Czerwony tydzień na giełdach. Rynek zignorował mocne sygnały wzrostowe

1 godzina temu

To miał być raport sprzyjający przynajmniej części notowań zbóż. USDA mocno obniżyło prognozę plonowania kukurydzy w Stanach Zjednoczonych, napięcia geopolityczne windowały ceny ropy, a problemy w handlu przez najważniejsze szlaki morskie zwiększały niepewność. Mimo tego tydzień zakończył się spadkami głównych kontraktów w Paryżu i Chicago. Inwestorzy zamiast kupować – realizowali zyski.

Czerwony tydzień na giełdach. Rynek zignorował mocne sygnały wzrostowe

Piątkowa sesja przyniosła rozczarowanie tym, którzy liczyli, iż wrześniowy raport USDA stanie się impulsem do trwałego odbicia na rynku zbóż. Choć część danych była wyraźnie prowzrostowa, szczególnie w przypadku amerykańskiej kukurydzy, rynek skoncentrował się na innych elementach bilansu.

Efekt? Zarówno piątek, jak i cały miniony tydzień zakończyły się pod kreską dla najważniejszych kontraktów rolnych na Euronext-MATIF i CBoT.

Kukurydza dostała mocny argument. To jednak nie wystarczyło

Najważniejszą zmianą w opublikowanym 11 września raporcie WASDE było pogorszenie prognoz dla amerykańskiej kukurydzy.

USDA obniżyło oczekiwany plon z 180,7 do 178,5 buszla z akra. Produkcja w USA została oszacowana na 401,33 mln ton, wobec 406,75 mln ton prognozowanych jeszcze miesiąc wcześniej.

Spadła również prognoza światowych zapasów końcowych kukurydzy w okresie 2026/27 – z 274,66 mln ton do 272,10 mln ton.

Teoretycznie był to zestaw informacji sprzyjający wzrostowi cen.

Problem polegał na tym, iż rynek w dużej mierze spodziewał się pogorszenia prognoz jeszcze przed publikacją raportu. Część inwestorów wcześniej zajęła długie pozycje, licząc na prowzrostowy WASDE.

Kiedy oficjalne dane pojawiły się na rynku, rozpoczęła się klasyczna „sprzedaż faktów” – zamiast dalszych zakupów część kapitału zaczęła realizować wcześniejsze zyski.

Pszenica dostała zupełnie inny sygnał

O ile dane dotyczące kukurydzy można było odczytywać prowzrostowo, o tyle światowy bilans pszenicy zadziałał w przeciwnym kierunku.

USDA podniosło prognozę globalnych zbiorów pszenicy w okresie 2026/27 z 819,30 mln ton do 822,43 mln ton.

Jednocześnie światowe zapasy końcowe zwiększono z 273,25 mln ton do 276,29 mln ton. Całkowita podaż pszenicy ma wynieść ponad 1,103 mld ton.

Za większą dostępnością ziarna stoją m.in. lepsze prognozy dla Kanady i Australii.

Dla rynku oznacza to jedno: globalna podaż pszenicy wygląda w tej chwili bezpieczniej, niż zakładano jeszcze w sierpniu. Tym samym trudniej było zbudować trwałe wzrosty notowań na MATIF tylko na podstawie problemów w regionie Morza Czarnego.

Zapasy zbóż w górę. To ostudziło kupujących

Jeszcze wyraźniej sytuację pokazuje zbiorczy bilans wszystkich zbóż.

USDA prognozuje, iż światowe zapasy końcowe w okresie 2026/27 wyniosą 778,32 mln ton, podczas gdy miesiąc wcześniej oczekiwano 772,53 mln ton.

To wzrost aż o 5,79 mln ton w ciągu jednego miesiąca.

Duże znaczenie miała korekta rynku ryżu. Jego światowe zapasy końcowe wzrosły z 192,63 mln ton do 196,99 mln ton.

Jednocześnie zapasy zbóż paszowych obniżono do 305,04 mln ton, czyli o 1,61 mln ton względem sierpnia.

Powstał więc bardzo niejednoznaczny obraz rynku: ciasny bilans części zbóż paszowych z jednej strony, ale wyraźnie większe globalne zapasy pszenicy i ryżu z drugiej.

To właśnie ten drugi argument okazał się wystarczająco silny, by ograniczyć reakcję wzrostową.

Soja bez paliwa do większego odbicia

Więcej podaży pojawiło się również w amerykańskim bilansie soi.

USDA podniosło prognozę plonu z 52,7 do 52,8 bu/akr, a produkcja została zwiększona do około 123,4 mln ton.

Co ciekawe, jednocześnie podwyższono prognozę eksportu amerykańskiej soi. Nie wystarczyło to jednak do wygenerowania zdecydowanego ruchu wzrostowego.

Rynek soi przez cały czas znajduje się pod silnym wpływem światowego bilansu oleistych, konkurencji eksportowej oraz sytuacji na rynku olejów roślinnych.

Mocny dolar ciąży surowcom i europejskiemu eksportowi

Drugim ważnym elementem układanki były waluty.

Umocnienie dolara ogranicza atrakcyjność amerykańskich surowców dla zagranicznych odbiorców, ale mocna amerykańska waluta oddziałuje również na cały kompleks towarowy.

Dodatkowo rynek przygotowuje się na decyzje Rezerwy Federalnej. W poniedziałek dolar umacniał się wraz ze wzrostem oczekiwań na dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej w USA.

Dla europejskiej pszenicy kluczowa pozostaje natomiast konkurencyjność wobec ziarna z basenu Morza Czarnego.

Ropa przekroczyła 108 dolarów. Rynek zbóż na razie tego nie wykorzystuje

Potężnym czynnikiem makroekonomicznym pozostają ceny energii.

Po piątkowej korekcie ropa Brent rozpoczęła nowy tydzień ponownym wzrostem. W poniedziałek 14 września notowania znalazły się w rejonie 108 USD za baryłkę.

Powodem są kolejne napięcia na Bliskim Wschodzie oraz problemy dotyczące kluczowych tras transportowych i infrastruktury naftowej. Reuters informował o wzroście Brentu w okolice 108 dolarów po nasileniu obaw o bezpieczeństwo dostaw.

Droga ropa zwykle poprawia otoczenie dla części surowców rolnych – przede wszystkim kukurydzy, oleistych i produktów wykorzystywanych w sektorze biopaliw.

Na razie jednak rynek zbóż zdecydowanie bardziej patrzy na wielkość światowych zapasów i eksport niż na samą drożejącą energię.

MATIF czeka teraz na konkretny popyt

Dla europejskiej pszenicy coraz większe znaczenie będzie miał rynek fizyczny.

Saudyjska Arabia anulowała na początku września przetarg na zakup 535 tys. ton pszenicy, uznając przedstawione oferty za nieodpowiednie.

Teraz uwagę handlowców przyciągają kolejne zakupy importerów, szczególnie z Afryki Północnej.

Dla Paryża będzie to bardzo istotny test. Przy dużych światowych zapasach sam strach związany z geopolityką może nie wystarczyć do trwałego podniesienia cen. Potrzebny jest rzeczywisty popyt eksportowy i kontrakty potwierdzające konkurencyjność unijnego ziarna.

Kolejne obniżki cen świń. Na szybkie odbicie nie ma co liczyć

Co może ruszyć cenami w nowym tygodniu?

Początek nowego tygodnia zapowiada się bardzo nerwowo.

Rynek będzie jednocześnie obserwował sytuację na Bliskim Wschodzie, ropę, dolara, politykę amerykańskiego Fed, eksport z regionu Morza Czarnego oraz wyniki nowych przetargów na pszenicę.

Największy potencjał wzrostowy w fundamentach przez cały czas widać w przypadku kukurydzy, której światowy bilans stał się ciaśniejszy. Z kolei pszenica musi zmierzyć się z rosnącą prognozą światowej produkcji i zapasów.

Miniony tydzień pokazał jednak najważniejszą rzecz: choćby silnie prowzrostowa informacja nie musi oznaczać wzrostu cen, o ile rynek wcześniej ją wycenił.

Teraz o kierunku notowań zdecyduje nie tyle sam wrześniowy WASDE, ile odpowiedź na pytanie, czy za napięciami geopolitycznymi i niższymi zbiorami kukurydzy pojawi się realny popyt. jeżeli nie, presja podażowa może przez cały czas blokować większe odbicie na giełdach.

Idź do oryginalnego materiału