
Ropa Brent podrożała o 10% do 80 dolarów za baryłkę. Analitycy przewidują, iż może choćby osiągnąć 100 dolarów, o ile wojna się przedłuży. Kluczem jest tu nie tyle sama wojna, ile ewentualne zamknięcie Cieśniny Ormuz.
„To może być bardzo długi tydzień na rynku ropy i gazu” – twierdzą analitycy zapytywani przez agencję AFP, po tym jak od ataków Izraela i USA na Iran rozpoczęła się nowa wojna na Bliskim Wschodzie.
Benchmarkowa ropa Brent odnotowała już wzrost do 80 dolarów za baryłkę, co oznaczało najwyższy poziom od lipca. Paliwa dla Europy zdrożały aż o 25%. Jednak, jak zauważają analitycy, powodem wzrostu cen nie są tyle same ataki, ile irańska odpowiedź na nie. Teheran oświadczył bowiem, iż „zamyka” Cieśninę Ormuz, przez którą przechodzi 20% światowego obrotu ropą naftową.
„Chociaż same ataki wojskowe wspierają ceny ropy, kluczowym czynnikiem jest zamknięcie Cieśniny Ormuz. Spodziewamy się, iż ceny z czasem otworzą się znacznie bliżej 100 dolarów za baryłkę, a być może przekroczą ten poziom, jeżeli dojdzie do długotrwałej niedostępności Cieśniny” – powiedział Ajay Parmar, dyrektor ds. energii i rafinacji w ICIS.
Obecnie już jest jasne, iż wielkie firmy logistyczne jak Maersk, Lloyd-Hapag czy MSC oraz koncerny naftowe i domy handlowe zawiesiły dostawy ropy naftowej, paliw i skroplonego gazu ziemnego przez Cieśninę Ormuz.
Jak stwierdziła analityczka RBC Helima Croft, Saudyjczycy i Kuwejtczycy ostrzegli, iż wojna z Iranem może doprowadzić do wzrostu cen ropy do ponad 100 dolarów za baryłkę. Analitycy z Barclays również twierdzą, iż ceny mogą wzrosnąć do 100 dolarów. Inne zdanie w tej materii mają analitycy Rabobank przewidując, iż w najbliższym czasie ceny utrzymają się „lekko powyżej” 90 dolarów za baryłkę.
Jednocześnie grupa OPEC+ zgodziła się 1 marca na zwiększenie wydobycia o 206 tys. baryłek dziennie (bpd) od kwietnia, co oznacza wzrost o mniej więcej 0,2%-0,25% biorąc pod uwagę cały światowy popyt. Rozważano opcje w zakresie od 137 tys. do 548 tys. baryłek dziennie, ostatecznie, ze względu głównie na opór Rosji, decydując się na 206 tys. baryłek.
W spotkaniu wzięło udział tylko ośmiu członków OPEC+: Arabia Saudyjska, Rosja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kazachstan, Kuwejt, Irak, Algieria i Oman. OPEC+ zrzesza Organizację państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) i sojuszników, takich jak Rosja, ale większość zmian w produkcji w ostatnich latach została wprowadzona przez ośmiu członków. Osiem państw podniosło limity produkcyjne o około 2,9 mln baryłek dziennie od kwietnia do grudnia 2025 r., czyli około 3% globalnego popytu, a następnie wstrzymało wzrost wydobycia i przerobu na początki I kw.2026 r. z powodu sezonowego osłabienia rynku.
Teoretycznie OPEC+ zawsze zwiększa dostawy ropy w celu amortyzacji zakłóceń na rynku, ale analitycy twierdzą, iż grupa ma w tej chwili kilka wolnych mocy produkcyjnych, aby zwiększyć podaż, z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Podobnie uważa Helima Croft, która sądzi, iż wpływ wzrostu produkcji OPEC+ na rynek będzie ograniczony ze względu na brak możliwości produkcyjnych poza Arabią Saudyjską.
Ten kraj i ZEA jednak będą miały trudności z eksportem ropy drogą morską dopóki żegluga w Zatoce Perskiej nie wróci do normy. Co ciekawe, w ostatnich tygodniach Saudyjczycy zwiększyli produkcję i eksport ropy naftowej o około 500 tys. baryłek dziennie, co oznacza, iż prawdopodobnie znali lub domyślali się planów Amerykanów względem Iranu.
„Bardziej napięty rynek w pierwszym kwartale pozwala grupie na dalsze zwiększanie limitów, jednak realne baryłki dodawane do rynku będą stanowić jedynie ułamek tego” – powiedział Giovanni Staunovo, analityk ds. ropy naftowej w UBS. Jak dodał, spadek poziomu wolnych mocy produkcyjnych OPEC+ mógł być czynnikiem stojącym za decyzją o rezygnacji z podwyższenia limitu wydobycia i przerobu ropy.
Według Jorge Leona, ekonomisty ds. energii w Rystad, można wykorzystać alternatywne infrastruktury, głównie rurociągi do ominięcia Cieśniny Ormuz, ale mimo wszystko jej zamknięcie i tak spowodowałoby utratę od 8 do 10 mln baryłek ropy dziennie, choćby po przekierowaniu części przepływów przez saudyjski rurociąg Wschód-Zachód i rurociąg z Abu Zabi. Oznaczałoby to wzrost cen o 20 dolarów do 92 dolarów za baryłkę.
„Ceny będą reagować na rozwój sytuacji w Zatoce Perskiej i stan przepływów żeglugowych, a nie na stosunkowo niewielki wzrost produkcji” – dodał Leon.
Obecnie rządy państw Azji, gdzie problem dostaw może wystąpić za niedługo i najostrzej zaczęły wraz z miejscowymi rafineriami oceniać zapasy ropy oraz alternatywnych szlaków transportu i dostaw.
Z tym związana jest nieukrywana euforia w Rosji, gdzie atak na Iran jest traktowany jak prawdziwy dar losu, który pozwoli rosyjskiej ropie „wrócić do gry” na światowym rynku. Dostrzegli to choćby rosyjscy wojenkorzy w tej chwili będący na wojnie przeciw Ukrainie.
„Dzięki Ci Boże za głupotę Żydów i Amerykanów, którzy zamiast rozmawiać zaatakowali Iran. Ropa już drożeje i zdrożeje bardziej, więc coraz więcej państw będzie sięgać po ropę z Rosji, a to uratuje nasz budżet i SWO” – napisał rosyjski oficer i korespondent wojenny ukrywający się pod pseudonimem „charkowski wojenkor”.
Michaił Chazin, rosyjski ekonomista i publicysta silnie związany z dwoma kremlowskimi think-tankami, przewiduje „dłuższe odbicie cen” i cenę 92 dolary za baryłkę ropy „od marca aż do końca lata”. Cytuje też opinię analityków Kpler, którzy uważają, iż w obecnej sytuacji Indie sięgną z powrotem po dostawy rosyjskiej ropy, aby zrekompensować potencjalne straty w dostawach z Bliskiego Wschodu.
Według XTB zaburzenia na światowym rynku ropy mogą też gwałtownie odbić się na polskim rynku paliwowym.
„Rynek ropy stoi przed największym szokiem podażowym od lat. Weekendowe notowania dostarczane przez niektórych dostawców wskazują na 10% wzrosty, co wypycha ceny WTI w okolice 75 dolarów. Teoretycznie taki wzrost cen może na stałe przywrócić ceny na stacjach paliw powyżej 6 zł za litr. najważniejszy czynnikiem pozostaje Cieśnina Ormuz. Oczy wszystkich komentatorów zwrócone są na Parlament Iranu i zapowiedź blokady Cieśniny Ormuz. jeżeli Iran faktycznie zacznie atakować tankowce lub zablokuje ten szlak (przez który płynie ok. 20 mln baryłek ropy dziennie i oczywiście gaz LNG), cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 dolarów. Taki scenariusz mógłby z kolei zbliżyć ceny na stacjach choćby do poziomu 6,50-7,00 zł za litr. Niemniej nie powinniśmy oczekiwać powtórki z 2022 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę i cena benzyny skoczyła do zakresu choćby 7-8 zł za litr” – stwierdza nota XTB.
1 marca rzeczywiście ruch przez Cieśninę Ormuz został całkowicie wstrzymany. W niedzielę setki statków rzuciły kotwice i nie poruszały się, jako iż zostały zaatakowane 3 jednostki: tankowiec pod banderą Palau objęty sankcjami USA został zaatakowany w niedzielę u wybrzeży Półwyspu Musandim w Omanie; tankowiec pod banderą Wysp Marshalla MKD VYOM został ostrzelany u wybrzeży Omanu; a trzeci tankowiec został uszkodzony u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jednak dwa pierwsze statki należały do irańskiej „floty cieni” transportując zakazaną sankcjami tamtejszą ropę, zaś trzeci został prawdopodobnie uszkodzony przypadkowo.

2 godzin temu









![[ZUS informuje] AI w praktyce ZUS. Plany ZUS wobec AI](https://g.infor.pl/p/_files/39072000/zus-wniosek-39071961.jpg)




![[ZUS informuje] Pielęgniarki a orzeczenia w sprawach niezdolności do samodzielnej egzystencji](https://g.infor.pl/p/_files/38504000/niepelnosprawnosc-senior-pomoc-pielegniarka-niepelnosprawny-38503842.jpg)

