Chroniona nazwa nie zawsze oznacza produkt bez wad. IJHARS wykryła nieprawidłowości

2 godzin temu

Produkty oznaczone jako ChNP, ChOG lub GTS mają kojarzyć się z autentycznością, tradycją i wysoką jakością. Kontrola IJHARS pokazała jednak, iż prestiżowy symbol na opakowaniu nie zwalnia producentów i sprzedawców z obowiązku rzetelnego znakowania. Nieprawidłowości wykryto w niemal co piątej skontrolowanej partii, a badania laboratoryjne zakwestionowały parametry części produktów.

Chroniona nazwa nie zawsze oznacza produkt bez wad. IJHARS wykryła nieprawidłowości

Inspektorzy sprawdzili zarówno polską żywność regionalną, jak i wyroby sprowadzane m.in. z Włoch, Francji, Grecji, Hiszpanii, Danii, Niemiec i Szwajcarii.

Chronione produkty pod lupą inspekcji

Unijny system oznaczeń geograficznych obejmuje ponad 3 tys. nazw produktów rolnych, środków spożywczych, win i napojów spirytusowych. Jego zadaniem jest ochrona wyrobów związanych z konkretnym regionem, tradycją, metodą produkcji lub utrwaloną recepturą.

Do najważniejszych oznaczeń należą:

  • Chroniona Nazwa Pochodzenia – ChNP,
  • Chronione Oznaczenie Geograficzne – ChOG,
  • Gwarantowana Tradycyjna Specjalność – GTS,
  • oznaczenie geograficzne – OG.

W Polsce w unijnym systemie zarejestrowano już 49 produktów.

Aby producent mógł używać chronionej nazwy, wyrób musi być zgodny ze specyfikacją zatwierdzoną na poziomie Unii Europejskiej. Konieczna jest również kontrola i uzyskanie odpowiedniego certyfikatu lub świadectwa jakości.

Kontrole w sklepach i na targowiskach

IJHARS przeprowadziła kontrole w 34 punktach sprzedaży na terenie wszystkich województw. Inspektorzy odwiedzili sklepy wielkopowierzchniowe, placówki oferujące tzw. zdrową żywność oraz targowiska.

Sprawdzano produkty sprzedawane w opakowaniach jednostkowych, a także oferowane luzem.

Pod względem znakowania skontrolowano 77 partii. Nieprawidłowości wykryto w 15 z nich, co stanowi 19,5 proc. wszystkich ocenionych partii.

Z kolei z 31 partii pobrano próbki do badań laboratoryjnych. W pięciu przypadkach, czyli w 16,1 proc. przebadanych partii, stwierdzono niezgodności dotyczące parametrów fizykochemicznych.

Polskie sery, miody i wędliny

Kontrola objęła 23 partie produktów pochodzących z Polski. Było to:

  • 18 partii serów: Ser Koryciński Swojski i Oscypek,
  • dwie partie przetworów mięsnych: Kabanosy Staropolskie oraz Kiełbasa Krakowska Sucha Staropolska,
  • trzy partie Miodu Drahimskiego.

Nieprawidłowości w znakowaniu stwierdzono w ośmiu partiach polskich serów.

W dwóch przypadkach do sprzedaży oferowano produkt nawiązujący do chronionej nazwy, mimo iż sprzedający nie posiadał dokumentów potwierdzających zgodność wyrobu ze specyfikacją.

Jedna partia nie miała żadnego oznakowania. W czterech partiach nieprawidłowo podano zawartość składnika występującego w nazwie produktu. W jednym przypadku błędnie przedstawiono informację o wartości odżywczej. Na targowisku stwierdzono również sprzedaż produktu bez podania nazwy producenta.

Problemy także w produktach importowanych

Inspektorzy skontrolowali 54 partie żywności pochodzącej z zagranicy. Wśród nich znalazło się 31 partii serów, w tym m.in. Feta, Halloumi, Grana Padano, Parmigiano Reggiano, Gorgonzola, Pecorino Romano, Comté, Gruyère i Danablu.

Kontrolą objęto również 14 partii przetworów mięsnych, takich jak Prosciutto di Parma, Mortadella Bologna, Bresaola della Valtellina czy Schwarzwälder Schinken, a także dziewięć partii oliwy z oliwek.

Nieprawidłowości w znakowaniu wykryto w siedmiu partiach produktów zagranicznych – sześciu partiach serów i jednej partii oliwy.

Brak polskich etykiet i danych producenta

Wśród uchybień dotyczących zagranicznych serów znalazł się brak oznakowania w języku polskim, brak nazwy producenta oraz brak wykazu składników.

Inspektorzy zakwestionowali również sposób podawania informacji o wartości odżywczej i oznaczania składników. W jednym przypadku na opakowaniu nie podano ilości netto produktu.

Szczególnie rozbudowana lista zastrzeżeń dotyczyła jednej z partii oliwy z oliwek.

Nazwa opisowa produktu była niezgodna z wymaganiami obowiązującymi przy etykietowaniu oliwy. Stwierdzono również rozbieżności między polską i hiszpańską wersją etykiety. Różniły się informacje dotyczące zawartości tłuszczu i kwasów tłuszczowych nasyconych.

Na polskiej etykiecie zabrakło także informacji o referencyjnej wartości spożycia przy deklarowanej zawartości witaminy E. Nieprawidłowo przetłumaczono również określenie odnoszące się do oznaczenia geograficznego.

Laboratorium wykazało różnice w składzie

Kontrola nie ograniczyła się do analizy etykiet. Próbki produktów trafiły również do laboratoriów IJHARS.

W jednej partii produktu z Polski stwierdzono niższą zawartość białka, niż wynikało z tabeli wartości odżywczej podanej przez producenta.

Nieprawidłowości wykryto również w czterech partiach produktów zagranicznych. W jednym przypadku zawartość tłuszczu była wyższa od deklarowanej. Trzy partie maja mniejszą zawartość soli, niż wskazywała etykieta.

W jednej partii wykazano także niższą zawartość mięsa w stosunku do deklaracji producenta.

Niektóre partie mogły mieć więcej niż jedną nieprawidłowość.

Chroniona nazwa pod szczególną ochroną

Zarejestrowane nazwy są chronione przed bezprawnym wykorzystywaniem, imitowaniem i innymi praktykami, które mogą wprowadzać konsumenta w błąd.

Producent lub sprzedawca nie może swobodnie używać określenia kojarzącego się z chronionym produktem, o ile wyrób nie został objęty systemem kontroli i nie spełnia zatwierdzonej specyfikacji.

Nieuprawnione stosowanie chronionej nazwy może skutkować karą administracyjną. Sankcje grożą również za niewłaściwe znakowanie, niezgodny skład i podawanie informacji, które nie odpowiadają rzeczywistym parametrom produktu.

Renoma nie zastępuje kontroli

Symbole ChNP, ChOG i GTS mają ułatwiać konsumentom wybór produktów o potwierdzonym pochodzeniu i określonej metodzie produkcji. Kontrola IJHARS pokazuje jednak, iż choćby w tej kategorii rynku konieczny jest stały nadzór.

Chroniony produkt musi być zgodny nie tylko ze swoją unijną specyfikacją. przez cały czas obowiązują go wszystkie podstawowe wymagania dotyczące składu, jakości handlowej oraz rzetelnego oznakowania.

Wobec podmiotów odpowiedzialnych za stwierdzone nieprawidłowości zastosowano sankcje wynikające z przepisów prawa żywnościowego.

Miała być abolicja, jest kolejne przesunięcie. Co dalej z Belarusami?
Idź do oryginalnego materiału