„Czyste Powietrze” na celowniku oszustów. Rolnik stracił 67 tys. zł przez fałszywych doradców

4 godzin temu

Programy wsparcia dla modernizacji domów miały pomagać obniżać koszty ogrzewania i poprawiać jakość powietrza. Dziś coraz częściej stają się jednak narzędziem w rękach przestępców. Pod hasłem „Czyste Powietrze” pojawiają się osoby, które zamiast pomocy oferują kredyty zaciągnięte bez wiedzy właściciela domu.

„Czyste Powietrze” na celowniku oszustów. Rolnik stracił 67 tys. zł przez fałszywych doradców

„Doradcy” zapukali do drzwi – zaczęło się od rozmowy

Taki scenariusz rozegrał się na początku kwietnia w powiecie skarżyskim. 69-letni mężczyzna zgłosił policji, iż padł ofiarą oszustwa na blisko 67 tysięcy złotych. Wszystko zaczęło się od wizyty dwóch mężczyzn, którzy przedstawili się jako przedstawiciele funduszu ochrony środowiska.

Ich przekaz był wiarygodny – mówili o dofinansowaniu do wymiany źródła ciepła i pomocy w przeprowadzeniu całej inwestycji. Rozmowa przebiegała spokojnie, bez presji, a oferowane „doradztwo” wyglądało profesjonalnie.

Moment, który przesądził o stracie pieniędzy

Kluczowy etap nastąpił, gdy zaproponowali przygotowanie symulacji kredytowej. To właśnie wtedy mężczyzna przekazał swoje dane osobowe, dostęp do bankowości elektronicznej oraz kody autoryzacyjne.

Kilka dni później pojawiły się informacje z banków o zaciągniętych zobowiązaniach. Wtedy okazało się, iż zamiast wsparcia pojawił się dług, a „doradcy” byli oszustami.

Nowa metoda: na dotacje i ekologię

Ten przypadek nie jest odosobniony. Przestępcy coraz częściej wykorzystują popularność programów takich jak „Czyste Powietrze”, podszywając się pod doradców i ekspertów.

Działają w sposób przemyślany – pojawiają się osobiście, używają urzędowego języka, budują zaufanie i dopiero później proszą o dane. Właśnie ten moment jest najbardziej niebezpieczny, bo ofiara często nie widzi już zagrożenia.

Wieś na celowniku oszustów

Szczególnie narażeni są mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości. Programy modernizacyjne są tam intensywnie promowane, a potrzeby inwestycyjne są realne.

Bezpośrednia wizyta w gospodarstwie nie budzi podejrzeń, a rozmowa „na miejscu” sprawia wrażenie oficjalnej i wiarygodnej.

To właśnie dlatego przestępcy wybierają takie miejsca – łatwiej zdobyć zaufanie i szybciej wyłudzić dane.

Konsekwencje są poważniejsze niż sama strata pieniędzy

W przypadku takich oszustw problem nie kończy się na utracie środków. Ofiara zostaje z kredytami, które formalnie zostały zaciągnięte na jej dane.

To oznacza konieczność wyjaśniania sprawy z bankami, długie postępowania i ogromny stres. W wielu przypadkach odzyskanie pieniędzy jest trudne i czasochłonne.

Jedna zasada może uchronić przed stratą

Eksperci i policja podkreślają jedno: żadna instytucja publiczna nie wymaga podawania danych bankowych ani kodów autoryzacyjnych podczas niezapowiedzianej wizyty.

Dlatego kluczowa jest ostrożność. Jeśli ktoś pojawia się bez zapowiedzi i prosi o dane – to sygnał ostrzegawczy.

Będą dopłaty do paliwa i nawozów. Plan wsparcia jeszcze przed świętami?

Wniosek: dotacja nie przychodzi do drzwi

Historia z powiatu skarżyskiego pokazuje, jak łatwo można paść ofiarą dobrze przygotowanego oszustwa.

Najważniejsza zasada jest prosta: prawdziwe wsparcie nie wymaga podawania danych „od ręki” i nie przychodzi w formie niezapowiedzianej wizyty.

W dzisiejszych realiach rolnik musi być nie tylko gospodarzem, ale też czujnym strażnikiem własnych pieniędzy i danych.

Idź do oryginalnego materiału