Coraz więcej gospodarstw doświadcza nieoczekiwanych wizyt osób podających się za obrońców zwierząt. Interwencje prowadzone przez prywatne fundacje i stowarzyszenia często realizowane są bez udziału służb, a ich przebieg potrafi zaskoczyć choćby doświadczonych hodowców. Lubelska Izba Rolnicza ostrzega: w takich sytuacjach najważniejsze jest zachowanie spokoju i znajomość swoich praw.
Aktywiści na posesji rolnika. Jak się zachować by nie stracić zwierząt?Nie są służbą. To najważniejsza zasada
Podstawowa informacja, o której wielu rolników zapomina: przedstawiciele organizacji społecznych nie mają uprawnień funkcjonariuszy publicznych. Nie są policją, nie są inspekcją weterynaryjną i nie mogą działać jak organy państwa.
Mogą interweniować tylko w jednym, bardzo wąskim przypadku – gdy życie lub zdrowie zwierzęcia jest bezpośrednio zagrożone. choćby wtedy ich możliwości są ograniczone.
Wejście na posesję? Tylko za zgodą właściciela
Najczęstszy błąd po stronie rolników to wpuszczanie obcych osób „dla świętego spokoju”. Tymczasem prawo jest jasne:
nikt nie ma prawa wejść na Twoją posesję ani do domu bez Twojej zgody – poza uprawnionymi służbami.
Jeśli ktoś próbuje wejść, wystarczy jedno zdanie:
„Nie wyrażam zgody na wejście. Proszę opuścić posesję.”
To kończy sprawę – przynajmniej z punktu widzenia prawa.
Presja, kamizelki i „udawana władza”
W praktyce interwencje często opierają się na psychologii. Kamizelki, identyfikatory, pewny ton rozmowy – wszystko ma stworzyć wrażenie, iż mamy do czynienia z instytucją państwową.
To może wprowadzać w błąd, ale warto pamiętać:
żaden aktywista nie ma prawa żądać dokumentów, przeprowadzać kontroli ani wydawać poleceń.
Jeżeli ktoś sugeruje, iż „musi wejść” albo „ma takie prawo” – przekracza swoje uprawnienia.
Kluczowa zasada: nie działaj pod presją
W takich sytuacjach liczą się sekundy i emocje. Największym błędem jest podejmowanie decyzji pod wpływem stresu.
Schemat działania powinien być prosty:
- zachowaj spokój,
- odmów wejścia na teren gospodarstwa,
- wezwij policję,
- wpuszczaj wyłącznie funkcjonariuszy.
To policja, a nie organizacje społeczne, ma narzędzia do podejmowania działań.
Odebranie zwierzęcia? Nie bez Twojej zgody
To najbardziej wrażliwy moment każdej interwencji. Warto wiedzieć jasno: organizacja społeczna nie może siłą odebrać zwierzęcia, jeżeli właściciel się sprzeciwia.
W takiej sytuacji wystarczy powiedzieć:
„Nie wyrażam zgody. Proszę wezwać policję.”
Dalsze działania bez udziału służb mogą być nielegalne.
Dom to przestrzeń chroniona
Jeszcze wyraźniejsze przepisy obowiązują w przypadku domu. Wejście do środka bez zgody mieszkańca to naruszenie miru domowego – przestępstwo. Nie ma tu miejsca na dyskusję. Zamknięcie drzwi jest w pełni zgodne z prawem.
Nagrywaj – to Twoje zabezpieczenie
Własne nagranie może być kluczowym dowodem. Na swojej posesji masz pełne prawo rejestrować obraz i dźwięk. To szczególnie ważne, gdy interwencja przybiera agresywny lub niejasny charakter.
Po wszystkim: reaguj i zgłaszaj
Jeśli doszło do naruszeń, sprawy nie należy zostawiać bez reakcji. Możliwe jest zgłoszenie m.in.:
naruszenia miru domowego, próby bezprawnego odebrania zwierzęcia czy podszywania się pod funkcjonariusza. Powtarzające się sytuacje mogą kwalifikować się choćby jako nękanie.
Bioasekuracja – często pomijane zagrożenie
Dla gospodarstw utrzymujących zwierzęta najważniejszy pozostało jeden aspekt. Niekontrolowane wejście osób trzecich to realne ryzyko wprowadzenia chorób, takich jak ASF czy grypa ptaków.
Dlatego ograniczenie dostępu do budynków inwentarskich to nie tylko kwestia prawa, ale i bezpieczeństwa produkcji.
Świadomość to najlepsza ochrona
Dzisiejsza rzeczywistość pokazuje, iż rolnik musi być nie tylko producentem, ale także świadomym uczestnikiem systemu prawnego. Znajomość podstawowych zasad może zdecydować o tym, czy gospodarstwo uniknie poważnych strat.
W starciu z presją i emocjami najważniejsze jest jedno: spokój, konsekwencja i działanie zgodnie z prawem.
Źródło: LIR

2 godzin temu














