Branża alarmuje: kolejne regulacje mogą uderzyć przede wszystkim w legalny rynek

vapepoland.pl 4 dni temu

Polski rynek e-papierosów i produktów nikotynowych stoi przed kolejną falą zmian prawnych. Przedsiębiorcy przekonują, iż problemem nie jest już pojedyncza podwyżka podatku czy nowy obowiązek administracyjny, ale tempo i skala nakładających się regulacji. Po bezskutecznych, ich zdaniem, próbach przedstawienia swoich argumentów administracji rządowej część branży zwróciła się o interwencję do Prezydenta RP. W centrum sporu znajdują się dwa akty prawne. Pierwszy to nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, procedowana jako druk sejmowy nr 2839. Sejm uchwalił ustawę 18 września 2026 r., a sześć dni później Senat przyjął ją bez poprawek. Nowelizacja dotyczy zasad opodatkowania papierosów elektronicznych i urządzeń do waporyzacji. Drugi to rządowy projekt oznaczony numerem 2362, dotyczący ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Zakłada on między innymi zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów, ograniczenia dotyczące aromatów w woreczkach nikotynowych oraz nowe mechanizmy kontroli produktów. Projekt został skierowany do pierwszego czytania w Komisji Zdrowia.

Akcyza zmienia rynek szybciej niż firmy mogą się dostosować

Jednym z najważniejszych tematów pozostaje wysokość akcyzy na płyny do papierosów elektronicznych. Jeszcze w 2024 r. stawka wynosiła 0,55 zł za 1 ml płynu. w tej chwili kierunek zmian prowadzi do poziomu 2,20 zł za 1 ml. Oznacza to czterokrotny wzrost względem stawki obowiązującej zaledwie dwa lata wcześniej. Nowe przepisy zmieniają również sposób opodatkowania urządzeń do waporyzacji. Rząd argumentuje, iż celem zmian jest ujednolicenie zasad i ograniczenie możliwości obchodzenia przepisów akcyzowych. Podczas prac parlamentarnych kwestia bardzo dużego udziału szarej strefy również była podnoszona jako jeden z problemów rynku. Z perspektywy przedsiębiorców problemem pozostaje jednak przewidywalność otoczenia prawnego. Firmy działające legalnie muszą dostosowywać systemy sprzedażowe, ceny, zapasy, dokumentację i modele biznesowe do kolejnych zmian wprowadzanych w stosunkowo krótkich odstępach czasu. Dla rynku regulowanego stabilność prawa ma natomiast szczególne znaczenie. Decyzje dotyczące produkcji, importu czy wprowadzania nowych produktów podejmowane są często z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.

Legalny produkt ma coraz więcej kosztów. Nielegalny przez cały czas ich unika

To właśnie tutaj pojawia się argument najczęściej podnoszony przez przedstawicieli branży: kolejne obciążenia dotyczą przede wszystkim przedsiębiorstw już funkcjonujących w legalnym obrocie. Legalny producent, importer lub dystrybutor ponosi koszty akcyzy, VAT, badań, zgłoszeń produktów, zmian opakowań, dokumentacji oraz dostosowania działalności do nowych wymogów. Podmiot funkcjonujący poza legalnym systemem może tych kosztów unikać. W efekcie powstaje zasadnicze pytanie o skuteczność regulacji. o ile różnica kosztowa pomiędzy produktem legalnym a pochodzącym z nielegalnego źródła będzie rosła, państwo musi równolegle dysponować skutecznymi narzędziami kontroli i egzekwowania prawa. W przeciwnym przypadku dodatkowe obciążenia mogą pogarszać konkurencyjność firm przestrzegających przepisów. Skala tego problemu jest przedmiotem sporu. W debacie parlamentarnej pojawiały się szacunki mówiące choćby o około 60-procentowym udziale szarej strefy.

Badanie produktu może oznaczać kilkanaście tysięcy złotych kosztu

Jeszcze większe emocje wśród przedsiębiorców wywołują rozwiązania przewidziane w druku nr 2362. Projekt daje możliwość żądania przeprowadzenia badań laboratoryjnych określonych papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych. Koszt takiego badania ma ponosić producent, importer lub dystrybutor, od którego pobrano próbkę. Co istotne, wysokość opłaty została określona jako dwukrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Opłata ma stanowić dochód budżetu państwa. Przy obecnym poziomie wynagrodzeń oznacza to koszt rzędu kilkunastu tysięcy złotych za pojedyncze badanie. I właśnie konstrukcja tego rozwiązania budzi szczególne zastrzeżenia części przedsiębiorców. Koszt może obciążać firmę, od której pobrano próbkę, również wtedy, gdy produkt okaże się zgodny z wymaganiami. Takie zastrzeżenia znalazły się także w opiniach do projektu.

Im większe portfolio, tym większa potencjalna ekspozycja

Problem staje się szczególnie widoczny w przypadku producentów i importerów posiadających szerokie portfolio. o ile przyjąć dla uproszczenia koszt około 18 tys. zł za jedno badanie, kontrola 10 produktów oznaczałaby 180 tys. zł. Przy 50 produktach byłoby to już 900 tys. zł, a przy 200 produktach teoretyczna wartość sięgałaby 3,6 mln zł. Nie oznacza to oczywiście, iż przedsiębiorca posiadający 200 indeksów automatycznie zostanie zobowiązany do przebadania każdego z nich. Taka interpretacja byłaby nieuprawniona. Kalkulacja pokazuje jednak skalę potencjalnej ekspozycji przedsiębiorstwa posiadającego szeroki asortyment. Ma to szczególne znaczenie dla sektora MŚP. Międzynarodowy koncern może posiadać większe zasoby prawne, finansowe i administracyjne, podczas gdy dla mniejszego producenta koszt kilku lub kilkunastu badań może być już znaczącą pozycją w budżecie.

Regulacja kosztuje więcej niż sama opłata

Koszty zmian prawnych nie kończą się na podatku czy badaniu laboratoryjnym. Każda nowelizacja oznacza konieczność analizy nowych przepisów, konsultacji prawnych, aktualizacji procedur, zmian w systemach informatycznych, przygotowania nowych opakowań i dokumentacji oraz przeszkolenia pracowników. W dużej organizacji zajmują się tym wyspecjalizowane działy prawne, podatkowe i compliance. W małych i średnich przedsiębiorstwach te same obowiązki rozkładają się na znacznie mniejszy zespół. Dlatego formalnie identyczny obowiązek może mieć zupełnie inne znaczenie ekonomiczne dla globalnego koncernu i dla polskiej firmy zatrudniającej kilkanaście czy kilkadziesiąt osób.

Branża szuka dialogu poza ministerstwami

Grupa ponad stu czterdziestu przedsiębiorców uznała, iż dotychczasowy dialog z ministerstwami nie przyniósł żadnych rezultatów i skierowała oficjalną petycję do prezydenta. Stąd próba zwrócenia uwagi Prezydenta RP na możliwe konsekwencje nowych przepisów. Spór nie sprowadza się przy tym wyłącznie do wysokości podatków. Po jednej stronie znajduje się argument państwa dotyczący ochrony zdrowia publicznego, uporządkowania rynku oraz ograniczenia obchodzenia przepisów. Projekt nr 2362 wprost wskazuje ograniczenie używania jednorazowych e-papierosów jako jeden z celów regulacji. Po drugiej stronie przedsiębiorcy wskazują na koszty, częstotliwość zmian oraz ryzyko pogłębiania różnicy cenowej pomiędzy rynkiem legalnym i nielegalnym.

Ostatnia szansa na zmianę kierunku

Skierowanie apelu bezpośrednio do Prezydenta RP jest kolejnym krokiem przedsiębiorców, którzy przekonują, iż ich dotychczasowe argumenty nie znalazły wystarczającego odzwierciedlenia w procesie legislacyjnym. W przypadku ustawy akcyzowej możliwości wpływania na jej ostateczny kształt są już ograniczone, dlatego uwaga branży koncentruje się w tej chwili na decyzji głowy państwa. Przedsiębiorcy podkreślają przy tym, iż nie kwestionują potrzeby regulowania rynku ani skuteczniejszej kontroli produktów nikotynowych. Oczekują jednak stabilnych i przewidywalnych zasad, odpowiedniego czasu w dostosowanie działalności oraz rozwiązań, które nie będą prowadziły do nieproporcjonalnego wzrostu kosztów po stronie legalnie działających firm. Ich zdaniem najważniejsze jest również to, aby kolejnym obciążeniom nakładanym na legalny rynek towarzyszyły skuteczne działania wymierzone w nielegalny handel. Bez tego rosnące podatki, koszty badań i nowe obowiązki mogą zwiększać różnicę pomiędzy ceną produktu legalnego a produktem sprzedawanym poza oficjalnym obiegiem. Na tym etapie ustawa akcyzowa przeszła już przez Sejm i Senat. Dalszy bieg procesu legislacyjnego zależy od decyzji Prezydenta RP.

Idź do oryginalnego materiału