– W tym roku kondycja rolników jest bardzo słaba, jeszcze nie było takiej sytuacji.
Mamy 20-letnie ceny, płynność rolników jest zagrożona, koszty nam rosną, zdobycie niektórych materiałów jest bardzo drogie, natomiast płody rolne są bardzo tanie, a jeszcze nie ma kupca, co jest najgorszą sprawą. Można coś wyprodukować i sprzedać choćby po niższej cenie, żeby zasiać następne i iść do przodu, ale nie mamy kupca na płody rolne, poza wołowiną, reszta jest w cenach nieakceptowalnych przez rolników – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.
Rośnie presja nadwyżek na rynku i coraz trudniej utrzymać opłacalność produkcji
Polska produkuje rocznie ok 35–36 mln t zbóż, jednak część ziarna pozostaje w magazynach gospodarstw z powodu niskich cen i trudności ze sprzedażą. W ciągu ostatnich dwóch dekad pogłowie trzody chlewnej w kraju zmniejszyło się z około 17 mln do niespełna 9,3 mln sztuk, co ograniczyło krajowy popyt na zboże. Organizacje rolnicze wskazują, iż w takich warunkach rośnie presja nadwyżek na rynku i coraz trudniej utrzymać opłacalność produkcji.
Z badań Instytutu Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej wynika, iż w I kwartale 2026 roku wskaźnik koniunktury w polskim rolnictwie (IRGAGR) spadł o 12,6 pkt w porównaniu z poprzednim kwartałem i był o 7,2 pkt niższy niż rok wcześniej. Spadki koniunktury w pierwszych miesiącach roku są zjawiskiem sezonowym, jednak – jak wskazują autorzy badania – tegoroczna skala pogorszenia jest wyjątkowo duża. Według IRG SGH kwartalny spadek wskaźnika jest większy niż w okresach silnych wstrząsów gospodarczych takich jak globalny kryzys finansowy z lat 2008–2009 czy kryzys energetyczny w 2022 roku, gdy wynosił odpowiednio 10, 9,3 oraz 11,6 pkt.
Umowy handlowe, które były pozawierane, też wpływają na europejski rynek
Wskaźnik wyrównanych przychodów pieniężnych gospodarstw rolnych – jeden z głównych elementów indeksu koniunktury – obniżył się o 15,1 pkt, natomiast wskaźnik zaufania rolników spadł o 7,6 pkt. Według autorów badania są to największe kwartalne spadki obu wskaźników w ponad trzydziestoletniej historii badań koniunktury rolnej prowadzonych przez IRG SGH. Obecne pogorszenie koniunktury wynika przede wszystkim ze spadku przychodów ze sprzedaży produktów rolnych i trudności ze sprzedażą części z nich.
– Umowy handlowe, które były pozawierane, też wpływają na europejski rynek. Poza tym globalna sytuacja jest taka, iż mamy nadwyżki, bo produkcja wzrasta. Polska jest dość daleko od rynków państw trzecich, nasz eksport jest ograniczony przez koszty frachtu, i to są podstawowe rzeczy, a kraj, z uwagi na brak hodowli, nie spożytkuje wszystkiego wyprodukowanego przez rolników. Kiedyś, jeżeli była hodowla, to były inne rośliny na polu, nie tylko pszenica i rzepak, teraz innych roślin mamy mniej, nie ma bobiku, ziemniaków, grochu, koniczyny, traw nasiennych – tłumaczy Marian Sikora.
Zmiany w handlu międzynarodowym mogą wpływać na sytuację na rynku zbóż
Według danych Komisji Europejskiej UE posiada w tej chwili 44 preferencyjne umowy handlowe obejmujące 76 partnerów na świecie. Kilkadziesiąt kolejnych porozumień znajduje się na różnych etapach procedury – część negocjacji została już zakończona, a umowy są w trakcie przyjmowania lub ratyfikacji przez instytucje UE i państwa członkowskie, podczas gdy następne pozostają w fazie negocjacji. Największe obawy części organizacji rolniczych w UE wzbudza umowa handlowa między UE a krajami Mercosuru, obejmującymi Brazylię, Argentynę, Urugwaj i Paragwaj. Porozumienie może zwiększyć napływ produktów rolnych z Ameryki Południowej na rynek Unii, co – zdaniem części środowisk rolniczych – oznacza większą konkurencję dla europejskich producentów.
W ocenie organizacji rolniczych zmiany w handlu międzynarodowym mogą wpływać na sytuację na rynku zbóż – jednego z kluczowych segmentów produkcji rolnej w Polsce. – Mąka w sieciach handlowych jest coraz tańsza, a dostarczają ją młyny. jeżeli nie uzyskują one odpowiedniej marży za mąkę sprzedawaną do sieci handlowych, nie mogą podnieść ceny zboża, która i tak już jest niska. Obawiamy się też, iż ta cena może być zablokowana albo obniżona – ocenia przewodniczący FBZPR.
Rolnicy z powodu braku środków finansowych zastosują mniej nawozów i to jest problem. Kredyty nie rozwiązują sprawy
Obowiązująca cena interwencyjna skupu zbóż wynosi 101,37 euro za tonę i nie była aktualizowana od 2013 r. Według przedstawicieli sektora jej poziom nie odpowiada obecnym kosztom produkcji, dlatego pojawiają się postulaty podniesienia stawki referencyjnej choćby do około 230 euro/ tonę oraz wprowadzenia instrumentów ułatwiających eksport na odległe rynki. Polska należy do największych producentów zbóż w UE. Według danych GUS roczne zbiory zbóż w ostatnich latach wynoszą 35–36 mln t, a zboża zajmują około 70 proc. powierzchni zasiewów w kraju. Tak duża produkcja sprawia, iż istotna część ziarna musi trafiać na eksport lub do przetwórstwa.
– Nie sprzedamy i nie opróżnimy magazynów zbóż. Nie będzie wiadomo, gdzie składować nowe zboże, które – mam nadzieję – mimo tej pogody jednak urośnie. Rolnicy z powodu braku środków finansowych zastosują mniej nawozów i to jest problem. Kredyty nie rozwiązują sprawy. Kredyty inwestycyjne są dobre, bo dają przyszłość, natomiast kredyt zaciągany tylko po to, żeby przeżyć, nie jest przyszłością dla rolnika i nie daje płynności – ocenia Marian Sikora.

4 godzin temu














