Po kilku latach walki w niektórych powiatach województwa opolskiego wciąż jest duży problem z afrykańskim pomorem świń wśród dzików. Rolnicy uważają, iż walka z ASF idzie zbyt wolno i jest nieskuteczna, a populacja dzików jest niedoszacowana, więc należy zwiększyć odstrzał sanitarny. Innego zdania są myśliwi, którzy argumentują, iż pozyskują więcej dzików, niż w przeszłości.
Trwa odstrzał sanitarny

Członkowie Porozumienia Rolników Opolszczyzny zrzeszającego wszystkie organizacje rolnicze w województwie zebrali się, aby przedyskutować problem i zastanowić się nad jego skutecznym rozwiązaniem.
Marek Bocianowski, Nadleśniczy Nadleśnictwa Prószków:
– W większości kół, o ile chodzi o odstrzał sanitarny, to te limity na ten sezon łowiecki zostały już zrealizowane. Kontynuowany jest odstrzał planowy, tak zwany „na porozumienie”, gdzie po prostu koła zawierają porozumienia z powiatowymi lekarzami weterynarii. I tutaj ten odstrzał trwa i trudno powiedzieć w jakim procencie jest on zrealizowany, ponieważ przy dziku planujemy już tylko odstrzał minimalny. Czyli koła łowieckie mają wolną rękę, zniesiono wszelkie bariery administracyjne, po prostu tego dzika odstrzeliwuje się tyle, ile odstrzelić się go uda.
Polowanie na dziki przez cały rok
Jarosław Kuźmiński, łowczy Koła Łowieckiego nr 2 „Bór” Prudnik:
– Przepisy łowieckie dopuszczają polowanie na dziki przez cały rok, na obie płci, i męską, i żeńską, no ale tradycja łowiecka i etyka mówi, iż w tej chwili oszczędzamy lochy. Teraz lochy są wysoko prośne, bo tradycyjne, w normalnych porach roku, w lutym przeważnie się wypraszają, dlatego dla myśliwego to jest ujma na honorze, o ile w tym okresie strzeli lochę. Więc oszczędzamy, oglądamy, a strzelamy głównie na polach po to, żeby też nie przyzwyczajać zwierzyny do wychodzenia na pola przed okresem zasiewów.
Polujemy na dziki cały czas. Oprócz tego mieliśmy zgodnie z umową z Powiatowym Inspektorem weterynarii w Prudniku odstrzał sanitarny na prawie 90 sztuk, które też niemalże w całości zostały wykonane do końca roku. Odstrzeliliśmy łącznie z odstrzałem sanitarnym około 180 dzików. To jest dosyć spora liczba jak na nasze łowisko.
Pięć lat walki z ASF
Bartłomiej Kulka, Opolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii:
– o ile chodzi o ASF, to faktycznie zaczynamy piąty rok walki, bo w 2021 roku ASF rozpoczął atak na województwo opolskie. W tej chwili główne upadki dzików, bo mówimy tutaj tylko i wyłącznie o ogniskach u dzików, zanotowano w powiatach: opolskim i oleskim. W zeszłym roku mieliśmy jeszcze dość intensywne upadki i ogniska na terenie powiatu kluczborskiego.
Poszukiwania padłych dzików
– Metoda, którą stosujemy o ile chodzi o zwalczanie ASF u dzików, to jest przede wszystkim prowadzenie intensywnych przeszukań w lasach w celu jak najszybszego usunięcia martwych dzików, które są rezerwuarem wirusa. Te przeszukania prowadzimy na terenie naszego województwa przede wszystkim z psami tropiącymi, bo te psy, ci przewodnicy, czy przewodniczki, bo u nas to są dwie panie, dają nam wymierne efekty. Większość dzików padłych, które zostały znalezione na terenie województwa, zostały znalezione właśnie przez psy.
ASF nie odpuszcza
– Szybkie usuwanie dzików ze środowiska też przynosi efekty w postaci tego, iż ostatni przypadek dodatni na terenie powiatu namysłowskiego, który był dość mocno dotknięty wirusem, był w maju 2025 roku. Niestety nie cieszymy się jeszcze z tego, musimy być czujni, dlatego iż wirus może być jeszcze aktywny w środowisku. Poza tym pamiętajmy, iż te zwierzęta migrują, w związku z czym mogą przejść również na teren tamtych powiatów.
Mariusz Olejnik, prezes Opolskiego Związku Producentów Rolnych:
– Porozumienie Rolników Opolszczyzny zajęło się walką z ASF i chciało się dowiedzieć o skutkach tej walki, bo to dotyczy globalnie zarówno produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej, więc patrzymy z niepokojem na te efekty. Zaprosiliśmy również Zygmunta Jotko jako inicjatora pilotażowego programu walki z ASF w województwie lubuskim i chcieliśmy się dowiedzieć, jakie mają doświadczenia. On opowiedział o tych doświadczeniach i niestety okazuje się, iż mimo tych oddolnych działań, nie ma jakiegoś mocniejszego wsparcia u decydentów.
Potrzebna jest kooperacja i większa pomoc ze strony Rządu
– Moim zdaniem ważne jest, żeby w regionie inspekcja weterynaryjna pracowała razem z leśnikami, myśliwymi i rolnikami, ale potrzebujemy wsparcia decydentów, czyli Rząd musi nas wesprzeć. Wojewoda lubuski wsparł finansowo działania tamtejszej inspekcji weterynaryjnej i mają określone doświadczenia. U nas też trzeba tak zrobić, bo z tego, co się u nas robi nie ma większych efektów, bo działania muszą być bardziej zmasowane. Poza tym kilka ministerstw odpowiada za te działania, stąd problemy tego typu, iż np. lekarz weterynarii nie może wejść do Parku Narodowego. W związku z tym może trzeba dotrzeć do premiera, żeby po prostu wypracować wspólne stanowiska ministerstw, które również bezpośrednio i pośrednio za to odpowiadają.
Henryk Tchórzewski, wiceprezes Spółdzielni Producentów Rolnych i Usług:
Na dzień dzisiejszy wiemy, co jest źródłem ASF-u. Dowiedzieliśmy się, natomiast również tego, jak wygląda skuteczna z nim. A praktycznie jest to walka z wiatrakami. Dzisiejsze spotkanie odbyło się w celu przedyskutowania, zastanowienia się, w jaki sposób wszystkie gałęzie tym zainteresowane powinni zacząć walczyć z tą klęską ASF-u, która nas dotyka.
dr Mariusz Drożdż

2 godzin temu