Ropa może wywrócić gospodarkę. Banki centralne szykują się na trzy warianty – jeden wygląda groźnie

2 godzin temu

Na światowych rynkach energii zaczyna dominować niepewność, która wykracza daleko poza same ceny paliw. Konflikt na Bliskim Wschodzie sprawił, iż ekonomiści i banki centralne muszą przygotowywać się na kilka równoległych scenariuszy. W centrum uwagi znalazła się ropa – surowiec, który może uruchomić efekt domina w całej gospodarce, od inflacji po ceny żywności.

Ropa może wywrócić gospodarkę. Banki centralne szykują się na trzy warianty – jeden wygląda groźnie. Photo of the European Central Bank (ECB) Main buildung in Frankfurt, Germany

Nie tylko paliwo. Ropa napędza cały system

Wzrost cen ropy to znacznie więcej niż droższy olej napędowy. To automatycznie wyższe koszty transportu, produkcji i energii, ale także drożejące nawozy, chemikalia i tworzywa sztuczne.

W praktyce oznacza to, iż każdy skok cen ropy przenosi się na cały łańcuch dostaw – od fabryk po gospodarstwa rolne. Dlatego banki centralne traktują obecny kryzys jako zagrożenie nie tylko dla inflacji, ale również dla wzrostu gospodarczego.

Trzy scenariusze dla ropy i gospodarki

Europejski Bank Centralny przeanalizował możliwe ścieżki rozwoju sytuacji i przedstawił trzy warianty, które dziś wyznaczają kierunek myślenia rynków.

Pierwszy, bazowy, zakłada umiarkowany wzrost cen energii i ograniczony wpływ konfliktu na gospodarkę. W tym wariancie inflacja rośnie tylko przejściowo, a wzrost gospodarczy spowalnia, ale nie załamuje się. To scenariusz względnej stabilizacji, choć bez powrotu do taniej energii.

Drugi wariant, określany jako szokowy, przewiduje silniejsze i bardziej rozciągnięte w czasie podwyżki cen ropy i gazu. W tym układzie inflacja utrzymuje się wyżej przez dłuższy czas, a gospodarka wyraźnie zwalnia. Efekty wzrostu cen energii zaczynają rozlewać się na inne sektory, tworząc tzw. drugą rundę inflacyjną.

Najczarniejszy scenariusz: ropa choćby po 145 dolarów

Największe obawy budzi trzeci wariant – scenariusz dotkliwy. Zakłada on długotrwały szok energetyczny, w którym ceny ropy mogą sięgnąć choćby około 145 dolarów za baryłkę.

W takim układzie inflacja utrzymuje się na wysokim poziomie przez lata, a wzrost gospodarczy wyraźnie słabnie. To sytuacja niebezpieczna, bo łączy dwa negatywne zjawiska: drożyznę i stagnację.

Jak podkreślała prezes EBC Christine Lagarde, skala skutków zależy przede wszystkim od rozwoju konfliktu:
Średniookresowe skutki będą zależeć od intensywności i czasu trwania konfliktu oraz od tego, jak ceny energii przełożą się na całą gospodarkę”.

Banki centralne między młotem a kowadłem

W tej sytuacji decydenci monetarni znajdują się w wyjątkowo trudnym położeniu. Z jednej strony muszą walczyć z rosnącą inflacją, z drugiej – nie mogą nadmiernie podnosić stóp procentowych, bo grozi to zduszeniem gospodarki.

To właśnie dlatego coraz częściej pojawia się pojęcie „balansowania ryzyka”. Podwyżki stóp mogą ograniczyć inflację, ale jednocześnie pogłębić spowolnienie. Brak reakcji z kolei grozi utrwaleniem wysokich cen.

Efekt domina już działa

Doświadczenia ostatnich lat pokazują, iż szok energetyczny bardzo gwałtownie rozprzestrzenia się w gospodarce. Droższe paliwa oznaczają wyższe koszty produkcji, a te z kolei przekładają się na ceny dla konsumentów.

Dodatkowo pojawia się ryzyko zakłóceń w dostawach surowców, co może prowadzić do ograniczeń produkcji i kolejnych wzrostów cen. To mechanizm dobrze znany z okresu pandemii, który teraz może powrócić w nowej formie.

Co to oznacza dla rolnictwa?

Dla sektora rolnego scenariusz wysokich cen ropy jest szczególnie niebezpieczny. Drożejące paliwo i nawozy bezpośrednio podnoszą koszty produkcji, a jednocześnie nie ma gwarancji, iż ceny płodów rolnych wzrosną w tym samym tempie.

W efekcie gospodarstwa mogą znaleźć się pod silną presją finansową – dokładnie tak, jak miało to miejsce w poprzednich okresach gwałtownych wzrostów cen energii.

MATIF odbija po panice, korzystają z drogiej ropy i słabego euro

Rynek w stanie niepewności

Najważniejsza informacja dla rynku jest dziś jedna: nie ma jednego pewnego scenariusza. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji geopolitycznej i reakcji największych graczy.

Dla gospodarki – i dla rolnictwa – oznacza to konieczność przygotowania się na każdy wariant. Bo w obecnych warunkach to właśnie cena ropy może zdecydować nie tylko o kosztach produkcji, ale o całej koniunkturze w nadchodzących miesiącach.

Idź do oryginalnego materiału