Ceny w sklepach dalej hamują. Świąteczny koszyk był droższy średnio o mniej niż 4 proc. rdr. [ANALIZA]

5 godzin temu

W grudniu 2025 roku ceny w sklepach detalicznych wzrosły średnio o 3,8% rdr. W listopadzie zwiększyły się rdr. o 4,2%, a w październiku – o 4,1% rdr. To pokazuje, iż codzienne zakupy przez cały czas drożeją, ale coraz wolniej. Z kolei ceny samej żywności ostatnio poszły w górę średnio o 3,1% rdr.

Z najnowszej edycji cyklicznego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, iż w grudniu 2025 r. ceny w sklepach detalicznych wzrosły średnio o 3,8% rdr. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej, art. dla dzieci – łącznie 17 kategorii. W listopadzie wzrost ten wyniósł 4,2% rdr. W październiku był na poziomie 4,1% rdr. Zatem wynika z tego, iż ceny w sklepach przez cały czas rosną, ale coraz wolniej. Dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito zauważa, iż ww. sytuacja jest kontynuacją procesu zbliżania się do poziomu ogólnej inflacji.

Kluczowe czynniki kształtujące ceny

– Należy pamiętać, iż z punktu widzenia zwykłego konsumenta liczą się zmiany cen produktów, które są istotne dla jego budżetu i które on w danym miesiącu kupuje, a tu już może nie być tak optymistycznie i wzrost wydatków może być znacząco inny niż średni poziom. Co do czynników, które ograniczały wzrost cen, to należy wymienić przede wszystkim konkurencję pomiędzy poszczególnymi sieciami oraz znaczące spadki cen paliw, a w efekcie i koszów transportu – mówi dr Fiks.

Jak dodaje ekspert, należy zwrócić uwagę na to, iż znaczna część produktów, na które popyt rośnie w związku ze świętami, znacząco zdrożała, jak choćby ryby czy słodycze, a więc te prognozy wcale nie były takie nietrafione. Z kolei dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, zauważa, iż brak gwałtownego skoku cen przed świętami wynika z dwóch kluczowych czynników.

– Po pierwsze, mamy do czynienia z tzw. wysoką bazą z roku poprzedniego. Ceny w grudniu 2024 roku były już bardzo wysokie, więc każdy kolejny wzrost jest statystycznie „tłumiony”. Po drugie, polski handel detaliczny stał się skrajnie konkurencyjny. Sieci handlowe, walcząc o portfel klienta, który stał się bardziej ostrożny i świadomy, nie mogły pozwolić sobie na agresywne podwyżki marż w okresie, gdy obroty są największe – wyjaśnia ekspert z VeloBanku.

Z raportu wynika również, iż w grudniu ceny samej żywności poszły w górę średnio o 3,1% rdr. W listopadzie wzrost rdr. wyniósł 3,7%, a w październiku – 3,6% rdr. Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito jest zdania, iż utrzymanie wzrostu cen żywności na poziomie 3,1% przed świętami to pozytywne zaskoczenie, ale istnieje kilka racjonalnych wyjaśnień. Kluczową rolę odegrały tutaj strategie sieci handlowych, które – w obliczu świadomości cenowej konsumentów – wprowadziły szereg promocji choćby kosztem swoich marż.

– Ogólny spadek inflacji w gospodarce również stworzył sprzyjające warunki. Dodatkowo koszty energii i transportu przełożyły się na mniejsze obciążenia całego łańcucha dostaw. Istotny był też czynnik konkurencji. Dyskonty i supermarkety walczyły o udział w rynku przed świętami poprzez atrakcyjne promocje, co naturalnie ograniczyło przestrzeń do podwyżek – wylicza dr Orpych.

Z danych obejmujących 87 tys. cen detalicznych z przeszło 40,6 tys. sklepów należących do 61 sieci handlowych wynika również, iż różnica pomiędzy całym zestawieniem Indeksu (wszystkimi kategoriami) a samą żywnością jest przez cały czas widoczna, choć adekwatnie coraz mniejsza. Dr Artur Fiks zauważa, iż w tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, gdzie ustabilizowanie się czynników wpływających na poziom cen w gospodarce powoduje, iż wzrosty cen nie są już tak duże jak choćby kilka czy kilkanaście miesięcy wcześniej, a to powoduje spadek inflacji.

– W efekcie średni wzrost cen w poszczególnych kategoriach produktów w sklepach detalicznych również zaczyna spadać, dążąc do poziomu inflacji, choć dla poszczególnych kategorii produktów proces ten może mieć różne tempo. W kolejnych miesiącach w większości przypadków tendencja ta powinna zostać zachowana – tłumaczy dr Fiks.

TOP5 najbardziej drożejących kategorii

Marcin Luziński, analityk Santander Bank Polska, przyznaje, iż nie jest zaskoczony tym, iż w grudniu dynamika cen żywności obniżyła się. Przypomina, iż w ostatnich miesiącach znacznie poprawiły się perspektywy cen produktów żywnościowych, przede wszystkim dzięki solidnym zbiorom w kraju, a także zwiększonej globalnej produkcji zbóż, roślin oleistych czy mleka. Wylicza, iż w Polsce zbiory warzyw gruntowych w 2025 r. wzrosły o 6,1% rdr. W szczególności zwiększyła się produkcja kukurydzy cukrowej, dyń, kabaczków i cukinii, buraków, pomidorów i marchwi. Produkcja owoców z drzew była o 13,5% lepsza niż rok wcześniej.

– Skutek tego jest taki, iż w grudniu ceny wielu produktów żywnościowych były niższe niż rok wcześniej, w przypadku tych często konsumowanych w Wigilię można tu chociażby wymienić kapustę, buraki czy ziemniaki. Ze względu na dobrą krajową i globalną podaż żywności dynamika cen tych produktów będzie się obniżała. Moim zdaniem, już niedługo będzie niższa od inflacji ogółem – uzupełnia Marcin Luziński.

W TOP5 najbardziej drożejących kategorii w grudniu br. znalazły się napoje (wzrost o 9,1% rdr.), słodycze i desery (8,1% rdr.), używki (6,8% rdr.), ryby (wzrost 6,7% rdr.), a także środki higieny osobistej (6,5% rdr.). Pytany o to, dlaczego właśnie te kategorie znalazły się w czołówce, dr Artur Fiks podkreśla, iż są one w jakiś sposób powiązane ze świętami.

– To właśnie w okresie Bożego Narodzenia rośnie konsumpcja ryb, słodyczy i napojów, bez których ciężko sobie wyobrazić świąteczny stół. Co do używek i środków higieny osobistej to są one traktowane jako tradycyjne i zawsze trafione, choć niezbyt kreatywne, pomysły na prezent. To powoduje znaczące zwiększenie popytu na nie. Zauważone to zostało oczywiście przez producentów i sprzedawców, którzy pod postacią różnego rodzaju zestawów prezentowych po cichu podwyższają ceny tych produktów – mówi dr Fiks.

Do tego po danych widzimy, iż spadły ceny w następujących kategoriach – art. tłuszczowe (-4,7% rdr.), produkty sypkie (-3,7%) i warzywa (-1,2%). Spadku cen w tych kategoriach dr Robert Orpych doszukuje się przede wszystkim w determinantach surowcowych i rynkowych. Na sytuację z pewnością miały wpływ także globalne obniżki cen oleju rzepakowego i słonecznikowego. W przypadku produktów sypkich najważniejsze były dobre zbiory zbóż globalnie oraz w Polsce i Unii Europejskiej.

– Dodatkowo silna konkurencja w tym segmencie zmusiła producentów do obniżek. Produkty sypkie to kategoria o wysokiej porównywalności cenowej i niskiej lojalności konsumentów wobec marek. Warzywa potaniały przede wszystkim dzięki dobrym plonom krajowym. Istotne znaczenie miały warunki pogodowe w sierpniu i we wrześniu, które sprzyjały dojrzewaniu i zbiorom, choć początek sezonu był dość trudny, ze względu na deficyt opadów i przymrozki w kwietniu oraz w maju – wyjaśnia dr Robert Orpych.

Dlaczego grudniowe ceny w sklepach, mimo ogólnie spadającej inflacji, wciąż rosły szybciej niż sama inflacja? Ekspert z Santander Bank Polska wyjaśnia, iż produkty obserwowane w ramach badania stanowią ok. jedną trzecią faktycznego koszyka inflacyjnego. Poza produktami dostępnymi w sklepach znajdują się w nim m.in. usługi, paliwo, koszty energii, utrzymania i wyposażenia mieszkania.

– Wśród pozostałych kategorii inflacyjnych wiele jest takich, które notują wzrost cen wolniejszy od produktów ze sklepów, a choćby spadki cen. Tańsze niż przed rokiem są w tej chwili np. odzież i obuwie, paliwo, samochody, opieka nad dziećmi. Dlatego inflacja ogółem jest niższa od tempa wzrostu cen w sklepach. Moim zdaniem, ze względu na dobrą krajową i globalną podaż żywności, dynamika cen tych produktów będzie się obniżała i już niedługo będzie niższa od inflacji ogółem – prognozuje Marcin Luziński.

Idź do oryginalnego materiału