Błąd w umowie może kosztować bank odsetki, ale darmowy kredyt nie należy się automatycznie

2 godzin temu

Choć to głównie wysokość raty i oprocentowanie są czynnikami, na które Polacy najbardziej zwracają uwagę przy zawieraniu umowy kredytu, to źródłem późniejszych sporów bywają inne postanowienia. Chodzi tu o sposób wyliczenia kosztów, oprocentowanie prowizji, warunki zmiany opłat czy zasady spłaty – pozornie standardowe elementy wzorca. Nie zawsze musi brakować tych informacji, żeby umowa kredytu była problematyczna.


Eksperci z Kancelarii Hantke & Piskor, specjalizującej się w sporach z instytucjami finansowymi, tłumaczą, co może wzbudzić zastrzeżenia.


– W umowie nie szukamy jednego zdania, które samo rozstrzyga całą sprawę. Porównujemy kwoty, definicje i mechanizmy zapisane w kilku miejscach. Dopiero wtedy można ocenić, czy konsument otrzymał przejrzystą informację o kosztach, czy musiałby sam odtwarzać sposób ich naliczania – mówi mec. Andrzej Hantke z Kancelarii Hantke & Piskor.

Od tych liczb zaczyna się analiza umowy


Pierwszym etapem analizy jest zwykle porównanie kilku liczb. Całkowita kwota kredytu, całkowity koszt kredytu, rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) i całkowita kwota do zapłaty. Mimo iż brzmią podobnie, to ustawa mocno różnicuje te pojęcia. Jak tłumaczą eksperci Kancelarii Hantke & Piskor, całkowita kwota kredytu obejmuje środki udostępnione klientowi, bez kredytowanych kosztów. Całkowita kwota do zapłaty to całkowita kwota kredytu zsumowana z całkowitym kosztem kredytu.


Ustawa o kredycie konsumenckim dotyczy zasadniczo umów o wartości do 255 550 złotych – lub równowartości tej kwoty w innej walucie. Nie wystarczy, iż umowa nie przekracza tego limitu, aby zastosowanie znalazła sankcja kredytu darmowego. Status kredytobiorcy, rodzaj umowy i konkretne naruszenie wskazane w ustawie również mają znaczenie.

A jeżeli bank nalicza odsetki od prowizji?


Spornym elementem między bankami a konsumentami nierzadko jest oprocentowanie kwot przeznaczonych na koszty związane z kredytem, np. prowizję czy ubezpieczenie. Co to oznacza? Bank często finansuje dodatkowy koszt razem z kredytem, a następnie nalicza odsetki od sumy wyższej niż ta kwota, którą konsument dostał do dyspozycji.


Na ten temat wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). W wyroku z 23 kwietnia 2026 roku (sprawa o sygnaturze C-744/24) wskazano, iż bank nie może stosować umownej stopy oprocentowania do kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów kredytu, które nie zostały faktycznie wypłacone konsumentowi. Trybunał podkreślił odrębność całkowitej kwoty kredytu i całkowitego kosztu kredytu.


Czy w takim przypadku obecność kredytowanej prowizji lub składki ubezpieczeniowej przesądza o wyniku postępowania? Zdaniem prawników z Kancelarii Hantke & Piskor – niekoniecznie. Sąd musi ocenić treść konkretnej umowy, sposób przedstawienia kosztów i to, od jakiej kwoty odsetki rzeczywiście były naliczane.


– Sama lektura głównej tabeli często nie wystarcza. Umowę trzeba zestawić z formularzem informacyjnym, harmonogramem i historią spłat. Dopiero wtedy widać, jak bank wykonywał zapisany w dokumentach mechanizm i jaka kwota faktycznie stanowiła podstawę naliczania odsetek – wyjaśnia adw. Robert Piskor z Kancelarii Hantke & Piskor.


Innym źródłem pozwów ze strony klientów są też klauzule, dzięki którym bank może zmieniać oprocentowanie, prowizje lub inne opłaty. Chociaż możliwość zmiany kosztów nie jest zakazana, to warunki muszą być jasno opisane. Kredytobiorca powinien wiedzieć, jakie zdarzenie uzasadnia takie podnoszenie opłat i jak wpłynie ono na kredyt. TSUE zastrzega, iż przeciętny konsument powinien móc samodzielnie zweryfikować wskaźniki lub przesłanki, do których odwołuje się umowa.

Nie każde naruszenie daje darmowy kredyt


Warto przeanalizować też zapisy dotyczące zasad i terminów spłaty, kosztów wynikających z opóźnienia, usług dodatkowych, wcześniejszej spłaty i odstąpienia od umowy. Ustawa szczegółowo określa, jakie informacje bank powinien przekazać klientowi w umowie. Jednak sankcja kredytu darmowego wiąże się tylko z naruszeniem wskazanych w prawie obowiązków.


Konsument najpierw powinien złożyć kredytodawcy pisemne oświadczenie. Dopiero potem, jeżeli spełnione są ustawowe przesłanki, może zwracać kredyt bez odsetek i innych kosztów należnych kredytodawcy. Przy tym trzeba trzymać się terminu i sposobu, który ustalono w umowie.


Eksperci Kancelarii Hantke & Piskor zastrzegają: nie każda niejasność daje podstawę do wniesienia pozwu. Nie gwarantuje też korzystnego dla kredytobiorcy wyroku.


Dlaczego dwie – na pierwszy rzut oka takie same – umowy mogą prowadzić do różnych ocen? Bo przez cały czas się różnią. Jest inna data zawarcia, załączniki, sposób finansowania kosztów i przebieg spłaty. Adwokaci i radcowie prawni radzą, by kredytobiorcy, którzy podejrzewają nieprawidłowości, gromadzili nie tylko umowę. Ważne okazać się mogą: regulamin, formularz informacyjny, tabela opłat, harmonogram, aneksy i historia rozliczeń.




Polecamy także:



  • Wyższy próg PIT to tylko część rachunku. Przedsiębiorcy zapłacą więcej

  • Zagraniczne wyjazdy po sezonie oferują ten sam standard co latem – i dużo niższy rachunek

  • Polska kupuje leki głównie w Europie, a Europa zaopatruje się w Azji. To podwójne uzależnienie

Idź do oryginalnego materiału