Wyobraź sobie poranek na gospodarstwie. Słońce ledwo wstało, budzi się kurnik, z obory słychać muczenie – wyglądasz przez okno, a na podwórku już pracuje robot humanoid: metal, przeguby i stabilne kroki na dwóch nogach. Krowy miały być nakarmione? – robot to zrobił. Bez marudzenia, bez urlopu, bez narzekania na pogodę albo ból pleców. Brzmi jak fantastyka? Wcale nie. Właśnie taki świat jest coraz bliżej.
Ostatnio na naszym polskim rynku pojawiają się roboty, które – przynajmniej na papierze – mają cechy zbliżone do człowieka. Wśród nich: Unitree G1 Basic i Unitree H2 EDU. I choć dziś częściej mówi się o nich w kontekście laboratoriów, edukacji albo jako gadżet-robot do pokazów – ja myślę: a co jeżeli jutro będziemy je widzieć na polu, w stodole albo przy sianokosach?
Kim są G1 i H2 – czyli roboty „na ludzką miarę”
- Unitree G1 Basic. Ten – stosunkowo lekki – humanoid: waży ok. 35 kg, a jego korpus to ~ 127 cm wysokości. Ma 23 stopnie swobody – czyli przeguby, które pozwalają mu na chodzenie, skręcanie, wstawanie, kucanie, unoszenie nóg, a każda „kończyna” (nogą, ramieniem) jest sprzężona z napędami i przegubami.
Unitree G1 Basic. Ten – stosunkowo lekki – humanoid: waży ok. 35 kg, a jego korpus to ~ 127 cm wysokości, fot. inf. prasoweNa ramieniu „udźwignie” około 2 kg – czyli raczej lekkie narzędzia, może wiadro z wodą, łopatę, może i taczkę. Do tego G1 ma system czujników: kamerę głębi, LiDAR 3D, komunikację WiFi, Bluetooth. Czas pracy na baterii to około 2 godziny.
Co to daje? Raczej „lekki” pomocnik ktoś, kto mógłby podać narzędzia, przenieść coś małego, pomóc przy drobnych pracach przy gospodarstwie – nie ciągnąć siano ani podnosić pełnych worków z nawozem, ale pomagać tam, gdzie ręka się przydaje, a nie trzeba siły jak u konia.
- Unitree H2 EDU – już bardziej „na poważnie”. To robot humanoidalny w pełnym – ludzkim – wzroście: około 182 cm, masa z baterią ~ 70 kg. Ma aż 31 stopni swobody – przeguby w ramionach, nogach, tułowiu, głowie – co pozwala na płynny, „ludzki” ruch i manipulację przedmiotami.
Takie jak ten androidy pracuja już w fabrykach, więc mogą i w gospodarstwach rolnych, fot. inf. prasoweSzczególnie istotne: ramiona mogą podnieść do ok. 15 kg w piku (normalnie 7 kg), a siła w stawach nóg – moment obrotowy – to aż ok. 360 Nm, a w ramionach 120 Nm.
Materiały to stop aluminium lotniczego, tytan, wytrzymałe tworzywa – konstrukcja przemyślana, by wytrzymać warunki cięższej pracy.
H2 EDU jest przygotowany jako platforma do rozwoju: z SDK, możliwością podłączania dodatkowych sensorów, aktualizacji OTA – co oznacza, iż robota można programować, dostosowywać, rozwijać.
Prace gospodarskie mogą wykonywać humanoidalne roboty, graf. Adam ŁadowskiTo już nie „zabawka-demo”, ale konstrukcja bliższa realnym zadaniom: przenoszeniu większych ciężarów, pracy w stodole, przy skrzynkach, przewożeniu płodów, czy choćby przy karmieniu zwierząt.
Czy roboty jak G1 i H2 mogłyby trafić do gospodarstwa? I kiedy?
Spójrzmy realistycznie. Dziś roboty te mają przeznaczenie raczej badawcze, edukacyjne, pokazowe. G1 – bardziej lekki, H2 już spory. Ale siła robocza na wsi jest wyjątkowo wymagająca: nierówne podłoże, błoto, piach, pogodowe niespodzianki, prace sezonowe, a do tego często prace powtarzalne, nudne, ciężkie.
Jeżeli H2 zostałby odpowiednio „doposażony” np. w chwytaki, osłony przed wodą i błotem to technicznie może wiele. Możliwość dźwigania ~ 15 kg ramieniem, balans na nogach, stabilność, to zaczyna wyglądać jak robot-robotnik, a nie robot-zabawka.
Karmienie inwentarza mogą wykonywać androidy, graf. Adam ŁadowskiJeśli tempo rozwoju technologii i spadku cen się utrzyma, moim zdaniem: za kilka lat w średnim gospodarstwie w Polsce może stanąć pierwszy humanoid. Nie dlatego, iż wszystkie roboty od razu ruszą do żniw, ale dlatego, iż tam, gdzie brakuje rąk do pracy, a prace są powtarzalne, ciężkie, monotonne – robot może być atrakcyjną alternatywą.
Czy zobaczymy go w stodole przy sianie, przy skrzynkach z jabłkami, przy karmieniu zwierząt? – możliwe. Zwłaszcza, jeżeli konstrukcja zostanie przystosowana do warunków gospodarstwa. jeżeli myślicie, iż to jakieś fantazje, to spójrzmy na ten temat przez… koszty.
Kalkulacja: robot vs człowiek – czy to się opłaca?
Załóżmy, iż rolnik myśli o kosztach: pracownik z minimalnym wynagrodzeniem (o ile ktoś na wsi chce za takie pracować) + pełnym kosztem zatrudnienia to (w Twoim scenariuszu) ~ 5 862,37 zł miesięcznie, czyli ~ 70 350 zł rocznie.
Jeśli zamiast tego kupisz robota Unitree H2 Edu za 270 tys. zł, który może pracować 365 dni w roku, bez urlopów, bez choroby, bez przerwy – to ekonomicznie patrząc: jeżeli koszt zakupu + amortyzacja + prąd + ewentualna konserwacja nie przekroczy kosztu pracy człowieka przez kilka lat – robot może się gwałtownie zwrócić.
Oczywiście nie oszukujmy się, taki robot (jeszcze) w tej chwili nie wsiądzie na ciągnik, to raczej pomocnik do prac ręcznych: przenoszenie skrzynek, karmienie, drobne prace w stodole, przenoszenie narzędzi. Ale jeżeli masz sporo pracy pomocniczej, to oszczędność czasu, siły, nerwów, kosztów może być bardzo realna.
Dlatego uważam – nie z przesady, ale z chłodnym kalkulatorem, iż roboty humanoidalne wcale nie muszą być takie drogie, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. W relacji do kosztów zatrudnienia człowieka i korzyści, jakie może dać w gospodarstwie rolnym – mogą być opłacalną inwestycją.
Uciążliwe warunki pracy? Wczesna pora? To nic dla androida, graf. Adam ŁadowskiCzy to już jutro? Androidy w rolnictwie są bliżej niż nam się wydaje
Owszem, jest kilka “ale”. Jak na razie roboty takie jak Unitree G1 Basic (za 100 tys. zł) czy Unitree H2 Edu (270 tys. zł) mają raczej neutrinową reputację w środowisku wiejskim. Są odbierane częściej jako ciekawostka. Tak na dziś: choćby jeżeli robot się porusza, potrafi zrobić “chodź, podaj”, to do złożonej pracy potrzeba dopracowanego oprogramowania, sensorów, testów. Czy to problem?
Absolutnie żaden. Przypomnę, iż raptem dwa lata temu nikt z nas nie przypuszczał, iż dziś będziemy korzystać ze sztucznej inteligencji we własnych telefonach robiąc zakupy na Święta. Więc co będzie za dwa lata w dziedzinie technologii i wirtualnego oprogramowania?
Dziś, jeżeli kupisz robota humanoidalnego G1, to raczej jako zabawkę technologiczną albo bardzo eksperymentalną “maszynę do nauki”. Ale to nie znaczy, iż za rok, za dwa, za pięć – nie stanie w chlewni albo przy kurniku. jeżeli ktoś zainwestuje w rozwój, dopasuje ją do zadania, podłączy odpowiednie manipulatory – to dlaczego by nie? To tylko kwestia oprogramowania.
Jednym słowem: o ile myślisz o przyszłości gospodarstwa może warto zacząć obserwować roboty. Może warto za kilka lat wrócić do tematu i sprawdzić, czy Twoje gospodarstwo już “chce” mieć robota.
Moje wnioski – trochę prognoza, trochę zachęta
Patrząc chłodno – jeżeli cena H2 (czy odpowiednika) spadnie do rozsądnego poziomu, a konstrukcja zostanie dostosowana do realiów gospodarstwa (błoto, nierówne podłoże, odporność), to robot-humanoid może być realnym pracownikiem pomocniczym: tam gdzie chodzi o powtarzalność, noszenie, przenoszenie – nie o prace na ciągniku czy kombajnie (jeszcze nie).
Androidy już są, pozostaje je zatrudnić w gospodarstwie rolnym. Czy będą śnić o elektrycznych owcach?, graf. Adam ŁadowskiDla rolnika przyszłości, gotowego na eksperyment, może być to dobry ruch: mniej pracy fizycznej, mniej ludzi do zatrudnienia, mniej problemów z sezonowymi brakami rąk do pracy.
Ale – i to podkreślam – to jeszcze nie czas na zastąpienie całego stada pracowników robotami. To raczej czas na testy, eksperymenty, adaptację. Może za parę lat będziemy się zastanawiać, czy naszym androidom na wsi śnią się elektryczne owce?

3 godzin temu













