Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych skontrolowała konserwy oraz marynaty rybne oferowane zarówno przez producentów, jak i w sklepach. Kontrolą objęto 106 podmiotów, a wyniki pokazują, iż przy zakupie takich produktów warto patrzeć nie tylko na cenę i nazwę ryby, ale także dokładnie czytać informacje zapisane drobnym drukiem.
Konserwy rybne pod lupą IJHARS. Błędy w niemal co drugiej partii. Fot. pixabayNajwięcej problemów dotyczyło oznakowania. IJHARS zakwestionowała etykiety blisko połowy skontrolowanych partii. Nieprawidłowości pojawiały się jednak również w składzie, parametrach fizykochemicznych, masie netto i jakości samych produktów.
Blisko 45 proc. etykiet z błędami
Największą grupę zastrzeżeń stanowiły błędy w oznakowaniu. IJHARS zakwestionowała oznakowanie blisko 45 proc. skontrolowanych partii.
Problemy dotyczyły m.in. wartości odżywczej, wykazu składników, nazwy produktu, terminu przydatności do spożycia, warunków przechowywania oraz masy netto.
Inspektorzy stwierdzali m.in. brak obowiązkowej informacji o wartości odżywczej, przedstawianie jej w niewłaściwej kolejności albo brak jasnego wskazania, czy podane wartości odnoszą się do produktu przed odsączeniem zalewy, czy już po jej odsączeniu.
To istotne, ponieważ sposób prezentowania danych może mieć znaczący wpływ na ocenę produktu przez konsumenta.
Brakuje pełnego składu i informacji o alergenach
Nieprawidłowości dotyczyły również wykazu składników.
Inspekcja stwierdzała m.in. brak pełnego składu, niewskazanie składników złożonych, brak odpowiedniego wyróżnienia alergenów oraz stosowanie zbyt ogólnych nazw.
Przykładem może być określenie „olej roślinny” bez podania, czy w produkcie wykorzystano olej rzepakowy, słonecznikowy czy inny.
Zastrzeżenia pojawiały się również przy produktach sprzedawanych luzem. W przypadku marynat rybnych problemem był m.in. brak wykazu składników w miejscu sprzedaży, niewyróżnienie alergenów oraz niepełne informacje dotyczące producenta.
Co trzecia partia z problemami dotyczącymi parametrów
Kontrola nie ograniczała się wyłącznie do etykiet.
Pod względem cech organoleptycznych IJHARS zakwestionowała 2,7 proc. skontrolowanych partii. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. tekstury, barwy, wyglądu oraz sposobu ułożenia płatów śledziowych w opakowaniu.
Znacznie więcej nieprawidłowości wykazały badania parametrów fizykochemicznych.
Problemy stwierdzono w 32,2 proc. skontrolowanych partii.
Rozbieżności dotyczyły m.in. rzeczywistej i deklarowanej zawartości tłuszczu, białka i soli, ilości poszczególnych składników, masy netto oraz postaci handlowej ryby.
„Tuńczyk jednolity”, ale w środku kawałki i płaty
Kontrolerzy wykryli również przypadek produktu oznaczonego jako „tuńczyk jednolity”, mimo iż w opakowaniu znajdowały się znaczące ilości płatów i kawałków ryby.
To przykład pokazujący, jak duże znaczenie ma prawidłowa nazwa handlowa. Powinna ona odpowiadać rzeczywistej postaci produktu, a nie sugerować konsumentowi wyższej lub odmiennej jakości niż ta, którą faktycznie otrzymuje.
Badania laboratoryjne wykazały również obecność niedeklarowanego kwasu benzoesowego i jego soli.
Masa netto też pod kontrolą
Jednym z elementów sprawdzanych przez IJHARS była także masa produktów.
W przypadku konserw i marynat ma ona szczególne znaczenie, ponieważ klient powinien wiedzieć, za jaką ilość adekwatnego produktu płaci oraz jaką część opakowania stanowią ryba, sos, olej czy zalewa.
Kontrole wykazały również nieprawidłowości w tym zakresie. Rozbieżności między deklarowaną a rzeczywistą masą oznaczają, iż konsument może otrzymać mniej produktu, niż wynika z informacji na opakowaniu.
„Sardynka” nie zawsze oznacza ten sam gatunek
IJHARS zwraca również uwagę na nazewnictwo ryb.
Nie każda konserwa określona jako „sardynka” musi być wyprodukowana z gatunku Sardina pilchardus. Przepisy unijne dopuszczają używanie określenia odnoszącego się do sardynek także w przypadku produktów wytwarzanych z innych gatunków ryb śledziowatych.
Może chodzić m.in. o śledzia lub szprota.
W takim przypadku konsument powinien jednak otrzymać jasną informację, z jakiego gatunku ryby wyprodukowano konserwę. Na etykiecie powinna znaleźć się nazwa rodzajowa i łacińska wykorzystanej ryby oraz obszar połowu.
To kolejny argument za tym, aby nie sugerować się wyłącznie dużym napisem umieszczonym na froncie puszki czy słoika.
Jak kupować konserwy i marynaty rybne?
Wyniki kontroli pokazują, iż przed zakupem warto poświęcić chwilę na sprawdzenie opakowania. Szczególną uwagę należy zwrócić na:
- gatunek ryby – w odpowiednich przypadkach sprawdź nazwę rodzajową i łacińską;
- skład produktu – powinien być kompletny i jednoznaczny;
- alergeny – muszą zostać odpowiednio wyróżnione;
- wartość odżywczą – powinna być podana prawidłowo i jasno wskazywać, jakiego produktu dotyczą dane;
- masę netto oraz masę po odsączeniu, o ile ma zastosowanie;
- rodzaj użytego oleju – ogólne określenia nie powinny zastępować precyzyjnej informacji o zastosowanym składniku;
- termin przydatności i warunki przechowywania.
Kontrola pokazała, iż problem nie kończy się na etykiecie
Skala wykrytych nieprawidłowości jest znacząca. Blisko 45 proc. partii miało problemy z oznakowaniem, a w 32,2 proc. badanych partii wykryto niezgodności dotyczące parametrów fizykochemicznych.
To oznacza, iż w przypadku konserw i marynat rybnych nie wystarczy spojrzeć na atrakcyjną grafikę opakowania czy nazwę produktu.
Dla konsumenta najważniejsza informacja często znajduje się właśnie drobnym drukiem: w wykazie składników, nazwie gatunku, tabeli wartości odżywczej oraz danych dotyczących masy produktu.
Wyniki kontroli IJHARS pokazują jasno – przy zakupie rybnych konserw warto czytać etykietę od początku do końca.

1 godzina temu



![Ceny paliw [11.08.2026]: Zmiana kierunku w Płocku. Podwyżki ON (+66 zł/mł) i Pb95 (+61 zł/mł), rząd przesuwa decyzje ws. tarczy na ten tydzień](https://agroprofil.pl/cms/wp-content/uploads/2024/03/paliwo.jpg)











![Wystarczył jeden set. Świątek rozbiła nie tylko rywalkę [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a7a9e38d2a749_88491308.jpg)