Fotelik dziecięcy John Deere: gadżet czy pełnoprawne wyposażenie? Cena nie zaskakuje

2 godzin temu

Na targach rolniczych w Kielcach można było zobaczyć wiele nowości, ale jedna z nich szczególnie przyciągała uwagę. Fotelik dziecięcy z logo John Deere to przykład, iż rolnicze przywiązanie do marki zaczyna się… naprawdę wcześnie.

Bycie fanem konkretnej marki rolniczej nie jest niczym dziwnym. Każdy z nas zna gospodarstwa, gdzie „zielone” to nie tylko kolor maszyn, ale wręcz styl życia. I trudno się temu dziwić – jeżeli coś działa, zarabia na siebie i nie zawodzi, to naturalne, iż człowiek się przywiązuje.

Dla prawdziwych fanów od dawna dostępne są koszulki, bluzy, ubrania robocze czy oczywiście obowiązkowe czapeczki. Jednak na tegorocznych targach w Kielcach można było zauważyć nowy poziom identyfikacji z marką. I to dosłownie – coś dla fanboyów. Tak, w sensie jak najbardziej dosłownym.

Na pewnym stoisku pojawił się bowiem… fotelik dziecięcy do samochodu sygnowany logo John Deere.

Fotelik dziecięcy z logo John Deere to przykład, iż rolnicze przywiązanie do marki zaczyna się… naprawdę wcześnie, fot. Adam Ładowski

Poważna sprawa z atestami

I nie, to nie jest żaden żart ani marketingowy gadżet z kategorii „na półkę do biura”. To pełnoprawny fotelik samochodowy, który spełnia wszystkie europejskie normy bezpieczeństwa. Ma wymagane atesty, a także system montażu ISOFIX, więc pod względem funkcjonalności nie ustępuje żadnemu innemu produktowi w tej klasie.

Krótko mówiąc – nieważne, jakie logo widnieje na tapicerce. Najważniejsze, iż fotelik robi to, do czego został stworzony: chroni i zabezpiecza dziecko podczas podróży. I robi to zgodnie ze sztuką.

To pełnoprawny fotelik samochodowy, który spełnia wszystkie europejskie normy bezpieczeństwa. Ma wymagane atesty, a także system montażu ISOFIX, więc pod względem funkcjonalności nie ustępuje żadnemu innemu produktowi w tej klasie, fot. Adam Ładowski

Cena nie zaskakuje

Oczywiście, jak przystało na sprzęt „z wyższej półki” – również cena jest poważna. Za ten model trzeba zapłacić 1199 zł. Czy to dużo? Jak na fotelik dobrej klasy – raczej standard. Jak na gadżet z logo ciągnikowej legendy – już zupełnie inna historia.

Jedno jest pewne: jeżeli ktoś chce wychować następcę w duchu konkretnej marki od najmłodszych lat, to teraz ma do tego jeszcze jedno narzędzie. I to całkiem praktyczne.

Idź do oryginalnego materiału