Co trzecia firma z nieprawidłowościami. IJHARS sprawdziła mąki, kasze, płatki i ryż

51 minut temu

Mąka, kasza, płatki czy ryż to podstawowe produkty obecne niemal w każdym domu. Kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazała jednak, iż nie wszystkie trafiają do sprzedaży bez zastrzeżeń. Nieprawidłowości stwierdzono w 27 z 88 skontrolowanych podmiotów, czyli w 30,7 proc. przypadków. Problemy dotyczyły nie tylko oznakowania, ale również parametrów fizykochemicznych, a w części partii wykryto choćby szkodniki.

Co trzecia firma z nieprawidłowościami. IJHARS sprawdziła mąki, kasze, płatki i ryż fot: IJHARS

IJHARS objęła kontrolą producentów, hurtowników, importerów oraz sklepy z całego kraju. Sprawdzano różne przetwory zbożowe, przede wszystkim mąki, kasze i płatki, ale także ryż.

Kontrola miała odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania: czy produkt rzeczywiście ma adekwatności deklarowane na opakowaniu oraz czy jego oznakowanie pozwala konsumentowi świadomie wybrać towar.

Szkodniki w części kontrolowanych produktów

Najpoważniejszą kategorią nieprawidłowości była obecność szkodników.

Stwierdzono je w 2,4 proc. skontrolowanych partii. Mąka, w której wykryto szkodniki, została przeznaczona do utylizacji.

Znacznie częściej inspektorzy ujawniali jednak problemy z parametrami jakościowymi.

W 13,3 proc. partii stwierdzono niezgodności fizykochemiczne. Dotyczyły one m.in. deklarowanej zawartości błonnika, białka i tłuszczu, a także zawartości popiołu oraz zbyt wysokiej wilgotności mąki.

To szczególnie istotne, ponieważ parametry te decydują zarówno o wartości handlowej produktu, jak i o jego adekwatnościach technologicznych.

Najwięcej problemów ze znakowaniem

Jeszcze częściej zastrzeżenia dotyczyły informacji umieszczanych na opakowaniach.

Nieprawidłowe znakowanie wykryto w 18,9 proc. skontrolowanych partii.

Inspektorzy kwestionowali między innymi błędne nazwy produktów, niewłaściwie podawany typ mąki, rozbieżności między opisem produktu na stronie internetowej a informacjami na opakowaniu oraz nieprawidłowe oznaczanie alergenów.

Przykładem było wskazywanie ogólnego określenia „gluten” zamiast konkretnego zboża, takiego jak pszenica czy żyto.

Zastrzeżenia budziły też określenia sugerujące szczególne adekwatności produktu, np. „bez konserwantów oraz chemii” czy „bez żadnych polepszaczy”, o ile takie komunikaty mogły wprowadzać konsumenta w błąd albo sugerować przewagę nad innymi produktami.

Orkisz, samopsza i khorasan. Sama nazwa nie zawsze wystarczy

IJHARS zwraca uwagę, iż nazwa produktu powinna jednoznacznie wskazywać, z czego został on wytworzony.

Dotyczy to szczególnie popularnych dziś mąk z dawnych odmian pszenicy.

Określenia takie jak „orkisz”, „khorasan” czy „samopsza” odnoszą się właśnie do pszenicy. Dlatego bardziej prawidłowe oznaczenia to np. „mąka pszenna orkiszowa”, „mąka z pszenicy khorasan” czy „mąka z pszenicy samopsza”.

Samo określenie „mąka orkiszowa” może nie przekazywać konsumentowi pełnej informacji o charakterze produktu.

Co adekwatnie oznacza typ mąki?

Numer znajdujący się na opakowaniu mąki nie jest przypadkowy.

Typ mąki odnosi się do zawartości tzw. popiołu całkowitego po spaleniu próbki produktu. Wynik procentowy mnożony jest przez tysiąc.

Jeżeli mąka zawiera 0,5 proc. popiołu, określa się ją jako typ 500. Przy zawartości około 2 proc. mamy do czynienia z typem 2000, charakterystycznym dla mąki razowej.

Typ mąki ma znaczenie praktyczne, ponieważ wpływa na jej przeznaczenie.

Mąka tortowa typ 450 jest bardzo drobno zmielona i dobrze sprawdza się w lekkich wypiekach. Typy 650 i 750 częściej wykorzystuje się do pieczywa.

Poznańska nie z Poznania, wrocławska nie z Wrocławia

Na opakowaniach mąki można spotkać także określenia „poznańska” czy „wrocławska”.

Nie oznaczają one miejsca pochodzenia surowca.

Są to nazwy zwyczajowe odnoszące się do określonych adekwatności technologicznych produktu.

Mąka poznańska typ 500 dobrze sprawdza się m.in. przy przygotowaniu makaronów, pierogów i klusek. Z kolei mąka wrocławska znajduje zastosowanie przy ciastach drożdżowych, naleśnikach czy zasmażkach.

Innym przykładem jest krupczatka, czyli mąka o grubszym stopniu rozdrobnienia, szczególnie przydatna do wypieków kruchych.

Razowa, graham i pełnoziarnista – to nie są przypadkowe określenia

Określenie „razowa” może być stosowane przy mąkach otrzymywanych z przemiału całego ziarna, np. przy mące pszennej czy żytniej typ 2000.

Z kolei nazwa „graham” odnosi się do mąki pszennej typ 1850.

Często spotykane określenie „pełnoziarniste” nie ma w tej chwili ścisłej definicji w przepisach unijnych i krajowych, ale produkt tak oznaczony powinien być otrzymywany z całego ziarna – obejmującego okrywę nasienną, bielmo i zarodek.

Do tej grupy można zaliczyć m.in. mąkę razową oraz graham.

„Górskie” nie znaczy, iż pochodzą z gór

Podobne pułapki językowe występują przy płatkach.

Określenie „górskie” nie opisuje miejsca produkcji ani pochodzenia owsa. Dotyczy sposobu wytwarzania płatków.

Powstają one poprzez zgniecenie obłuszczonego i pokrojonego ziarna, które następnie poddawane jest obróbce hydrotermicznej.

Natomiast określenie „błyskawiczne” wskazuje, iż produkt został poddany takiej obróbce, aby można go było przygotować bez tradycyjnego gotowania.

„Źródło błonnika” i „wysoka zawartość błonnika” to nie to samo

Również deklaracje dotyczące błonnika są precyzyjnie określone.

Aby producent mógł umieścić na opakowaniu informację „źródło błonnika”, produkt musi zawierać co najmniej 3 g błonnika na 100 g lub 1,5 g na 100 kcal.

W przypadku oznaczenia „wysoka zawartość błonnika” wymagania są wyższe: minimum 6 g błonnika na 100 g albo 3 g na 100 kcal.

Tego rodzaju informacje nie są więc wyłącznie marketingowym dodatkiem – muszą znajdować potwierdzenie w parametrach produktu.

Kontrola ujawniła także problemy z datami i pochodzeniem

Lista uchybień wykrytych przez IJHARS była dłuższa.

Inspektorzy stwierdzali m.in. niezgodności dotyczące wartości odżywczej, brak części obowiązkowych informacji, niewłaściwe oznaczanie daty minimalnej trwałości czy brak instrukcji przygotowania kasz i płatków.

W jednym z przypadków zakwestionowano również deklarację „zboże uprawiane na Warmii”, ponieważ przedsiębiorca nie dysponował dokumentami potwierdzającymi pochodzenie surowca.

Wobec podmiotów, u których wykryto nieprawidłowości, zastosowano sankcje przewidziane w przepisach prawa żywnościowego.

Etykieta mówi więcej, niż mogłoby się wydawać

Wyniki kontroli pokazują, iż w przypadku prostych produktów spożywczych warto zwracać uwagę nie tylko na cenę.

Nazwa, typ mąki, deklarowana zawartość składników, sposób przygotowania, alergeny i informacje o pochodzeniu powinny być spójne i zgodne ze stanem faktycznym.

Kontrola IJHARS pokazała natomiast, iż przy niemal jednej trzeciej skontrolowanych przedsiębiorców wykryto przynajmniej jedną nieprawidłowość.

Dla konsumenta najprostsza zasada pozostaje więc aktualna: im dokładniej czytamy etykietę, tym większa szansa, iż wiemy, co naprawdę trafia do koszyka.

Polskie mięso bliżej rynku RPA. realizowane są najważniejsze uzgodnienia
Idź do oryginalnego materiału