Ceny świń runęły. Hodowcy mówią: to koniec!

2 godzin temu

Rynek trzody chlewnej wchodzi w jedną z najtrudniejszych faz ostatnich lat. Ceny skupu są już poniżej kosztów produkcji, zakłady ograniczają uboje, a rolnicy zostają z przerośniętymi tucznikami i rosnącymi rachunkami za paszę, energię oraz bioasekurację. Najnowszy spadek notowań na niemieckiej giełdzie VEZG tylko pogłębia presję na polskich producentów.

Ceny świń runęły. Hodowcy mówią: to koniec!

Niemiecka giełda uderza w polskie chlewnie

Niemiecka giełda VEZG obniżyła cenę żywca wieprzowego o 10 eurocentów, do poziomu 1,50 euro/kg w klasie E. Przy kursie 4,25 zł za euro oznacza to około 6,37 zł/kg.

Dla polskiego rynku to bardzo zły sygnał, ponieważ krajowe cenniki są mocno powiązane z sytuacją za Odrą. Problem polega jednak na tym, iż choćby po tej obniżce niemiecka cena przez cały czas pozostaje wyższa niż stawki oferowane wielu rolnikom w Polsce.

W kraju skupy w ostatnim czasie płaciły najczęściej około 6,00–6,10 zł/kg w klasie E. To poziom, który dla dużej części gospodarstw oznacza produkcję poniżej progu opłacalności.

Rolnicy przetrzymują tuczniki i wpadają w spiralę kosztów

Niska cena to tylko jedna strona problemu. Drugą jest ograniczony odbiór zwierząt. Gdy nie ma chętnych na świnie, tuczniki zostają w kojcach dłużej, niż powinny. Rolnik musi je dalej karmić, ponosi kolejne koszty, a zwierzęta przekraczają optymalną wagę.

Wtedy pojawia się kolejny cios: potrącenia za przerośnięte tuczniki. Hodowca traci więc podwójnie. Najpierw płaci za dodatkowe dni utrzymania zwierząt, a później dostaje niższą cenę przy sprzedaży.

Dla małych i średnich gospodarstw, zwłaszcza pracujących w cyklu zamkniętym, taka sytuacja jest szczególnie groźna. Część rolników nie może gwałtownie wygasić produkcji, bo jest związana zobowiązaniami wynikającymi z wcześniejszego wsparcia lub inwestycji.

Koszty nie spadają razem z ceną świń

Największy problem producentów polega na tym, że ceny skupu spadają, ale koszty utrzymania produkcji pozostają wysokie. Pasze, energia, obsługa weterynaryjna, praca, kredyty oraz bioasekuracja związana z ASF przez cały czas obciążają gospodarstwa.

Aleksander Dargiewicz, prezes POLPIG, wskazuje, iż obecne stawki znajdują się poniżej granicy rentowności. Jego zdaniem nie jest to chwilowe wahnięcie rynku, ale problem strukturalny. Branża mierzy się jednocześnie ze słabym popytem, presją importową, kosztami produkcji oraz ograniczeniami eksportowymi.

To oznacza, iż wielu hodowców nie walczy już o zysk, ale o ograniczenie strat.

Import taniego mięsa zwiększa presję na polski rynek

Na sytuację w Polsce mocno wpływa europejska nadpodaż wieprzowiny. Szczególnie istotna jest rola Hiszpanii, która należy do największych producentów wieprzowiny w Unii Europejskiej.

Ograniczenia eksportowe i problemy związane z ASF powodują, iż część mięsa, która wcześniej trafiała na rynki trzecie, szuka odbiorców wewnątrz UE. Polska staje się jednym z kierunków zbytu dla tańszego mięsa importowanego.

Dla krajowych producentów oznacza to dodatkową presję cenową. Zakłady i handel mają większy wybór surowca, a rolnik staje się najsłabszym uczestnikiem łańcucha.

Chiny kupują mniej, Europa ma problem

Przez lata Chiny były jednym z najważniejszych odbiorców europejskiej wieprzowiny. Teraz popyt z tego kierunku osłabł, a europejscy eksporterzy muszą szukać alternatywnych rynków.

Jednym z ważnych kierunków stają się Filipiny, ale tam konkurencja jest bardzo silna. Polska musi rywalizować m.in. z Niemcami i innymi dużymi eksporterami z Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to ostrą walkę cenową i ograniczone możliwości szybkiego rozładowania nadwyżek.

Jeżeli eksport nie przyspieszy, nadmiar mięsa będzie przez cały czas ciążył na rynku unijnym, a to może utrzymywać presję na ceny skupu.

Rolnik dostaje mniej, konsument nie widzi dużych obniżek

Największe emocje w branży budzi rozjazd między cenami skupu a cenami detalicznymi. Hodowcy wskazują, iż spadki cen żywca nie przekładają się proporcjonalnie na niższe ceny mięsa w sklepach.

Rolnik otrzymuje coraz mniej, ale konsument przez cały czas płaci wysokie kwoty za wieprzowinę na półce. Ta dysproporcja rodzi pytania o marże w łańcuchu dostaw i podział ryzyka między producentów, przetwórców oraz handel.

To właśnie dlatego branża coraz głośniej domaga się większej przejrzystości rynku i realnej kontroli relacji cenowych od gospodarstwa do sklepu.

Co może poprawić sytuację?

Samo odbicie cen w skupie nie nastąpi bez poprawy popytu i zmniejszenia presji podażowej. Branża wskazuje na kilka koniecznych działań: szukanie nowych rynków eksportowych, skuteczniejszą promocję polskiej wieprzowiny, wzmocnienie patriotyzmu konsumenckiego oraz większą kontrolę nad importem i przejrzystością marż.

To jednak działania, które nie przyniosą efektu z dnia na dzień. Tymczasem hodowcy potrzebują rozwiązań tu i teraz, bo każdy kolejny tydzień niskich cen oznacza pogłębianie strat.

ARiMR przypomina hodowcom. Tych formalności nie można przegapić

Polska trzoda na granicy wytrzymałości

Obecna sytuacja pokazuje, jak wrażliwy jest polski sektor trzody chlewnej na decyzje giełdowe, import, eksport i globalny popyt. Spadek notowań VEZG jest ważnym sygnałem, ale dla polskich gospodarstw najważniejsze jest to, czy krajowe skupy utrzymają obecne stawki, czy wykorzystają niemiecką obniżkę do kolejnego cięcia cen.

Jeżeli ceny spadną jeszcze niżej, wielu producentów może stanąć przed decyzją o ograniczeniu albo całkowitym zakończeniu produkcji. A wtedy problem przestanie dotyczyć wyłącznie hodowców. Uderzy również w krajowe bezpieczeństwo żywnościowe i przyszłość polskiej wieprzowiny.

Idź do oryginalnego materiału