Lokalnie oczywiście padają deszcze, generalnie jednak wody zaczyna brakować. To oznacza, iż trzeba będzie ponownie gimnastykować się ze stosowaniem nawozów mineralnych. Te muszą mieć wodę, żeby się rozpuścić i przemieścić do strefy, z której składniki z nich będą pobrane. Największą zagwozdką będzie stosowanie azotu, bo w zbożach dotyczy to chociażby dawki plonotwórczej czy jakościowej.
Strategia nawożenia na suszę
W przypadku rzepaku w warunkach niedoborów wody sprawa wydaje się prostsza, jeżeli chodzi o nawożenie azotowe wiosną. Wielu rolników stosuje już całkowitą dawkę składnika w jednym terminie wczesnowiosennym, kiedy mamy jeszcze wilgoć po zimie. jeżeli ktoś dzieli dawkę, to z drugą wjeżdża 1–2 tygodnie po pierwszej, kiedy można jeszcze liczyć na wilgoć. A co ze zbożami?
Tutaj sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo każda z 3 książkowych dawek wiosennych np. w pszenicy jakościowej powinna być podana w odpowiedniej fazie rozwojowej zboża. W idealnych warunkach mamy więc terminy:
- wczesnowiosenne nawożenie, kiedy tylko można wjechać w pole,
- nawożenie w fazie strzelania w źdźbło,
- nawożenie w fazie liścia flagowego.
Przyjmijmy, iż tylko w tym pierwszym terminie mamy wilgoć, a później już niekoniecznie. To budzi obawy o działanie azotu z drugiej i trzeciej dawki. Druga dawka jest odpowiedzialna za dynamiczny przebieg fazy strzelania w źdźbło i wiązanie kłosa. Wtedy programuje się liczba pięterek w kłosie. jeżeli będzie sucho i azot nie zadziała, naturalnie następuje redukcja wielkości kłosa.
Z kolei trzecia dawka odpowiada za poprawienie MTZ i zawartością m.in. białka w ziarnie. jeżeli także w terminie jej podania nie mamy wilgoci i nie możemy liczyć na deszcz, to nie ma sensu jej podawać.
Co zamiast trzeciej dawki?
Jeśli brakuje wilgoci w glebie, a prognozy nie przewidują większych deszczy w kwietniu i maju. to trzeba zweryfikować podejście do nawożenia. Drugą dawkę można zastosować w planowanym terminie, jeżeli się uda, to najlepiej przed deszczem. Ryzyko jest takie, iż opady mogą przyjść późno, więc dopiero po rozpuszczeniu się nawozu azot zacznie działać. Nie powinno być to jednak na tyle mocno przesunięte w czasie, żeby zaszkodzić roślinom, tzn. np. przedłużyć ich zieloność, a zatem i opóźnić zbiór i zwiększyć ryzyko porażania chorobami kłosa.
Jeśli przez cały czas nie widać w prognozach deszczu, to z trzeciej dawki lepiej zrezygnować. Żeby jednak nie stracić potencjału dobrze zapowiadającej się pszenicy, można ratować ją mocznikiem dolistnie.
Jaki nawóz azotowy?
W przypadku nawozów azotowych podawanych pogłównie wiosną w głowie zawsze mamy możliwe straty składnika. Najmniejsze będą z saletry. Innych nawozów w terminach 2. i 3. dawki raczej nie rozpatrujmy, ewentualnie r.s.m. w 2. dawce. Sama forma amidowa z mocznika będzie zbyt długo działać, a nawóz ten dodatkowo zawiera inhibitor opóźniający jego działanie.
Ile mocznika dolistnie w pszenicy?
Ważna uwaga – w moczniku dolistnie nie dostarczymy takiej ilości azotu, jak w nawozach mineralnych. To działanie interwencyjne, a zadziała tylko wtedy, kiedy rośliny nie są w stresie i mają najlepiej pełny turgor. To oznacza, iż w glebie powinna znajdować się woda, a temperatury nie oznaczają upałów.
W pszenicy mocznik można podać w fazie strzelania w źdźbło jako uzupełnienie drugiej dawki, w stężeniu bezpiecznym 8–10% (8–10 kg mocznika/100 l wody). jeżeli rośliny nie są w idealnej kondycji, stężenie zmniejszamy do 5–8%. W idealnych warunkach, kiedy rośliny są w bardzo dobrej kondycji, możemy podać mocznik w stężeniu 10–12%. To oznacza jednak sytuację, iż w glebie mamy wilgoć, a więc pada w miarę regularnie, a w tym artykule rozpatrujemy przypadek, iż z wodą mamy jednak problem.
W przypadku mocznika nalistnie w terminie 3. dawki azotu, czyli liścia flagowego, możemy zastosować na rośliny w dobrej kondycji stężenie 5–8%. To oznacza 5–8 kg mocznika na 100 l wody. W zależności od ilości zastosowanej cieczy na hektar możemy podać np. 15 kg/ha mocznika – jeżeli np. stosujemy 300 l/ha wody i wybierzemy stężenia 5%. Przy stężeniu 8% i takiej samej ilości wody, możemy podać 24 kg/ha mocznika. To oznacza 11 kg/ha azotu. kilka w porównaniu do nawożenia mineralnego, ale zawsze poprawi to stan roślin.
Podsumowanie
Susza ogranicza skuteczność nawozów azotowych – brak wody utrudnia ich rozpuszczanie i pobieranie przez rośliny. W pszenicy trzy dawki azotu są ryzykowne przy suszy – druga dawka wpływa na rozwój kłosa, a trzecia na jakość ziarna; brak wilgoci może mocno ograniczyć ich skuteczność.
W warunkach braku opadów można zrezygnować z trzeciej dawki – drugą można zastosować najlepiej przed deszczem, natomiast trzecia bez wilgoci nie przyniesie efektów. Pogłównie przy niedoborach wody najlepiej sprawdzi się saletra – najmniejsze straty azotu z nawozu.
Alternatywą jest dokarmianie dolistne mocznikiem – działa tylko w dobrych warunkach (bez stresu roślin), dostarcza mniej azotu i stosuje się je w odpowiednich stężeniach (ok. 5–10%), jako uzupełnienie nawożenia.

2 godzin temu













