Rosnące koszty ogrzewania sprawiają, iż wiele osób szuka tańszego opału. Jedną z możliwości jest tzw. samowyrób drewna w Lasach Państwowych. To rozwiązanie może znacząco obniżyć cenę surowca, ale nie oznacza swobodnego zbierania gałęzi czy leżącego drewna. Miejsce pracy wskazuje leśniczy, obowiązują lokalne zasady, a drewno można wywieźć dopiero po jego pomiarze, wycenie i opłaceniu.
Drewno z lasu choćby o połowę taniej. Trzeba jednak spełnić kilka warunków. Fot. wygenerowane przez AISamowyrób, określany przez Lasy Państwowe jako pozyskanie drewna kosztem i staraniem nabywcy, może być jedną z najtańszych legalnych form zakupu opału.
Najczęściej chodzi o drobnicę, gałęzie oraz pozostałości po zrębach, trzebieżach i innych pracach prowadzonych w lesie.
Najpierw leśniczy, dopiero potem siekiera
Najważniejsza zasada jest prosta: do lasu nie można wejść samodzielnie i zabrać tego, co leży na ziemi.
Osoba zainteresowana samowyrobem powinna najpierw zgłosić się do miejscowego leśniczego.
To on wskazuje powierzchnię, na której wolno przygotowywać drewno, określa zasady wykonywania prac i przeprowadza instruktaż dotyczący bezpieczeństwa.
Nabywca otrzymuje następnie pisemne zezwolenie. Dokument może również umożliwiać wjazd pojazdem do lasu w celu dotarcia do wyznaczonego miejsca.
Drewno trzeba najpierw przygotować, później je kupić
Samowyrób nie oznacza darmowego opału.
Kupujący własnym kosztem i pracą przygotowuje drewno w miejscu wskazanym przez leśniczego.
Po zakończeniu pracy leśniczy dokonuje pomiaru surowca i jego wyceny.
Dopiero po dokonaniu sprzedaży i otrzymaniu dokumentu potwierdzającego zakup drewno może zostać wywiezione z lasu.
To ważne, ponieważ zabranie drewna bez przejścia tej procedury nie jest samowyrobem.
Może obowiązywać limit
Szczegółowe zasady nie są identyczne w całym kraju.
Przykładowo w Nadleśnictwie Bydgoszcz samowyrób obejmuje m.in. drewno opałowe S4 oraz drobnicę opałową M2.
W tym przypadku jedna osoba fizyczna może pozyskać maksymalnie 30 mł drewna w ciągu roku w ramach jednego leśnictwa.
Nie oznacza to jednak, iż taki sam limit obowiązuje automatycznie w każdym nadleśnictwie.
Przed rozpoczęciem prac trzeba więc sprawdzić lokalny regulamin, dostępność surowca oraz aktualne warunki sprzedaży.
Ile można zaoszczędzić?
Różnica między drewnem przygotowanym przez nadleśnictwo a samowyrobem może być znaczna.
Na przykładzie cennika Nadleśnictwa Bydgoszcz iglaste drewno opałowe S4 przygotowane kosztem nadleśnictwa kosztuje 147,60 zł brutto za mł.
Jeżeli takie drewno zostanie przygotowane kosztem nabywcy, cena wynosi 67,65 zł brutto za mł.
Różnica to 79,95 zł na każdym metrze sześciennym, czyli ponad 54 proc.
W przypadku samowyrobu pozostałych gatunków liściastych cena wynosi w tym przykładzie 79,95 zł/mł, a grupy obejmującej m.in. brzozę, dąb, buk, jesion, akację i grab – 110,70 zł/mł.
Drobnica M2 kosztuje 61,50 zł/mł.
Nie ma jednej ceny dla całej Polski
Cenniki drewna są ustalane lokalnie przez nadleśnictwa.
Cena zależy m.in. od:
- gatunku,
- sortymentu,
- jakości drewna,
- sposobu jego pozyskania,
- tego, czy drewno przygotował pracownik nadleśnictwa, czy sam nabywca.
Dlatego przed decyzją warto zadzwonić do konkretnego nadleśnictwa lub leśnictwa i zapytać o aktualny cennik oraz dostępność drewna.
Samowyrób tani, ale pracy jest sporo
Niższa cena nie bierze się znikąd.
Kupujący musi sam wykonać część prac, a następnie zorganizować transport.
Do kosztu drewna należy więc doliczyć m.in.:
- paliwo,
- transport,
- eksploatację sprzętu,
- narzędzia,
- czas poświęcony na przygotowanie surowca.
Dopiero po uwzględnieniu tych kosztów można realnie ocenić, czy samowyrób rzeczywiście się opłaca.
Drewna z lasu nie warto od razu wrzucać do pieca
Świeżo przygotowane drewno zwykle ma bardzo wysoką wilgotność i nie powinno być od razu spalane.
Wilgotność świeżego surowca może wynosić choćby 50–60 proc.
Po prawidłowym sezonowaniu przez około dwa lata może spaść do poziomu około 15–25 proc., choć wiele zależy od gatunku, rozdrobnienia, sposobu składowania i przewiewu.
Mokre drewno daje mniej ciepła, gorzej się spala i sprzyja powstawaniu większej ilości dymu oraz osadów w przewodzie kominowym.
Uwaga na uchwały antysmogowe
Dochodzi jeszcze kwestia lokalnych przepisów dotyczących jakości paliw.
W niektórych regionach uchwały antysmogowe ograniczają możliwość spalania zbyt wilgotnej biomasy.
Przykładowo w województwie kujawsko-pomorskim nie wolno stosować biomasy stałej o wilgotności w stanie roboczym przekraczającej 20 proc. Podobne ograniczenia funkcjonują również w innych częściach kraju.
Dlatego przed sezonem grzewczym warto sprawdzić zarówno wilgotność opału, jak i przepisy obowiązujące w danym województwie.
Samowyrób może się opłacić, ale nie każdemu
Największy sens ma dla osób, które dysponują odpowiednim sprzętem, transportem i miejscem do sezonowania drewna.
Przy większej ilości surowca różnica w cenie może być znacząca. Z drugiej strony własna praca, koszty paliwa i transportu mogą zmniejszyć faktyczną oszczędność.
Najważniejsze jest jednak to, iż samowyrób jest legalnym zakupem drewna, a nie darmowym zbieraniem opału z lasu.
Chcąc skorzystać z tej możliwości, trzeba zacząć od kontaktu z leśniczym i sprawdzenia zasad obowiązujących w konkretnym nadleśnictwie.

44 minut temu
















