Współczesne rolnictwo przechodzi dynamiczną metamorfozę. Coraz częściej widać, iż tradycyjne maszyny o udźwigu 3 ton i wysokości podnoszenia 7 metrów, choć wciąż popularne, powoli ustępują miejsca rozwiązaniom bardziej wyspecjalizowanym. Z jednej strony rośnie zapotrzebowanie na potężne maszyny o maksymalnych osiągach, z drugiej na kompaktowy, zwrotny sprzęt zdolny do precyzyjnej pracy w ograniczonej przestrzeni budynków inwentarskich, obór czy chlewni. I właśnie tutaj wpisuje się świetnie elektryczna ładowarka teleskopowa Manitou MLT 625e, którą mieliśmy okazję nieco popracować.
Wprowadzając na rynek od początku tego roku model Manitou MLT 625e, producent połączył sprawdzoną, kompaktową konstrukcję z w pełni elektrycznym, zeroemisyjnym napędem.
Architektura Napędu
Konstrukcja Manitou MLT 625e bazuje na niezwykle popularnym, spalinowym odpowiedniku MLT 625-75H. Konstruktorzy postawili sobie za cel stworzenie maszyny o identycznych gabarytach i zbliżonej masie roboczej, co ma najważniejsze znaczenie np. podczas pracy na delikatnych podłożach rusztowych w nowoczesnych budynkach inwentarskich.
Sercem tej elektrycznej ładowarki teleskopowej od Manitou jest zaawansowany układ dwóch niezależnych silników elektrycznych zasilanych prądem z baterii litowo-jonowej, gdzie silnik jezdny (40 kW) odpowiada za napęd układu jezdnego i pozwala na sprawne poruszanie się z prędkością do 20 km/h (ograniczenie wprowadzone ze względu na dłuższą żywotność baterii). Z kolei silnik hydrauliki roboczej (30 kW) zasila pompę hydrauliczną o wydatku 87 l/min (przy ciśnieniu 235 bar), i jest on dedykowany wyłącznie do obsługi ramienia i osprzętu.
Zastosowanie dwóch osobnych jednostek eliminuje straty energii znane ze spalinowych układów hydrostatycznych. Kiedy maszyna stoi i nie unosi ramienia, pobór prądu spada niemal do zera. Dodatkowo model ten wyposażono w układ odzyskiwania energii (regeneracji), który doładowuje ogniwa w momencie odpuszczenia pedału przyspieszenia lub podczas hamowania.
Widok jaki ukazuje się po uniesieniu bocznej pokrywy, fot. KWDla operatorów wymagających chwilowej, maksymalnej dynamiki przygotowano tryb Boost, aktywujący pełną moc układu jezdnego oraz błyskawiczną reakcję hydrauliki roboczej, co bardzo się przydaje kiedy wymagamy błyskawicznej reakcji w pracach typu np. załadunek obornika, a nie jest nam ona potrzebna przy chociażby wymagającymi precyzji pracy z np. paletami.
Parametry elektryka nie odbiegają od wersji z dieslem
Mimo rezygnacji z silnika diesla, MLT 625e nie straciła nic ze swojej uniwersalności porównując ją do odpowiednika napędzanego silnikiem diesla. Jej parametry robocze stawiają ją z pewnością w czołówce tego typu kompaktowych ładowarek teleskopowych.
W zupełności wystarczający jest tutaj udźwig na poziomie 2500 kg i wysokość podnoszenia na 5,9 m, co przy masie maszyny na poziomie nieco ponad 4,7 t zapewnia stabilną pracę. Dużymi atutami są również wymiary maszyny, która przy szerokości 1,81 m i wysokości 2 m pozwala na pracę w wąskich i niskich przestrzeniach.
Oczywiście w tej maszynie nie zabrakło również czterech kół skrętnych oferujących różne tryby kierowania (w tym tzw. psi chód), które pozwalają na bardzo precyzyjne wykorzystanie maszyny.
Zarządzanie Energią
Jednym z najważniejszych pytań przy maszynach elektrycznych jest kwestia ich autonomii. Manitou MLT 625e została wyposażona w akumulator litowo-jonowy o pojemności 34,8 kWh przy napięciu ok. 100 V.
W typowym dla gospodarstwa rolnego cyklu mieszanym (podnoszenie, przejazdy, załadunek), zapas energii pozwala jak zapewnia producent na około 5 godzin intensywnej pracy. System informowania kierowcy na bieżąco monitoruje zużycie prądu i precyzyjnie wskazuje czas pozostały do rozładowania.
Wbudowana ładowarka pokładowa o mocy 9 kW, fot. KWProces uzupełniania energii został uproszczony dzięki wbudowanej ładowarce pokładowej o mocy 9 kW. Operator ma do dyspozycji kilka dróg ładowania z których pierwszym jest gniazdo siłowe (380 V) pozwalające na naładowanie baterii od 0 do 80 proc. w około 3 godziny.
Kolejnym jest szybka ładowarka zewnętrzna (DC), która skraca czas ładowania w krytycznym przedziale od 20 do 80 proc. do zaledwie 1 godziny (jest to idealne rozwiązanie na przerwę obiadową operatora).
Jest wreszcie możliwość ładowania poprzez standardowe gniazdko domowe (230 V), co jest najdłuższą opcją ładowania, gdyż pełne naładowanie baterii zajmuje tu około 10 h, ale dzięki powszechności występowania jest możliwe adekwatnie w każdym miejscu.
Komfort i Ergonomia
Wnętrze kabiny Manitou MLT 625e oferuje standardy bezpieczeństwa ROPS/FOPS poziomu 1 oraz intuicyjny interfejs sterowania. Kluczowym elementem sterującym jest opatentowany przez Manitou joystick JSM (Joystick Switch and Move) umieszczony na podłokietniku. Pozwala on operatorowi jedną ręką kontrolować wszystkie ruchy ramienia, teleskopu oraz kierunek jazdy (przód/tył), podczas gdy druga ręka spoczywa na kierownicy.
Elektryczny napęd diametralnie zmienia warunki pracy w kabinie i to słychać. Poziom hałasu na stanowisku operatora wynosi zaledwie 72 dB, a brak drgań i wibracji generowanych zwykle przez silnik diesla drastycznie zmniejsza zmęczenie podczas wielogodzinnej pracy.
Kabina mimo wydawać by się mogło niewielkich rozmiarów, zapewnia dobry komfort dla operatora, fot. KWNie zabrakło tutaj również funkcji wspomagających operatora, takich jak chociażby zapamiętywanie pozycji łyżki czy systemu stałego kąta prowadzenia karetki osprzętu. Manitou oferuje płynną i natychmiastową reakcję osprzętu, a maszyna jest w pełni kompatybilna z szeroką gamą narzędzi zaczynając od wielkich łyżek do ziarna, przez chwytaki do bel, aż po zamiatarki zasilane z trzeciej linii hydraulicznej.
Gdzie elektryk zyskuje przewagę?
W pełni elektryczna ładowarka Manitou MLT 625e powstała z myślą o zadaniach, w których tradycyjny diesel generuje zbyt wysokie koszty lub stwarza zagrożenie dla mikroklimatu.
Są to przede wszystkim zamknięte budynki inwentarskie (kurniki, chlewnie, obory), gdzie całkowity brak emisji spalin eliminuje ryzyko podtruwania zwierząt oraz personelu pracującego wewnątrz budynków. Cicha praca ogranicza też stres u krów czy trzody chlewnej.
Ponadto są to chociażby szklarnie i tunele foliowe, gdzie brak spalin oznacza czyste rośliny, wolne od osadów sadzy i substancji toksycznych. Coraz częstsze zastosowanie tego typu maszyny znajdują również w magazynach i halach.
Jest wreszcie i kolejny, wymagany już w niektórych miejscach przez przepisy, rodzaj zastosowania czyli praca w strefach zurbanizowanych i praca nocna, gdzie ekstremalnie niski poziom hałasu pozwala na realizację zadań w pobliżu budynków mieszkalnych o dowolnej porze, bez zakłócania ciszy nocnej.
Ale jak to w ogóle pracuje?
Ktoś może powiedzieć, iż kilka godzin z ładowarką to kilka by móc dużo o niej powiedzieć. Jednak pozwolę sobie się z tym nie zgodzić, gdyż ten czas pozwoli jak najbardziej na wychwycenie pewnych detali.
Pierwszym co rzuca się w oczy, a adekwatnie w uszy, to faktycznie bardzo niski poziom głośności w kabinie, gdzie de facto słyszymy głównie pracującą klimatyzację i same tylko odgłosy pracy hydrauliki, czy ramienia (wsuwanie, wysuwanie, praca z osprzętem). Oczywiście gdy nie słuchamy radia…
Pozytywnym zaskoczeniem jest również sama praca, tzn. to jak maszyna reaguje na wydawane polecenia, tj. podnoszenie/opuszczanie/praca z osprzętem, ale i samą jazdę, gdzie bez najmniejszego opóźnienia i utraty wydajności się porusza.
Pomimo swoich kompaktowych wymiarów i niewielkiej kabiny wydawać by się mogło, iż miejsca będzie za mało, ale okazuje się, iż jednak nie ponieważ dzięki temu, iż wszystko jest rozmieszczone w jak najbardziej logicznym układzie, to operator, choćby ten który ma 190 cm wzrostu i słuszną posturę nie będzie narzekał podczas wielogodzinnej pracy.
Jeśli chodzi o kabinę to jedynym do czego można się ewentualnie „doczepić” jest fakt, iż nie było tam kamery cofania, choć jak nas zapewniono jest jak najbardziej możliwość jej zamontowania, ale z racji wymiarów ładowarki i innego typu monitora nie będzie ona zintegrowana z wyświetlaczem tak jak w większych maszynach tej marki, a będzie miała oddzielny wyświetlacz.
Podsumowując można śmiało powiedzieć, iż Manitou MLT 625e udowadnia iż ekologia w rolnictwie nie musi oznaczać kompromisów w kwestii wydajności. Zachowując pełne parametry robocze swojego spalinowego brata bliźniaka, maszyna ta otwiera nowy rozdział w historii mechanizacji nowoczesnych gospodarstw rolnych.

34 minut temu














