Byk utknął w rowie i nie mógł się ruszyć. Na pomoc ruszyli strażacy z ciągnikiem

1 godzina temu
Zdjęcie: Byk utknął w rowie i nie mógł się ruszyć. Na pomoc ruszyli strażacy z ciągnikiem


Wieczorem w środę mieszkańcy Chocielewka (woj. pomorskie) przeżyli niecodzienną akcję. Dorodny, czarny byk wpadł do rowu melioracyjnego na łące i mimo długich prób nie był w stanie się z niego wydostać. Zdesperowany rolnik nie miał wyjścia – zadzwonił po straż pożarną.

Zwierzę tonęło w błocie

Zgłoszenie wpłynęło do lęborskiej straży pożarnej około godz. 19:30. Na miejsce natychmiast pojechały dwa zastępy – OSP Chocielewko oraz JRG PSP Lębork. To, co zastali strażacy, nie napawało optymizmem: byk leżał na boku w rowie o stromych brzegach, częściowo zanurzony w wodzie i błocie. Im dłużej się szarpał, tym głębiej się zapadał.

Węże strażackie jako… pasy transportowe

Ratownicy musieli działać z głową – tak, by nie zrobić krzywdy ani sobie, ani sporemu zwierzęciu. Zdecydowali się na nietypowe rozwiązanie: węże strażackie posłużyły jako improwizowane pasy, które ostrożnie podłożono pod tułów byka, na wysokości klatki piersiowej i brzucha.

Do akcji włączył się też sam rolnik, podstawiając ciągnik z osprzętem, do którego przypięto pasy. Dzięki sile ciągnika i precyzyjnym manewrom strażaków, korygujących pozycję zwierzęcia krok po kroku, byka udało się powoli wyciągnąć na stabilny grunt.

Otrzepał się i poszedł do domu

Finał akcji był taki, jakiego wszyscy sobie życzyli. Gdy tylko byk poczuł twardy grunt pod nogami, sam wstał – zabłocony i wyraźnie wystraszony, ale cały i zdrowy, bez żadnych widocznych obrażeń. Po krótkich oględzinach gospodarz mógł spokojnie odprowadzić go z powrotem do obory.

Cała akcja zajęła kilkadziesiąt minut i pokazała, iż w takich sytuacjach liczy się przede wszystkim zgrany zespół – strażacy, rolnik i odrobina pomysłowości potrafią zdziałać naprawdę wiele.

źródło: OSP Chocielewka

Idź do oryginalnego materiału