Na zdjęciach wygląda jak nowa, lakier błyszczy, cena kusi, a sprzedający zapewnia, iż „robiła tylko na kilku hektarach”. Problem w tym, iż używana zgrabiarka potrafi ukrywać więcej niż stary ciągnik po zimowym myciu. Na co zwrócić uwagę przy zakupie?
Rzecz niby oczywista: przed zakupem warto dokładnie sprawdzić przekładnie, wirniki czy napęd, bo pozorna oszczędność może gwałtownie zamienić się w kosztowny remont tuż przed sianokosami. Ale czy to wszystko?
Używana zgrabiarka — dlaczego ceny są tak różne?
Rynek używanych zgrabiarek jest dziś bardzo szeroki. Można znaleźć prostą jednokaruzelową maszynę za kilka tysięcy złotych, ale są też kilkuletnie modele kosztujące tyle, co używany ciągnik pomocniczy. Cena zależy przede wszystkim od:
- szerokości roboczej,
- liczby wirników,
- rodzaju przekładni,
- marki,
- wyposażenia hydraulicznego,
- stanu technicznego.
Najtańsze egzemplarze zwykle mają już za sobą ciężkie sezony. I właśnie tutaj zaczyna się problem, bo zgrabiarka to maszyna, która przez większość czasu wygląda niegroźnie. Kilka ramion, trochę palców, przekładnia i jazda. Dopóki nie zacznie hałasować.
Miejsca przenoszenia napędu trzeba czyścić i kontrolować. Nie zawsze wyglądają tak idealnie, jak te na zdjęciu, fot. Adam ŁadowskiBrakujące palce? To często dopiero początek
W ogłoszeniach często trafiają się maszyny z brakującymi palcami roboczymi. Dla wielu kupujących to drobiazg — „dokupi się”. Problem w tym, iż brakujące palce bardzo często świadczą o czymś więcej.
Jeżeli palce wypadały regularnie, mogły już pojawić się luzy na ramionach, wyrobione mocowania albo nadmiernie zużyte krzywki sterujące pracą wirnika. A wtedy zaczyna się klasyczna historia: kupiliśmy „okazję”, a po pierwszym pokosie trzeba rozbierać pół maszyny.
Warto też zwrócić uwagę, czy palce zużywają się równomiernie. o ile jedna strona wygląda znacznie gorzej, może to oznaczać pracę z niewłaściwym ustawieniem albo skrzywienie wirnika.
W tak podniesionej maszynie łatwo sprawdzić luzy na piastach, fot. Adam ŁadowskiŚwieży lakier nie zawsze oznacza dobry stan
Rolnicy dobrze wiedzą, iż świeżo pomalowana maszyna potrafi wyglądać lepiej niż nowa z katalogu. Problem pojawia się wtedy, gdy lakier ma przykryć coś więcej niż tylko ślady pracy.
W przypadku zgrabiarek szczególnie warto oglądać:
- miejsca przy mocowaniach ramion,
- okolice przekładni,
- punkty składania hydrauliki,
- spawy przy zaczepie i osi.
Świeża farba bardzo często ukrywa pęknięcia, wcześniejsze naprawy albo spawane elementy konstrukcyjne. A zgrabiarka pracująca na nierównościach dostaje po ramie bardziej, niż wielu użytkownikom się wydaje.
„Sprowadzona z Zachodu”. I najczęściej dobrze przepracowana
Wiele używanych zgrabiarek sprowadzanych z Europy Zachodniej pracowało na gospodarstwach znacznie większych niż przeciętne polskie areały. Tam taka maszyna potrafiła robić kilka pokosów rocznie na setkach hektarów.
Efekt? Na zdjęciach wygląda dobrze, ale:
- przekładnie mają już spore zużycie,
- krzywki są wyrobione,
- wirniki zaczynają mieć luzy,
- hydraulika była naprawiana „na szybko”.
Dlatego warto poprosić sprzedającego nie tylko o zdjęcia z daleka, ale przede wszystkim o:
- zdjęcia przekładni,
- film z pracy maszyny,
- numer seryjny,
- zdjęcia wirników i ramion z bliska.
Film z pracy mówi często więcej niż dziesięć zdjęć po myciu ciśnieniowym.
Wyrobione krzyżaki napędu zgrabiarki gwałtownie dają o sobie znać drganiami. A wtedy podczas pracy zaczyna „telepać” całą maszyną, fot. Adam ŁadowskiCo sprawdzić przed zakupem używanej zgrabiarki?
Lista podstawowych kontroli jest dość prosta, ale właśnie te elementy generują później największe koszty.
Przekładnia główna
Nie powinna hałasować ani mieć wycieków. Głośna praca często oznacza zużyte łożyska lub koła przekładni. A remont przekładni w markowej zgrabiarce potrafi kosztować więcej niż połowa wartości starej maszyny.
Wirniki
Powinny obracać się płynnie, bez bicia i nadmiernych luzów. o ile wirnik „tańczy”, to znak, iż coś jest już mocno wypracowane.
Ramiona robocze
Warto sprawdzić, czy nie były spawane. Pęknięte ramiona często wracają do uszkodzeń, szczególnie przy szybszej pracy.
Palce
Najlepiej, gdy są kompletne i zużyte równomiernie. Pojedyncze nowe palce wśród starych zwykle oznaczają wcześniejsze problemy eksploatacyjne.
Hydraulika
Składanie powinno działać płynnie, bez szarpania i opadania. Warto obejrzeć przewody oraz siłowniki pod kątem wycieków.
Opony i piasty
Luzy na piastach to często sygnał, iż maszyna dużo jeździła po drogach albo pracowała z dużymi przeciążeniami.
Wałek WOM
Wyrobione krzyżaki gwałtownie dają o sobie znać drganiami. A wtedy podczas pracy zaczyna „telepać” całą maszyną.
Korozja zgrabiarki zaczyna się tam, gdzie jej nie widać
Dobrze też sprawdzić, czy zgrabiarka nie stała latami pod chmurką. W tych maszynach korozja często zaczyna się: pod osłonami, przy przekładniach, wewnątrz profili ramy i w okolicach mocowań hydrauliki.
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze, a później okazuje się, iż śruba urywa się razem z kawałkiem konstrukcji.
„Igła od Niemca” potrafi kosztować podwójnie
Największą pułapką są maszyny sprowadzane tuż przed sezonem. W ogłoszeniu opisane jako „stan bardzo dobry”, „gotowa do pracy” albo klasyczne „igła”.
Dobra zgrabiarka pracuje spokojnie i cicho. o ile podczas oględzin coś wali, stuka, szarpie albo drży — portfel może później zaboleć bardziej niż sama cena zakupu.
Bo w maszynach zielonkowych najdroższe są zwykle te „okazje”, które miały być najtańsze.

2 godzin temu
















