Diesel po 8,27 zł za litr. Początek sierpnia uderzy kierowców po kieszeni

58 minut temu

Wakacyjne podróże z tygodnia na tydzień stają się coraz droższe. Ceny paliw na polskich stacjach wyraźnie wzrosły pod koniec lipca, a sytuacja na światowych rynkach ropy i paliw gotowych nie daje kierowcom powodów do optymizmu. Najbardziej niepokoją prognozy dla oleju napędowego, którego cena na początku sierpnia może wzrosnąć choćby do 8,27 zł za litr.

Diesel po 8,27 zł za litr. Początek sierpnia uderzy kierowców po kieszeni

Nadzieją na zahamowanie podwyżek pozostają rządowe zapowiedzi dotyczące ewentualnego przywrócenia programu osłonowego dla rynku paliw. Na razie jednak nie przedstawiono konkretnych rozwiązań ani terminu ich wejścia w życie.

Diesel coraz droższy w hurcie

Ostatnie dni lipca przyniosły dalszy wzrost kosztów tankowania, choć podwyżki cen oleju napędowego na stacjach były mniejsze, niż można było oczekiwać na podstawie sytuacji w hurcie.

Dostawcy paliw zaoferowali operatorom stacji większe rabaty, dzięki czemu sprzedawcy detaliczni nie musieli od razu przenosić całego wzrostu kosztów na kierowców. Sytuacja pozostaje jednak napięta, ponieważ ceny diesla w rafineriach przez cały czas rosną.

Średnia hurtowa cena benzyny bezołowiowej 95 E10 wynosi w tej chwili 5787,60 zł za metr sześcienny. To o 15,60 zł mniej niż tydzień wcześniej.

W tym samym czasie olej napędowy podrożał o 101,20 zł i kosztuje średnio 6667,20 zł za metr sześcienny.

Różnica między benzyną a dieslem gwałtownie rośnie

Na koniec lipca benzyna E10 była w hurcie aż o 879,60 zł na metrze sześciennym tańsza od oleju napędowego. Jeszcze pod koniec czerwca różnica wynosiła zaledwie 193 zł.

Oznacza to, iż w ciągu miesiąca dysproporcja cenowa między dwoma podstawowymi rodzajami paliwa wzrosła ponad czterokrotnie.

Największą presję na podwyżki w detalu widać więc w tej chwili w przypadku diesla, który ma szczególne znaczenie dla rolnictwa, transportu i firm wykorzystujących ciężki sprzęt.

Tankowanie coraz bardziej obciąża domowe budżety

Końcówka lipca przyniosła wyraźne podwyżki na stacjach. Średnia cena benzyny 95 E10 wzrosła o 15 groszy i osiągnęła poziom 7,44 zł za litr.

Jeszcze mocniej podrożał olej napędowy. Jego cena wzrosła w ciągu tygodnia o 35 groszy i według notowania z 29 lipca wynosiła średnio 7,99 zł za litr.

Potaniał jedynie autogaz. Po obniżce o 4 grosze litr LPG kosztował średnio 3,05 zł.

Rok temu paliwo było znacznie tańsze

Skala podwyżek szczególnie dobrze widoczna jest w porównaniu z cenami sprzed roku.

W połowie wakacji 2025 roku benzyna 95 kosztowała średnio 5,85 zł za litr, czyli o 1,59 zł mniej niż obecnie. Cena oleju napędowego wynosiła natomiast 6,04 zł za litr, a więc była niższa aż o 1,95 zł.

Przy tankowaniu 60-litrowego zbiornika oznacza to w tej chwili wydatek wyższy o około 95 zł w przypadku benzyny i aż 117 zł w przypadku diesla.

Początek sierpnia może przynieść diesel po 8,27 zł

Prognozy na pierwsze dni sierpnia wskazują na wyhamowanie podwyżek cen benzyny, ale dalszy wzrost kosztów tankowania oleju napędowego.

Przewidywane ceny paliw wynoszą:

benzyna 95 E10: 7,34–7,48 zł/l,

olej napędowy: 8,09–8,27 zł/l,

LPG: 3,01–3,10 zł/l.

Oznacza to, iż średnia cena diesla w Polsce może trwale przekroczyć granicę 8 zł za litr. Na części stacji, zwłaszcza przy autostradach i głównych trasach, ceny mogą być jeszcze wyższe.

Napięcie na Bliskim Wschodzie podbija notowania

Jednym z najważniejszych czynników wspierających wysokie ceny pozostaje eskalacja napięcia geopolitycznego na Bliskim Wschodzie.

Inwestorzy zareagowali na zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą zdecydowanej odpowiedzi wobec Iranu po ataku rakietowym na amerykańską bazę w Jordanii. Dodatkowym impulsem były amerykańskie naloty na wspierane przez Iran grupy paramilitarne w Iraku oraz wznowienie działań militarnych wymierzonych bezpośrednio w Iran.

Każda informacja o możliwym rozszerzeniu konfliktu zwiększa obawy o bezpieczeństwo dostaw ropy i paliw z rejonu Zatoki Perskiej.

Ropa przez cały czas płynie, ale transport jest coraz trudniejszy

Pomimo napiętej sytuacji fizyczne dostawy surowca z regionu Zatoki Perskiej przez cały czas trafiają na światowe rynki.

Według szacunków Rystad Energy około 13 mln baryłek ropy dziennie dociera do odbiorców alternatywnymi szlakami transportowymi, mimo utrudnień w rejonie cieśniny Ormuz.

Problemy występują również na Morzu Czerwonym, gdzie działania jemeńskich Huti zakłócają żeglugę przez cieśninę Bab al-Mandab. Część transportów, zwłaszcza realizowanych przez tankowce powiązane z Chinami, przez cały czas jest jednak skutecznie kierowana do odbiorców.

Największym problemem są uszkodzone rafinerie

Obecnie większym zagrożeniem od samego braku ropy stają się ograniczenia w produkcji benzyny i oleju napędowego.

Ataki na rafinerie na Bliskim Wschodzie oraz w Rosji zmniejszają dostępność paliw gotowych. To właśnie dlatego ceny benzyny i diesla pozostają wysokie, mimo iż notowania ropy ustabilizowały się w pobliżu 90 dolarów za baryłkę.

Arabia Saudyjska zamknęła rafinerię Jizan o mocy produkcyjnej około 400 tys. baryłek dziennie po ataku jemeńskich Huti. W Kuwejcie część instalacji rafinerii Al-Zour została wyłączona wskutek awarii zasilania.

Jednocześnie ukraińskie ataki dronów ograniczają rosyjskie moce przerobowe. Po ostatnim uderzeniu czasowo wyłączono jedną z instalacji destylacyjnych rafinerii Lukoil w Permie.

Amerykańskie rafinerie pracują niemal na maksimum

Na tle globalnych problemów z podażą paliw amerykańskie rafinerie wykorzystują bardzo dużą część swoich możliwości produkcyjnych.

Według danych Energy Information Administration w ostatnim tygodniu przerabiały około 17 mln baryłek ropy dziennie. Jest to najwyższy poziom od września 2019 roku.

Wysoka produkcja nie wystarcza jednak do szybkiego odbudowania zapasów paliw, które zostały uszczuplone przez zakłócenia związane z konfliktami w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

Niskie zapasy przez cały czas będą wspierać wysokie ceny

Jak ocenia Matt Smith, dyrektor ds. badań surowcowych w Kpler, ograniczone globalne zapasy paliw zmuszają rafinerie do maksymalizacji produkcji. Sprzyjają temu również rekordowo wysokie marże rafineryjne.

Nie prowadzi to jednak do spadku cen. Kontrakty na benzynę i olej napędowy przez cały czas drożeją.

Ropa wciąż dociera na światowe rynki, ale ograniczona działalność rafinerii i niskie zapasy paliw gotowych utrzymują presję na wzrost cen. Dla polskich kierowców oznacza to, iż początek sierpnia może przynieść kolejne kosztowne tankowania, szczególnie w przypadku samochodów i maszyn z silnikiem Diesla.

Jaki będzie sierpień i wrzesień. Mamy najnowsze prognozy
Idź do oryginalnego materiału