Kołodziejczak: „Kompromitacja”. Rolnicy bez 65-procentowej dopłaty do polis!

1 godzina temu

Jesienna kampania ubezpieczeń upraw rusza w momencie, gdy nad systemem dopłat pojawił się poważny znak zapytania. Rolnicy chcą zabezpieczać rzepak, zboża ozime i zwierzęta, ale część nowych zasad 65-procentowego dofinansowania składek nie może być stosowana bez pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej. Michał Kołodziejczak ostro atakuje Ministerstwo Rolnictwa i twierdzi, iż resort nie dopilnował procedury. Sprawa jest tym poważniejsza, iż mówimy o systemie liczonym w setkach milionów, a w szerszej perspektywie – ponad miliardzie złotych rocznie.

Kołodziejczak: „Kompromitacja”. Rolnicy bez 65-procentowej dopłaty do polis!

O sprawie 24 września poinformowała „Gazeta Wyborcza”, opisując problemy z jesienną sprzedażą dotowanych polis rolniczych. Michał Kołodziejczak stwierdził w rozmowie z gazetą, iż Ministerstwo Rolnictwa „zawaliło sprawę”.

Problem pojawia się w szczególnie ważnym momencie. Po siewach rzepaku i wraz z rozpoczęciem siewów zbóż ozimych rolnicy tradycyjnie szukają polis chroniących m.in. przed gradem, przymrozkami czy innymi ryzykami pogodowymi.

65 proc. składki miało pokrywać państwo

Zasada jest dla rolników bardzo korzystna: w 2026 r. budżet państwa ma finansować 65 proc. składki ubezpieczeniowej, zarówno w przypadku hektara uprawy, jak i ubezpieczenia zwierzęcia gospodarskiego. Rolnik pokrywa więc zasadniczo pozostałe 35 proc. składki. Taką wysokość dopłat potwierdza również aktualna informacja Ministerstwa Rolnictwa.

Latem system został jednak zmieniony. Ustawa z 11 czerwca 2026 r. miała uprościć zasady, uniezależnić dopłaty od klasy gleby, zmienić limity stawek taryfowych, rozszerzyć katalog upraw i zmodyfikować zasady dotyczące ubezpieczeń zwierząt. Nowelizację ogłoszono 20 lipca, a część najważniejszych przepisów zaczęła obowiązywać 1 września 2026 r.

I właśnie tutaj pojawia się problem.

Jest zabawa i pokazy mody, są głośne odsłony traktorów i kolejne przecięte wstęgi przez najważniejszych ludzi w @MRiRW_GOV_PL , a ważne sprawy leżą.
Na tą chwilę nie są dostępne ubezpieczenia upraw i zwierząt z 65% dofinansowaniem z budżetu państwa.

Dlaczego?

Bo stara ustawa… pic.twitter.com/hikCKvmjGy

— Michał Kołodziejczak (@EKOlodziejczak_) September 24, 2026

Ustawa obowiązuje, ale część rozwiązań czeka na Komisję Europejską

Wbrew pojawiającym się w debacie sformułowaniom nie jest tak, iż cała dotychczasowa ustawa o ubezpieczeniach rolniczych „wygasła” 31 sierpnia. Ustawa z 7 lipca 2005 r. przez cały czas obowiązuje i została znowelizowana.

Kluczowe znaczenie ma natomiast art. 6 tegorocznej nowelizacji. Zapisano w nim, iż wskazane nowe regulacje dotyczące programu pomocy mogą być stosowane od dnia ogłoszenia pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej o zgodności zmiany programu z rynkiem wewnętrznym UE.

Nie było to zresztą wymaganie, które pojawiło się niespodziewanie we wrześniu. Już 12 maja, gdy rząd przyjmował projekt, MRiRW informowało wprost, iż zmiany muszą zostać zgłoszone Komisji Europejskiej, ponieważ dotyczą pomocy publicznej. Resort wskazywał wówczas, iż nowe rozwiązania będą mogły być stosowane po uzyskaniu pozytywnej decyzji KE.

Podobnie podczas prac parlamentarnych zaznaczano, iż część regulacji zacznie być stosowana dopiero po zatwierdzeniu zmiany programu przez Brukselę.

Kołodziejczak: „Bo ktoś tego nie dopilnował”

Michał Kołodziejczak bardzo ostro ocenił sytuację i odpowiedzialnością obciąża kierownictwo resortu rolnictwa.

„Jest zabawa i pokazy mody, są głośne odsłony traktorów i kolejne przecięte wstęgi przez najważniejszych ludzi w MRiRW, a ważne sprawy leżą. Na tę chwilę nie są dostępne ubezpieczenia upraw i zwierząt z 65% dofinansowaniem z budżetu państwa” – napisał.

Były wiceminister wskazuje właśnie na brak zakończonej procedury przed Komisją Europejską.

„Dlaczego? Bo stara ustawa o ubezpieczeniach wygasła 31 sierpnia, a nowa weszła w życie 1 września, ale nie ma notyfikacji Komisji Europejskiej. Dlaczego? Bo »ktoś« tego nie dopilnował” – stwierdził Kołodziejczak.

Jak wskazaliśmy wyżej, w sensie prawnym określenie o „wygaśnięciu starej ustawy” jest uproszczeniem. Istota jego zarzutu dotyczy jednak czego innego: braku pozytywnej decyzji KE potrzebnej do stosowania części nowych zasad pomocy publicznej. Taki warunek rzeczywiście został wpisany do ustawy.

Kołodziejczak zwraca też uwagę na ekonomiczny wymiar problemu.

„Ktoś chce ubezpieczyć posiane zboże, rzepak czy zwierzę? Może to ktoś zrobić, ale nie tak jak do tej pory za 35% wartości składki, tylko trzy razy drożej. Dlaczego? Bo »ktoś« tego nie dopilnował. Kompromitacja. Długo jeszcze?” – napisał.

Rachunek jest prosty: przy 65-procentowej dopłacie rolnik pokrywa 35 proc. składki. Bez dopłaty musiałby sfinansować 100 proc., czyli około 2,86 razy więcej – przy założeniu tej samej ceny bazowej polisy.

Skala programu jest ogromna

Nie chodzi o niszowy instrument finansowy. W poprzedniej decyzji dotyczącej polskiego programu Komisja Europejska zaakceptowała system o łącznym budżecie 6 mld zł i rocznym budżecie 1,2 mld zł, z intensywnością pomocy na poziomie 65 proc. Program został zatwierdzony do końca 2027 r.

Z kolei w polskim budżecie na 2026 r. na dopłaty do ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich zaplanowano około 629 mln zł.

To pokazuje, dlaczego ewentualne opóźnienie jesiennej kampanii jest poważnym problemem nie tylko dla samych rolników, ale także dla zakładów ubezpieczeń.

Komisja już wcześniej zatwierdziła polski system. Teraz chodzi o jego kolejną zmianę

Sam mechanizm dotowanych polis nie jest nowy. Komisja Europejska w styczniu 2025 r. zatwierdziła wcześniejszą zmianę polskiego programu SA.107026. Decyzja SA.116586 przewidywała maksymalnie 65-procentową pomoc do składek ubezpieczeniowych.

Tegoroczna nowelizacja ponownie zmieniła jednak warunki programu. Dlatego rząd już w maju podjął uchwałę umożliwiającą zgłoszenie kolejnej zmiany Komisji Europejskiej.

Na 25 września 2026 r. w sprawdzonych publicznych źródłach nie znaleźliśmy opublikowanej nowej pozytywnej decyzji KE odnoszącej się do tegorocznej zmiany. Dostępna jest natomiast wcześniejsza decyzja z 10 stycznia 2025 r.

Najgorszy możliwy moment na zamieszanie

Problem jest szczególnie dotkliwy właśnie jesienią. Rolnicy nie ubezpieczają pól abstrakcyjnie „na przyszłość”. Ochrona jest potrzebna wtedy, gdy uprawa znajduje się już w ziemi i zaczyna być narażona na konkretne ryzyka.

Dotyczy to przede wszystkim rzepaku i zbóż ozimych. o ile sprzedaż polis z dopłatą zostanie opóźniona, rolnik staje przed wyborem: czekać na rozwiązanie problemu, kupić droższą polisę bez państwowego wsparcia – o ile ubezpieczyciel taką ofertę przedstawi – albo pozostawić uprawę bez ochrony.

W przypadku dużych gospodarstw różnica w składce może oznaczać dziesiątki tysięcy złotych.

Jedna złotówka uruchamia cztery z UE. Branża broni funduszy promocji żywności

Resort wiedział, iż zgoda KE będzie konieczna

Z dokumentów rządowych wynika jednoznacznie, iż konieczność notyfikacji nie pojawiła się nagle po wejściu ustawy w życie. Rząd mówił o niej już w maju, a ustawa uchwalona w czerwcu wprost uzależniła stosowanie części nowych rozwiązań od pozytywnej decyzji Komisji.

To właśnie dlatego obecne zamieszanie jest tak istotne. Nowelizacja miała ułatwić rolnikom korzystanie z dotowanych polis przed jesienną kampanią. Tymczasem jej konstrukcja prawna sprawiła, iż bez zakończenia procedury unijnej część nowych zasad nie może zostać uruchomiona w planowanym kształcie.

Idź do oryginalnego materiału