Kebab wołowy nie zawsze okazuje się wołowy. Kontrola przeprowadzona przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wykazała nieprawidłowości aż w połowie przebadanych próbek. W części produktów znaleziono niedeklarowane mięso drobiowe, a w jednym przypadku również mięso z bawoła wodnego.
Problem nie dotyczył wyłącznie składu. Inspektorzy zakwestionowali także oznakowanie, informacje o pochodzeniu surowca oraz sposób prowadzenia działalności przez część producentów. Wyniki kontroli pokazują, iż w popularnym segmencie szybkiej gastronomii przez cały czas występują poważne problemy z rzetelnością informacji przekazywanych klientom.
Połowa próbek z nieprawidłowym składem
IJHARS skontrolowała ośmiu producentów kebabów wołowych, czyli surowych wyrobów mięsnych przeznaczonych do dalszej obróbki. Nieprawidłowości stwierdzono u czterech podmiotów, co oznacza 50 proc. wszystkich skontrolowanych producentów.
Do badań laboratoryjnych pobrano osiem próbek. Sprawdzano przede wszystkim, z jakiego gatunku pochodzi użyte mięso oraz czy wołowina nie została zastąpiona tańszym surowcem.
Wyniki były niepokojące. W czterech z ośmiu próbek wykazano niezgodności.
W trzech przypadkach wykryto niedeklarowaną obecność mięsa drobiowego. W jednej próbce stwierdzono natomiast mięso z bawoła wodnego.
Oznacza to, iż klient lub właściciel lokalu zamawiający produkt opisany jako wołowy mógł w rzeczywistości otrzymać wyrób zawierający inny gatunek mięsa.
Wołowina tylko z nazwy
Dodanie niedeklarowanego mięsa nie jest drobnym uchybieniem technicznym. To poważny problem dotyczący jakości handlowej produktu oraz prawa konsumenta do świadomego wyboru.
Osoba kupująca kebab ma prawo wiedzieć, czy zamawia mięso wołowe, drobiowe, mieszane czy pochodzące z innego gatunku. Dotyczy to nie tylko ceny i oczekiwanej jakości, ale również powodów zdrowotnych, religijnych i etycznych.
Jeżeli rzeczywisty skład różni się od deklarowanego, konsument jest wprowadzany w błąd. Uczciwi producenci i lokale gastronomiczne również tracą, ponieważ muszą konkurować z firmami obniżającymi koszty przez stosowanie tańszego, nieujawnionego surowca.
Etykiety także pod lupą
Jeszcze więcej zastrzeżeń dotyczyło oznakowania. Inspektorzy sprawdzili osiem partii produktów, a zakwestionowali pięć z nich. Oznacza to, iż nieprawidłowości wystąpiły w 62,5 proc. ocenianych partii.
Najczęściej stwierdzano:
- niepełną lub niewłaściwą nazwę produktu,
- brak informacji o zastosowanej obróbce technologicznej,
- pominięcie części składników,
- niewskazanie składników produktów złożonych,
- nieprecyzyjne dane dotyczące kraju pochodzenia mięsa.
W jednym przypadku na etykiecie podano, iż podstawowy surowiec pochodził z Polski i Wielkiej Brytanii. Tymczasem rzeczywiście wykorzystane mięso pochodziło wyłącznie z Polski.
Problemem było również niewyszczególnienie wszystkich składników użytych dodatków, w tym składników musztardy i koncentratu ostrej papryki.
Nieprawidłowości także w dokumentach i urządzeniach
Kontrola objęła nie tylko sam produkt. W jednym zakładzie stwierdzono używanie urządzeń, które nie posiadały wymaganej prawnej kontroli metrologicznej.
Dodatkowo dwóch producentów, czyli 25 proc. skontrolowanych firm, nie zgłosiło prowadzonej działalności do adekwatnego Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Wobec podmiotów, u których wykryto naruszenia, zastosowano sankcje przewidziane w obowiązujących przepisach.
O jakości kebaba decyduje już dostawca
Wyniki kontroli są ważnym sygnałem nie tylko dla konsumentów, ale również dla właścicieli lokali gastronomicznych. To właśnie przedsiębiorca prowadzący punkt sprzedaży odpowiada za produkt oferowany klientowi.
Jakość kebaba nie zaczyna się na grillu. Zaczyna się w momencie wyboru dostawcy i zakupu surowca.
Właściciel lokalu powinien wiedzieć:
- jaki rodzaj mięsa kupuje,
- z jakiego kraju pochodzi surowiec,
- czy produkt jest świeżym mięsem czy gotowym półproduktem,
- jakie dodatki znajdują się w składzie,
- czy dokumentacja pozwala prawidłowo poinformować klienta.
Świeże mięso nie może zawierać żadnych dodatków. W przypadku gotowego półproduktu producent powinien przekazać pełną nazwę produktu, wykaz składników w kolejności malejącej oraz informacje o alergenach.
Najpierw próbna partia, później umowa
IJHARS zwraca uwagę, iż przed rozpoczęciem długoterminowej współpracy warto zamówić mniejszą partię produktu. Pozwala to samodzielnie ocenić smak, jakość, strukturę mięsa i zachowanie półproduktu podczas obróbki.
Sama atrakcyjna cena nie powinna decydować o wyborze dostawcy. Zbyt tani surowiec może oznaczać gorszą jakość, niepełną dokumentację albo skład niezgodny z deklaracją.
Znaczenie mają również warunki transportu i przechowywania. choćby prawidłowo wyprodukowany wyrób może stracić jakość, o ile nie zostanie zachowany odpowiedni łańcuch chłodniczy.
Klient ma prawo wiedzieć, co je
Kebab należy dziś do najpopularniejszych dań szybkiej gastronomii. Duża skala sprzedaży oznacza jednak również dużą odpowiedzialność producentów i lokali.
Nazwa produktu musi odpowiadać jego rzeczywistemu składowi. Konsument nie powinien domyślać się, czy „kebab wołowy” rzeczywiście powstał z wołowiny, czy zawiera także drób albo inny tańszy surowiec.
Wyniki kontroli IJHARS pokazują, iż rynek wymaga dalszego nadzoru. Połowa niezgodnych próbek i ponad 60 proc. zakwestionowanych oznakowań to sygnał, iż problem nie ma charakteru jednostkowego.
Rzetelna informacja o składzie, pochodzeniu mięsa i zastosowanych dodatkach jest podstawą uczciwej sprzedaży. Bez niej klient płaci za produkt, którego rzeczywistego składu może choćby nie znać.

1 godzina temu










