Pierwsze prognozy Komisji Europejskiej na sezon 2026/27 nie pozostawiają złudzeń – rynek zbóż w Unii Europejskiej nie będzie jednolity. W jednym czasie mogą funkcjonować dwa zupełnie różne scenariusze: napięcie w segmencie pszenicy i rosnąca nadwyżka w zbożach paszowych. To układ, który może wyraźnie przełożyć się na ceny i strategie sprzedaży w gospodarstwach.
KE pokazuje karty: nadpodaż pasz i napięcie w pszenicyProdukcja spadnie, ale nie wszędzie tak samo
Łączna produkcja zbóż w UE ma wynieść około 278 mln ton, czyli mniej niż w poprzednim sezonie. Na pierwszy rzut oka oznacza to ograniczenie podaży, ale diabeł tkwi w strukturze zbiorów.
Pszenica, kluczowa dla rynku konsumpcyjnego i eksportowego, ma utrzymać się na poziomie nieco niższym od średniej wieloletniej. Spadek nie jest duży, ale w połączeniu z aktywnym eksportem może ograniczyć dostępność ziarna w UE.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie paszowym. Produkcja jęczmienia i kukurydzy ma być wyraźnie powyżej średniej, co oznacza większą podaż surowca wykorzystywanego w żywieniu zwierząt.
Pszenica pod presją eksportu
Prognozy wskazują, iż w nadchodzącym sezonie kluczowym czynnikiem dla pszenicy będzie eksport. Mimo relatywnie stabilnych zbiorów, zapasy końcowe mają wyraźnie się skurczyć.
To efekt utrzymującego się popytu na unijne ziarno na rynkach światowych. W praktyce oznacza to, iż pszenica może pozostać relatywnie „ciasnym” towarem, szczególnie w drugiej części sezonu.
Dla producentów to sygnał, iż rynek pszenicy może zachowywać się stabilniej niż segment paszowy, choć wiele zależy od konkurencji ze strony państw basenu Morza Czarnego.
Zboża paszowe z nadwyżką
Największe zmiany rysują się jednak w segmencie zbóż paszowych. Wzrost produkcji jęczmienia i kukurydzy przekłada się bezpośrednio na rosnące zapasy.
Według prognoz zapasy tych zbóż wzrosną o kilka milionów ton, co oznacza wyraźną nadpodaż. Szczególnie widoczna będzie ona w jęczmieniu, gdzie produkcja znacząco przekracza średnią z ostatnich lat.
Taki układ niemal zawsze oznacza jedno – presję na ceny, zwłaszcza w okresach zwiększonej podaży po żniwach.
Rynek podzielony na dwa kierunki
Sezon 2026/27 może być przykładem rynku „dwubiegunowego”. Z jednej strony pszenica, gdzie ograniczone zapasy i eksport mogą wspierać ceny. Z drugiej – zboża paszowe, gdzie nadwyżki mogą ciążyć notowaniom przez większą część sezonu.
Dla rolników oznacza to konieczność bardziej selektywnego podejścia do sprzedaży. Decyzje nie będą już dotyczyć tylko momentu sprzedaży, ale również rodzaju zboża.
Strategia zamiast rutyny
W takich warunkach najważniejsze znaczenie zyskuje strategia. Sprzedaż „z marszu” po żniwach może okazać się mniej opłacalna w przypadku zbóż paszowych, gdzie nadpodaż może gwałtownie obniżyć ceny.
Z kolei w segmencie pszenicy warto uważnie śledzić eksport i sytuację globalną, bo to one będą decydować o kierunku rynku.
Sezon pełen różnic
Prognoza Komisji Europejskiej jasno pokazuje, iż nadchodzący sezon nie będzie należał do prostych. Nie będzie jednego trendu dla wszystkich zbóż.
Zamiast tego pojawi się wyraźne rozwarstwienie rynku, które dla jednych producentów może oznaczać szansę, a dla innych – konieczność szukania nowych strategii sprzedaży.
Bo w tym sezonie nie wystarczy już „mieć zboże”. Trzeba będzie wiedzieć, które zboże i kiedy sprzedać.

2 godzin temu















