Ceny drewna opałowego idą w górę. Ile zapłacimy przed zimą?

1 godzina temu

Zakup drewna opałowego latem może być znacznie tańszy niż jesienią lub zimą, ale tegoroczne ceny i tak są wyższe niż przed rokiem. Najtańszy surowiec z nadleśnictwa kosztuje około 160–280 zł za metr sześcienny. Za pocięte, suche i gotowe do spalenia drewno oferowane przez prywatne składy trzeba natomiast zapłacić choćby 550–800 zł za metr przestrzenny.

Ceny drewna opałowego idą w górę. Ile zapłacimy przed zimą?

Różnica wynika nie tylko z gatunku drewna. Duże znaczenie mają także wilgotność, długość polan, sposób ułożenia, transport oraz to, czy opał wymaga dalszej obróbki i sezonowania.

W nadleśnictwie taniej, ale drewno trzeba przygotować

Najkorzystniejsze ceny przez cały czas można znaleźć bezpośrednio w nadleśnictwach. Kupujący otrzymuje tam jednak najczęściej drewno, które trzeba samodzielnie pociąć, porąbać, przewieźć i odpowiednio długo suszyć.

Pod koniec lipca 2026 roku w Nadleśnictwie Supraśl metr sześcienny sosny, świerku lub modrzewia kosztował 178,35 zł brutto. Za miękkie gatunki liściaste należało zapłacić 162,36 zł, natomiast za twarde drewno liściaste 207,87 zł.

Wyższe stawki obowiązywały w Nadleśnictwie Dąbrowa Tarnowska. Sosna, świerk, jodła i modrzew kosztowały tam 246 zł za metr sześcienny. Cena brzozy i olchy wynosiła 270,60 zł, a buka, dębu, jesionu i grabu 276,75 zł.

Oznacza to, iż ceny mogą wyraźnie różnić się pomiędzy poszczególnymi regionami. Przed zakupem warto zatem sprawdzić cenniki kilku okolicznych nadleśnictw oraz doliczyć koszt transportu i przygotowania opału.

Gotowe drewno ze składu kosztuje znacznie więcej

W prywatnych składach opału ceny są wyższe, ponieważ sprzedawane drewno jest zwykle pocięte, porąbane, składowane i przynajmniej częściowo wysuszone. W wielu przypadkach cena obejmuje również dowóz do klienta.

Za sezonowaną sosnę trzeba w tej chwili zapłacić przeważnie około 260–300 zł za metr przestrzenny. Buk kosztuje zwykle 380–450 zł, natomiast cena grabu przekracza 400 zł.

Najdroższe jest dobrze wysuszone drewno liściaste o wysokiej wartości opałowej. W przypadku buka, dębu, jesionu lub grabu ceny w części składów wynoszą od 550 do choćby 800 zł za metr przestrzenny.

Metr przestrzenny to nie metr sześcienny

Porównywanie ofert wymaga szczególnej uwagi, ponieważ sprzedawcy używają różnych jednostek. Metr sześcienny oznacza metr sześcienny litej masy drewna, natomiast metr przestrzenny obejmuje również puste miejsca pomiędzy polanami.

W praktyce jeden metr przestrzenny drewna ułożonego odpowiada zwykle około 0,6–0,7 metra sześciennego drewna litego. Dlatego oferta wyglądająca na tańszą nie zawsze rzeczywiście jest bardziej opłacalna.

Przed zakupem warto zapytać sprzedawcę, czy cena dotyczy metra sześciennego, metra przestrzennego ułożonego czy metra przestrzennego nasypowego. Różnice w rzeczywistej ilości opału mogą być znaczące.

W niektórych nadleśnictwach ceny mocno wzrosły

Porównanie tegorocznych i ubiegłorocznych cenników pokazuje, iż podwyżki nie rozkładają się równomiernie.

W Nadleśnictwie Dąbrowa Tarnowska cena drewna iglastego wzrosła ze 159,90 zł do 246 zł za metr sześcienny, czyli o blisko 54 proc. Buk, dąb, jesion i grab podrożały z 246 zł do 276,75 zł, a więc o około 12,5 proc. Brzoza i olcha kosztują w tej chwili 270,60 zł wobec 233,70 zł przed rokiem.

W innych nadleśnictwach podwyżki wynoszą najczęściej od kilku do kilkunastu procent, jednak ich poziom zależy od regionu, sortymentu i gatunku drewna.

Jesienią drewno może być jeszcze droższe

Lato jest zwykle okresem względnej stabilizacji cen. Popyt zaczyna jednak rosnąć wraz ze zbliżaniem się sezonu grzewczego. Najwyższe stawki są zwykle notowane od października do lutego, kiedy gospodarstwa domowe uzupełniają kończące się zapasy.

Zimą 2025/2026 w części ofert cena sezonowanego drewna liściastego dochodziła choćby do około 1000 zł za metr przestrzenny. Pokazuje to, jak dużo może kosztować odkładanie zakupu do momentu rozpoczęcia sezonu grzewczego.

Najtańsze oferty pojawiają się zwykle na przełomie marca i kwietnia. W 2026 roku obniżki przyszły jednak później, ponieważ długa i chłodna zima utrzymywała zapotrzebowanie na opał także w lutym i marcu.

Świeże drewno nie nadaje się od razu do pieca

Niska cena drewna z nadleśnictwa może być atrakcyjna dla osób, które dysponują miejscem do jego przechowywania. Trzeba jednak pamiętać, iż świeży surowiec zawiera dużo wody i nie powinien być spalany bez wcześniejszego wysuszenia.

Drewno powinno być składowane w przewiewnym miejscu, zabezpieczonym przed deszczem i wilgocią od podłoża. W przypadku większości gatunków minimalny czas sezonowania wynosi około roku. Twarde gatunki, takie jak dąb, buk czy grab, mogą wymagać choćby dwóch lat suszenia.

Osoby potrzebujące opału już na najbliższą zimę powinny zatem wybierać drewno sezonowane lub suszone komorowo. Warto przy tym sprawdzić jego wilgotność. Suche drewno zapewnia więcej ciepła, spala się efektywniej i ogranicza powstawanie sadzy oraz osadów w przewodzie kominowym.

Ciągnik przewrócił się na polu. Jedna osoba zginęła, kierowca był pijany

Cena to nie wszystko. Przed zakupem trzeba sprawdzić kilka parametrów

Przy wyborze drewna opałowego należy zwrócić uwagę przede wszystkim na jego wilgotność, gatunek, długość szczap i jednostkę rozliczeniową. Ważne jest również to, czy w podanej cenie zawarto transport i rozładunek.

Najtańsza pozostaje oferta nadleśnictw, ale wymaga własnej pracy i czasu w sezonowanie. Gotowe drewno ze składu kosztuje znacznie więcej, ale może trafić bezpośrednio do kotła lub kominka.

Zakupu nie warto odkładać do jesieni. Rosnący popyt, ograniczona dostępność suchego opału oraz wyższe koszty transportu mogą sprawić, iż przed rozpoczęciem sezonu grzewczego ceny ponownie pójdą w górę.

Idź do oryginalnego materiału