do 757 zł.
Co ciekawe, rachunki spadają nie tylko dzięki produkcji energii, ale także z powodu niższej opłaty stałej za dystrybucję. W analizowanym modelu własna generacja obniżyła zużycie energii z sieci poniżej progu 2800 kWh, co zmniejszyło roczną opłatę stałą z ok. 444 zł do ok. 381 zł. To dodatkowe 63 zł oszczędności.
Panele ustawione na wschód lub zachód produkują o 20-30 proc. mniej energii niż te skierowane na południe. Mimo to przez cały czas pozwalają zaoszczędzić około 570-610 zł rocznie. To wciąż wynik, który czyni inwestycję wartą rozważenia.
Ile energii realnie produkuje „fotobalkonika”?
Panele montowane pionowo mają niższy współczynnik wykorzystania mocy (capacity factor) niż instalacje dachowe ustawione pod kątem 30-40 stopni. W przypadku typowych instalacji prosumenckich wskaźnik ten wynosi ok. 9-11 proc. Dla paneli balkonowych ustawionych pionowo wartości powyżej 8 proc. (dla południa i południowego wschodu) można uznać za relatywnie dobre.
Ciekawostką jest to, iż pionowo ustawione panele produkują energię nie tylko z promieni bezpośrednich, ale także ze światła rozproszonego. Dlatego choćby instalacja skierowana na zachód wytwarza pewną ilość energii przed południem.
W modelowym mieszkaniu nadwyżki energii pojawiają się bardzo rzadko. Roczna nadprodukcja wyniosła zaledwie 35 kWh, czyli około 1 proc. zużycia. To oznacza, iż magazyn energii w takim przypadku nie zwiększy istotnie autokonsumpcji i nie poprawi opłacalności inwestycji.
Zwrot w trzy-cztery lata
Koszty fotowoltaiki balkonowej systematycznie spadają. W styczniu 2026 r. zestaw dwóch paneli 400 W z inwerterem kosztował 1300-1600 zł. Do tego należy doliczyć około 200 zł za stelaż montażowy oraz około 500 zł za ekspertyzę elektryka. Przy założeniu samodzielnego montażu całkowity koszt inwestycji wynosi około 2300 zł – wynika z wyliczeń Fundacji Instrat.
Przy oszczędnościach rzędu 740-757 zł rocznie okres zwrotu wynosi nieco ponad trzy lata w najbardziej optymistycznym wariancie i około czterech lat w tym mniej korzystnym. jeżeli ceny paneli będą dalej spadać, czas zwrotu może się jeszcze skrócić.
Trzeba pamiętać też o formalnościach
Przed montażem paneli na balkonie konieczne jest uzyskanie zgody spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej. To bywa najtrudniejszy etap, ponieważ te podmioty nie mają obowiązku uzasadniania odmowy.
Natomiast aby oddawać ewentualne nadwyżki do sieci, instalację trzeba zgłosić do lokalnego operatora systemu dystrybucyjnego (Enea, Energa, PGE, Stoen lub Tauron). Operator ma 30 dni na wymianę licznika na dwukierunkowy.
Instalacja działa w prosty sposób: panele produkują prąd stały, inwerter przekształca go w prąd zmienny, a następnie energia trafia do domowej instalacji przez zwykłe gniazdko.
Fotowoltaika balkonowa nie zastąpi dużej instalacji dachowej, ale w mieszkaniu w bloku może realnie obniżyć rachunki o kilkaset złotych rocznie. Jednak największe znaczenie ma orientacja balkonu, bo nie każda orientacja paneli słonecznych będzie się opłacać tak samo – najlepsze wyniki dają kierunki południowe. Dla wielu mieszkańców bloków to pierwszy realny krok w stronę własnej produkcji energii.
- DSA miało wzmocnić ochronę. Tymczasem 24 tys. Polaków walczy o swoją reputację w sieci
- Mróz podbił ceny energii. Polska z najdroższym SPOT od trzech lat
- Ceny biomasy w górę. To nie tylko przez mróz, swoje dołożył KPEiK

2 godzin temu















