Eksport wieprzowiny przestaje być wyborem. Polska branża musi szukać nowych rynków

1 godzina temu

Europejski rynek trzody chlewnej wchodzi w okres poważnych zmian. Wysoka podaż, ograniczony popyt i duża zmienność cen to tylko część problemu. Coraz większe znaczenie mają również decyzje podejmowane przez państwa, które od lat należą do czołowych producentów i eksporterów wieprzowiny w Unii Europejskiej. Szczególnie istotne są zmiany planowane w Holandii i Danii.

Eksport wieprzowiny przestaje być wyborem. Polska branża musi szukać nowych rynków

Jeżeli doprowadzą one do trwałego ograniczenia produkcji, konsekwencje odczuje nie tylko lokalny sektor trzody chlewnej. Zmienić mogą się również dotychczasowe przepływy prosiąt, żywca i mięsa w całej Europie. Dla Polski oznacza to zarówno ryzyko, jak i szansę. Coraz ważniejsze staje się jednak jedno: rozwój eksportu polskiej wieprzowiny poza Unię Europejską przestaje być dodatkiem do krajowej strategii, a staje się koniecznością.

Holandia i Dania mogą zmienić europejski rynek trzody

Jeszcze niedawno Holandia należała do najważniejszych producentów wieprzowiny w Europie. Przez wiele lat pogłowie świń utrzymywało się tam na poziomie około 11–13 mln sztuk. Kraj ten pozostawał również jednym z kluczowych dostawców prosiąt, które trafiały m.in. do Niemiec, Belgii i Polski.

Działania prowadzone przez holenderski rząd mogą jednak doprowadzić do trwałego ograniczenia produkcji zwierzęcej. o ile skala redukcji będzie duża, zmniejszy się również liczba zwierząt dostępnych na eksport. W efekcie może dojść do przebudowy istniejących od lat łańcuchów dostaw w Europie.

Inny charakter mają zmiany przygotowywane w Danii. Planowane reformy obejmują m.in. podatek węglowy związany z hodowlą, podniesienie minimalnego wieku odsadzenia prosiąt z trzech do czterech tygodni oraz stopniowe ograniczanie obcinania ogonów i niektórych systemów utrzymania zwierząt.

Wdrożenie nowych wymagań może oznaczać wzrost kosztów produkcji. W dłuższej perspektywie może to także ograniczyć podaż duńskiej wieprzowiny i eksport zwierząt.

Ewentualny spadek produkcji w Danii miałby znaczenie dla całego rynku unijnego, ponieważ duńskie mięso i żywiec trafiają m.in. do Niemiec, Polski oraz na rynki azjatyckie.

Polski sektor musi patrzeć dalej niż rynek UE

W tej sytuacji coraz częściej pojawia się pytanie, czy zmiany zachodzące w Europie mogą stworzyć przestrzeń dla polskich producentów i zakładów mięsnych.

Zdaniem Wiesława Różańskiego, prezesa Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, działania eksportowe nie mogą być jednak przypadkowe.

– Decyzje dotyczące tego w którym kierunku powinniśmy rozwijać działania eksportowe i towarzyszące im akcje promocyjne powinny być oparte o analizę potencjału poszczególnych rynków zbytu – przekonuje Wiesław Różański prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego – Tu najważniejszy jest najnowszy raport Agricultural Market Information Company (AMI), który przewiduje, iż w 2026 roku pięciu największych światowych importerów wieprzowiny utrzyma poziom zakupów na poziomie zbliżonym do poprzedniego roku. Należy jednak zwrócić uwagę na to, iż doszło do istotnych zmian wśród dotychczasowych liderów.

Meksyk wyrósł na największego importera wieprzowiny

Jedną z największych zmian na światowym rynku jest rosnąca pozycja Meksyku. Według danych AMI kraj ten znajduje się w tej chwili na pierwszym miejscu wśród największych importerów wieprzowiny.

W ciągu ostatniej dekady Meksyk niemal podwoił skalę zakupów zagranicznych. W 2026 roku import ma sięgnąć około 1,72 mln ton, co byłoby najwyższym wynikiem w historii.

Oznacza to, iż Meksyk stał się jednym z najważniejszych źródeł wzrostu światowego popytu na wieprzowinę.

Drugą pozycję zajmuje Japonia. To rynek znacznie bardziej stabilny, który od wielu lat utrzymuje wysoki poziom importu. Dla eksporterów ogromne znaczenie ma również przewidywalność japońskiego popytu.

Filipiny, Korea i Japonia. Tam Polska powinna szukać odbiorców

Wśród pięciu największych importerów znajdują się także Filipiny i Korea Południowa. Co istotne, na obu tych rynkach notowany jest wzrost dostaw wieprzowiny z Polski.

Według UPEMI to właśnie Japonia, Filipiny, Korea Południowa oraz Wietnam powinny należeć do najważniejszych kierunków dalszej ekspansji polskiego sektora mięsnego w Azji.

Szczególnie istotny jest przykład Filipin. Otwarcie tamtejszego rynku dla polskiej wieprzowiny oraz działania promocyjne zaczynają przekładać się na rzeczywisty handel.

Polskie przedsiębiorstwa wyeksportowały już na Filipiny około 8 tys. ton wieprzowiny.

To pokazuje, iż uzyskanie dostępu do rynku jest dopiero pierwszym etapem. Kolejnym musi być aktywna obecność handlowa i promocja polskiego mięsa.

„Nie czy promować, ale jak, kiedy i gdzie”

– Uważam, iż obecna sytuacja nie powinna nas skłaniać do zadania pytania czy promować polską wieprzowinę na rynkach zagranicznych, ale jak, kiedy i gdzie to robić – wyjaśnia Wiesław Różański – Najlepszym przykładem jest ostatnia misja handlowa na Filipinach, gdzie mieliśmy do czynienia z połączeniem wysiłków ministra rolnictwa, organizacji branżowych i przedstawicieli polskiej branży mięsnej.

Jak podkreśla prezes UPEMI, w przypadku wielu państw duże znaczenie ma bezpośrednie zaangażowanie administracji publicznej.

– Nasze doświadczenia wskazują, iż oparcie się na autorytecie najwyższych przedstawicieli polskiego rządu w znaczący sposób ułatwia nawiązywanie relacji handlowych i podnosi rangę zagranicznych działań promocyjnych. Musimy pamiętać o tym, iż nie jesteśmy sami na rynkach zagranicznych, a tym samym musimy konkurować ze światowymi potentatami, takimi jak USA, które wyraźnie zwiększają eksport do Japonii i Filipin. W maju dostawy amerykańskiej wieprzowiny wzrosły o 74%. W tym wyścigu liczy się czas, determinacja i skuteczne wykorzystanie dostępnych środków promocyjnych.

Konkurencja nie będzie czekać na Polskę

Dostęp do perspektywicznych rynków oznacza jednocześnie konieczność rywalizacji z największymi producentami wieprzowiny na świecie. Stany Zjednoczone, Brazylia, Kanada czy Hiszpania posiadają rozbudowane systemy promocji eksportu, wieloletnie kontakty handlowe i znaczną skalę produkcji.

Dlatego samo uzyskanie zezwoleń weterynaryjnych dla polskiego mięsa nie wystarczy. Potrzebne są stałe działania promocyjne, obecność przedsiębiorców na targach i misjach gospodarczych oraz wsparcie administracji w rozmowach z władzami państw importujących.

Dla polskiej branży jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy krajowy sektor trzody chlewnej funkcjonuje pod silną presją kosztową, a rynek unijny pozostaje niestabilny.

Dywersyfikacja odbiorców może zmniejszyć uzależnienie od kilku największych rynków europejskich i stworzyć dodatkowe możliwości zagospodarowania poszczególnych elementów tuszy, które na rynku krajowym osiągają niższe ceny.

ARiMR rozpoczęła kontrole w gospodarstwach. Co będzie sprawdzane?

Eksport może zdecydować o przyszłości branży

Zmiany zachodzące w Holandii i Danii pokazują, iż europejski rynek wieprzowiny może w najbliższych latach wyglądać zupełnie inaczej niż dotychczas. Ograniczenie produkcji w części państw może zmniejszyć podaż, ale nie oznacza automatycznie, iż powstałą przestrzeń zajmie Polska.

O nowych odbiorców konkurują najwięksi światowi eksporterzy, dlatego najważniejsze będzie tempo otwierania kolejnych rynków oraz zdolność polskich przedsiębiorstw do utrzymania na nich trwałej obecności.

W takich warunkach eksport przestaje być jedynie sposobem na zwiększenie sprzedaży. Dla polskiego sektora wieprzowiny może stać się jednym z podstawowych warunków dalszego rozwoju i utrzymania konkurencyjności.

Idź do oryginalnego materiału