Ceny gazu wystrzeliły. Branża nawozowa rozważa cięcia produkcji

1 godzina temu

Rynek nawozów wchodzi w kolejny trudny okres. Gwałtowny wzrost cen gazu w Europie zwiększa koszty produkcji nawozów azotowych, a część producentów rozważa ograniczenie lub choćby czasowe wstrzymanie produkcji. Dla rolników może to oznaczać droższe zakupy, trudniejszy dostęp do nawozów i kolejną presję na płynność finansową gospodarstw. Problem nie kończy się jednak na samym rolnictwie – jego skutki mogą przejść na cały łańcuch produkcji żywności.

Ceny gazu wystrzeliły. Branża nawozowa rozważa cięcia produkcji

Gaz ziemny jest jednym z kluczowych surowców wykorzystywanych przy produkcji amoniaku, a więc podstawy nawozów azotowych. Dlatego każda gwałtowna zmiana cen energii gwałtownie przekłada się na rachunek ekonomiczny producentów nawozów.

Według przedstawionych danych między sierpniem a wrześniem ceny gazu ziemnego w Europie wzrosły o około 40 proc., osiągając poziomy najwyższe od stycznia 2023 roku.

Drogi gaz uderza bezpośrednio w produkcję nawozów

Dla przemysłu nawozowego tak gwałtowna zmiana oznacza znaczny wzrost kosztów wytwarzania. o ile ceny utrzymają się na wysokim poziomie, część zakładów może ograniczać produkcję tam, gdzie jej dalsze prowadzenie przestaje być opłacalne.

To z kolei może zmniejszyć podaż nawozów na europejskim rynku. Dla gospodarstw rolnych oznaczałoby to ryzyko kolejnych podwyżek cen oraz większych problemów z zabezpieczeniem potrzeb przed kolejnym sezonem produkcyjnym.

– Rosnące koszty energii i produkcji nawozów odbijają się na całym łańcuchu dostaw rolniczych, a w branżach silnie z nim powiązanych marże są stosunkowo niewielkie. Jeden nierzetelny płatnik może wywołać efekt domina. To szczególnie widoczne dziś, gdy paliwa są drogie, a płynność na całym rynku jest zachwiana. Tym samym cała branża jest wystawiona na ryzyko rosnących przeterminowanych zobowiązań, których odzyskiwanie jest trudne – mówi Michał Kik, ekspert OTG, firmy zajmującej się zarządzaniem wierzytelnościami.

Mniej nawozu może oznaczać wyższe koszty produkcji żywności

Znaczenie nawozów dla rolnictwa jest trudne do przecenienia. Ich dostępność wpływa nie tylko na koszty prowadzenia gospodarstwa, ale również na poziom nawożenia, potencjał plonowania i ostatecznie podaż surowców rolnych.

Jeżeli podaż nawozów spadnie, a ceny wzrosną, część gospodarstw może ograniczyć zakupy lub przesunąć je w czasie. W przypadku gospodarstw o słabszej kondycji finansowej może pojawić się również konieczność zwiększenia finansowania zewnętrznego.

To właśnie tutaj problem rynku nawozów łączy się z drugim, równie poważnym zjawiskiem – pogarszającą się płynnością finansową części gospodarstw.

704 dni zaległości. To już nie jest sezonowy problem

Dane dotyczące zadłużenia gospodarstw pokazują, iż opóźnienia w płatnościach nie zawsze mają charakter krótkotrwały.

Według przytoczonych danych statystyczny rolnik-przedsiębiorca zalega ze spłatą zobowiązań przez 704 dni, czyli niemal dwa lata.

To istotny sygnał, ponieważ tak długi okres zadłużenia trudno tłumaczyć wyłącznie słabszym sezonem, gorszymi plonami czy przejściowym spadkiem cen skupu.

– Opóźnienie przekraczające 700 dni oznacza, iż problem dłużnika ma charakter strukturalny, a nie przejściowy. Dla wierzyciela to zamrożenie kapitału na niemal dwa lata i rosnące ryzyko utraty płynności – mówi Piotr Maciągowski, ekspert OTG.

Rolnicy najpierw finansują produkcję

W sytuacji rosnących kosztów gospodarstwa muszą ustalać priorytety. Najważniejsze stają się wydatki, bez których nie da się kontynuować produkcji: paliwo, nawozy, materiał siewny, środki ochrony roślin czy pasze.

Zobowiązania wobec dostawców, szczególnie te z odroczonym terminem płatności, mogą schodzić na dalszy plan.

Dla samych gospodarstw jest to często sposób na utrzymanie produkcji. Dla firm obsługujących rolnictwo oznacza jednak narastające ryzyko finansowe.

Problem dotyczy nie tylko producentów nawozów, ale również dystrybutorów środków produkcji, firm paszowych, przedsiębiorstw transportowych, usługodawców i innych podmiotów funkcjonujących wokół gospodarstw rolnych.

Efekt domina może przejść przez cały sektor

Jeżeli jedna firma długo czeka na zapłatę, sama może mieć trudności z regulowaniem własnych zobowiązań. Przy wysokich kosztach energii, transportu i finansowania choćby pojedyncze większe zaległości mogą gwałtownie przełożyć się na pogorszenie płynności.

– Termin „bezpieczeństwo żywnościowe” kojarzy się najczęściej z produkcją żywności, ale jego fundamentem jest też stabilność finansowa całego łańcucha dostaw. jeżeli producenci nawozów, pasz czy usług logistycznych nie otrzymują zapłaty, ograniczają działalność lub wycofują się z finansowania sprzedaży – a to wprost utrudnia rolnikom dostęp do środków produkcji i przekłada się na wielkość przyszłych zbiorów. Skuteczniejsze zarządzanie wierzytelnościami pomogłoby funkcjonować branżom produkującym dla rolnictwa. Są do tego nowoczesne narzędzia, które dają dobre wyniki i pozwalają na oddech finansowy. Jednak nie są powszechnie stosowane, tak jak na rynkach zachodnioeuropejskich – tłumaczy Michał Kik, ekspert OTG.

Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się znacznie wcześniej niż w sklepie

Dyskusja o bezpieczeństwie żywnościowym często koncentruje się na podaży zbóż, mięsa, mleka czy warzyw. Tymczasem cały proces zaczyna się znacznie wcześniej – od dostępności środków produkcji i zdolności gospodarstw do ich zakupu.

Drogi gaz zwiększa koszty nawozów. Droższe nawozy pogarszają ekonomię produkcji rolniczej. Słabsza płynność gospodarstw zwiększa ryzyko opóźnień wobec dostawców. A trudności dostawców mogą z kolei ograniczać dostępność towarów i finansowania dla rolników.

Ten mechanizm pokazuje, iż problem ma charakter łańcuchowy.

Firmy muszą szybciej reagować na opóźnienia

Eksperci wskazują, iż w warunkach większego ryzyka szczególnego znaczenia nabiera bieżąca kontrola należności.

– Opóźnienia w płatnościach da się ograniczać poprzez aktywne zarządzanie należnościami: regularny monitoring terminów, szybkie przypomnienia o zaległościach, limity kredytu kupieckiego i bieżącą weryfikację kontrahentów. Im szybciej firma reaguje na pierwsze sygnały problemów, tym większa szansa na odzyskanie pieniędzy i uniknięcie narastania długu – podsumowuje Piotr Maciągowski, ekspert OTG.

Cena mleka poszła w górę. Które skupy płacą najwięcej?

Rynek reaguje szybciej niż regulacje

Unia Europejska od dłuższego czasu pracuje nad rozwiązaniami, które mają ograniczać zależność europejskiego rolnictwa od kosztów energii i wahań cen nawozów. Problem polega jednak na tym, iż mechanizmy regulacyjne powstają miesiącami, podczas gdy ceny gazu potrafią gwałtownie zmienić się w ciągu kilku tygodni.

Dlatego najbliższe miesiące będą najważniejsze zarówno dla producentów nawozów, jak i dla rolników. Jeżeli wysokie ceny gazu utrzymają się dłużej i przełożą się na ograniczenie produkcji nawozów, presja kosztowa w rolnictwie może ponownie wyraźnie wzrosnąć.

A wtedy problem przestanie dotyczyć wyłącznie cen nawozów. Stanie się kolejnym testem odporności całego łańcucha produkcji żywności.

Idź do oryginalnego materiału