Festiwal Piwowarów Domowych 2025 czyli duch nie umiera

10 miesięcy temu

Fantastycznie było przeżyć festiwal na którym oferowanych było tyle ciekawych, niestandardowych piw, jakich nie miałem okazji pić przez ostatnie kilka lat. Młode pokolenie piwowarów nie zawiodło i wyszło poza standardy obecne na piwnym rynku z wszelkimi ipkami na czele. Co zatem mnie urzekło? Wymienię tylko kilka (kolejność przypadkowa):

Berliner Weisse z selerem naciowym (Weles), Peated Porter 13° (Regina i Klimek), 100% Peated Ale oraz 100% wheat „stout” 27° (Farma Piwa), Coffee Bitter (Kot), Wild Kveik (FarmBoat), Jopejskie spontanicznej fermentacji w dwóch wariantach (Garaż), Lite IPA 5,6° (Gnom), Nowofalowy Pils (Belfer), Gose z ogórkiem, jałowcem i zestem z limonki i pomarańczy (Halucek), Hoppy Desitka (Guatki), Mexican Stout (Sucha Szycha), Micro IPA (Kraft Adventure), Grodziskie w wersjach: owsiane, z ogórkiem, z chmielem Książęcy (Wilcze Specyały). Na specjalne wyróżnienie (mimo iż nie jestem amatorem piw nonalko) zasłużyło bezalkoholowe NZ IPA z Browaru Alma. Szczena po prostu opada, iż w domowych warunkach można zrobić tak perfekcyjne bezalkoholowe z dobrą goryczką i aromatem od nowozelandzkich odmian chmielu!

Gdy do tego dodać, iż w cenie biletu (który kosztował 89 zł) były rewelacyjne piwa bez limitu, festiwalowe degustacyjne szkło plus mnóstwo gratisowych przekąsek serowo-wędliniarskich na stanowiskach piwowarów, to mamy obraz najfajniejszej w tej chwili piwnej imprezy w Polsce. Rzekłem!

Idź do oryginalnego materiału