Centra handlowe i obiekty logistyczne coraz chętniej przechodzą na energię z odnawialnych źródeł (OZE), chociaż tempo i skala tego zjawiska zależą od regionu, polityki firmy i warunków lokalnych. Jedno jest pewne, to już nie tylko wizerunek, to realna redukcja kosztów operacyjnych. O tym rozmawiamy z Grzegorzem Tomasikiem, Prezesem spółki reo.pl.
Panie Prezesie, jak wygląda ta transformacja w praktyce?
Grzegorz Tomasik: Coraz więcej galerii instaluje panele fotowoltaiczne na dachach i parkingach, co obniża koszty energii i zmniejsza ślad węglowy. W 100% czystą energię można też zakupić. W Polsce niektórzy zarządcy centrów handlowych konsekwentnie realizują zaplanowany wzrost udziału energii z OZE, np. do 35% w centrach handlowych w ramach strategii zrównoważonego rozwoju.
Czy spotyka się Pan jeszcze z wątpliwościami w rozmowach z klientami, iż energia z OZE jest najtańsza? Jak realnie OZE wpływa na ceny dla przedsiębiorców?
G.T.: Z takimi obawami spotykamy się na co dzień. Wynikają one głównie z postrzegania OZE jako technologii w fazie początkowego rozwoju, a także założenia, iż skoro energia ze źródeł odnawialnych nie jest produkowana ciągle, bo są to źródła „pogodozależne”, to koszty bilansowania są bardzo wysokie. A to nie do końca tak wygląda. Technologie OZE są już technologiami bardzo dojrzałymi, a więc o bardzo atrakcyjnym CAPEX-ie, zaś bilansowanie energii z OZE można również realizować efektywnie. W szczególności, jeżeli sprzedawca energii elektrycznej ma w swoim portfolio różne technologie jej wytwarzania w OZE, czyli nie tylko fotowoltaikę, ale też farmy wiatrowe, biogazownie czy elektrownie wodne, to koszty bilansowania nie są już takie duże. W ślad za tym, przy charakterystycznym dla OZE bardzo niskim OPEX-ie – koszt zielonej energii nie będzie wyższy niż koszt energii ze źródeł konwencjonalnych.
Realnym wpływem energii z OZE na ceny dla przedsiębiorców jest ich stabilizacja w długiej perspektywie. OZE, o czym już była mowa, mają bardzo niskie koszty operacyjne o przewidywalnej niewielkiej zmienności w czasie, zaś CAPEX, którego atrakcyjność rośnie z każdym rokiem, jest znany od początku inwestycji i stabilny w całym okresie eksploatacji źródła. W dłuższym horyzoncie czasowym oznacza to dla przedsiębiorców przewidywalność i stabilność kosztową.
Duża część centrów handlowych i logistycznych, korzysta z własnych systemów fotowoltaicznych. Czy to jedyna szansa na zieloną energię? Jakie są inne?
G.T.: Jeśli centra handlowe czy np. magazyny mają do wykorzystania własne tereny, bądź dachy, a często tak jest, to bardzo dobrym pomysłem jest umieszczenie tam własnych instalacji. W przypadku takich obiektów, najczęściej wykorzystywaną technologią jest oczywiście fotowoltaika.

Warto jednak pamiętać, iż nie jest to jedyne rozwiązanie. Tym bardziej, iż trzeba również wziąć pod uwagę fakt, iż wykorzystanie jednej tylko technologii OZE najczęściej nie pozwala całkowicie zbilansować zapotrzebowania takiego obiektu z możliwościami produkcyjnymi tego źródła. I po to właśnie mamy rynek, na którym możliwe jest dokupienie w 100% zielonej energii z dowolnie zlokalizowanego źródła i dowolnie wybranej (potrzebnej) technologii lub ich mixu – zarówno w sytuacji, w której dysponujemy własnymi instalacjami, jak i w takiej, gdzie tego własnego zasobu nie mamy w ogóle.
Jak to jest z tą czystą energią? Czy i jak można sprawdzić, iż jest ona rzeczywiście zielona? Jak ocenia Pan zjawisko green washingu w tym segmencie?
G.T.: W mojej opinii niestety zjawisko green washingu jest na ten moment bardzo powszechne. Wszystko za sprawą tego, iż do potwierdzenia zieloności określonej ilości energii wystarczy przedłożyć taką samą ilość umorzonych gwarancji pochodzenia z dowolnego źródła, bez żadnej korelacji z pochodzeniem samej energii. To zaś powoduje, iż możemy kupić energię na TGE, gdzie udział zielonej energii średniorocznie wynosi w tej chwili ok. 30-35% i dokupić do niej, zupełnie niezależnie, gwarancje pochodzenia, które moim zdaniem tylko pokolorują tą energię na zielono, a nie potwierdzą jej zielonego pochodzenia.
Najprostszym rozwiązaniem, które pozwoli sprawdzić rzeczywistą czystość energii jest prośba do sprzedawcy o wskazanie źródeł, z których ona pochodzi, z konkretną ich lokalizacją, nazwami i punktami przyłączenia. Mając takie informacje oraz umorzone gwarancje pochodzenia z tych wskazanych wcześniej źródeł, mamy pełne potwierdzenie, iż zakupiona energia jest w 100% zielona. Jeszcze lepiej, gdyby sprzedawca zielonej energii mógł wykazać się całkowicie zielonym portfolio tzn., iż kupowana przez niego energia pochodzi tylko z OZE i nie ma w swoim portfelu energii kupowanej na TGE lub od innych podmiotów, które posiadają źródła konwencjonalne.
Wydatki na energię elektryczną: co może dać zmiana sprzedawcy czy przynajmniej rozejrzenie się po rynku za innymi podmiotami? Czy to trudny i czasochłonny proces? Czy przedsiębiorcy w Polsce są świadomi swoich praw i możliwości w tym względzie?
G.T.: Rozejrzenie się za zmianą sprzedawcy może dać przedsiębiorcy przede wszystkim świadomość, natomiast jego zmiana, pozwoli w pełni przygotować się do działania na rynku energii. O czym mówię: przed dokonaniem pierwszej zmiany sprzedawcy sprawdzane są przede wszystkim układy pomiarowe pod kątem dostosowania ich do kupna energii na rynku. Czasami przedsiębiorcy nie mają świadomości, iż ich układy pomiarowe nie spełniają określonych parametrów i zmiana sprzedawcy jest niemożliwa. Taka wiedza pozwala więc przygotować się do realizacji tego procesu w przyszłości lub zrealizować go w tym momencie, często z pomocą nowego sprzedawcy. I to jest główny element, poza wyborem bardziej opłacalnej oferty, który zyskujemy przy pierwszej zmianie. Ponadto, w procesie zmiany sprzedawcy, najczęściej następuje rozdzielenie umowy kompleksowej, na dwie umowy: sprzedaży energii oraz świadczenia usług dystrybucyjnych. To z kolei, pozwoli przedsiębiorcy dokładnie zobaczyć, ile kosztuje energia, a ile kosztują usługi dystrybucyjne. Sam proces zmiany sprzedawcy nie jest trudny, chociaż potrafi być dla przedsiębiorców uciążliwy. jeżeli jednak wybierzemy profesjonalnego sprzedawcę to przejdzie on przez wszystko adekwatnie za nas – po stronie przedsiębiorcy pozostanie jedynie pełnomocnictwo oraz wysłanie odpowiednich danych. W Reo.pl widzimy, jak takie podejście pomaga naszym klientom.

Przedsiębiorcy w dużej mierze są świadomi swoich praw, chociaż pełna wiedza i świadomość dotyczy tylko ich części. Sam najczęściej spotykam się z obawami związanymi z tym, iż przy zmianie sprzedawcy, który zwykle jest powiązany kapitałowo z lokalnym dystrybutorem, zmieni się także jakość usług dystrybutora, w tym na przykład przedsiębiorca pozostanie sam w czasie awarii czy innych nieprzewidzianych zdarzeń. To oczywiście nie jest prawda i warto wiedzieć, iż te dwa procesy są rozdzielone. I jeżeli zmiana sprzedawcy wpłynęłaby na jakość świadczenia usług przez dystrybutora to jest to jak najbardziej sprawa, którą w ostatecznym kroku można zgłosić choćby do Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.
Świadomość rośnie wraz z działaniem. Zwykle takim krokiem jest pierwsza zmiana sprzedawcy energii elektrycznej. Przy skorzystaniu z usług profesjonalnego podmiotu cały proces nie dość, iż przebiega sprawnie i bez komplikacji, to jeszcze przedsiębiorca dostaje pełną wiedzę o zachodzących na rynku energii procesach w tym obszarze.
Rozmawiał Wojciech Wojnowski.

2 godzin temu


![Markus Trojansky, dm: liczy się jakość kontaktu z klientem [KOMENTARZ]](https://omnichannelnews.pl/wp-content/uploads/2025/07/drogeria-dm.jpg)




