Polska o krok od gazowej niezależności – gazociąg pod Gdańskiem zdał najtrudniejszy egzamin

1 godzina temu
Zdjęcie: Będziemy oszczędzać gaz! Jest kluczowe porozumienie


Za kilkanaście miesięcy do Zatoki Gdańskiej dopłynie pływający terminal LNG, który ma zmienić mapę dostaw gazu w Polsce. Żeby to się udało, najpierw musiała powstać ponad 250-kilometrowa nitka rurociągu, która połączy wybrzeże z centrum kraju. Właśnie ogłoszono, iż przeszła ona jeden z najważniejszych testów przed oddaniem do użytku.

Dlaczego Polska buduje drugie wejście dla LNG

Od lat jedynym morskim punktem, przez który skroplony gaz trafiał do Polski, był terminal w Świnoujściu. To się zmienia za sprawą Programu FSRU (Floating Storage Regasification Unit), w ramach którego w Zatoce Gdańskiej stanie statek-terminal zdolny odbierać LNG z metanowców i zamieniać je z powrotem w gaz gotowy do przesyłu.

Sam statek to jednak tylko połowa układanki. Żeby odgazowany surowiec dotarł do odbiorców w całym kraju, potrzebna była nowa magistrala przesyłowa — i to ona, a nie sam terminal, jest bohaterem najnowszych doniesień GAZ-SYSTEM.

Jak zbudowano trasę Gdańsk–Gustorzyn

Rurociąg o średnicy DN1000 i ciśnieniu roboczym 8,4 MPa powstawał w trzech niezależnych odcinkach, które teraz tworzą jedną ciągłą trasę:

OdcinekDługość
Kolnik – Gdańskok. 34 km
Gardeja – Kolnikok. 88 km
Gustorzyn – Gardejaok. 128 km

Punktem docelowym nie jest przypadkiem Gustorzyn w województwie kujawsko-pomorskim — to tam krzyżują się główne trasy polskiego systemu przesyłu gazu, skąd surowiec rozchodzi się dalej do tłoczni i magazynów w różnych częściach kraju.

Test, który zdecydował o dalszym harmonogramie

23 września GAZ-SYSTEM potwierdził, iż cała trasa pozytywnie przeszła badanie tzw. inteligentnym tłokiem. To urządzenie z zestawem czujników wędruje wewnątrz gotowego rurociągu i sprawdza dosłownie wszystko: grubość ścianek, jakość spawów, ewentualne odkształcenia czy mikropęknięcia w materiale.

Brak jakichkolwiek nieprawidłowości oznacza, iż najbardziej wymagający etap budowy formalnie się zakończył. Na trasie pozostały już tylko prace porządkowe:

  • przywrócenie pierwotnej warstwy gleby i rekultywacja pól,
  • naprawa systemów melioracyjnych naruszonych podczas budowy,
  • montaż oznakowania oraz dokończenie infrastruktury towarzyszącej.

Pieniądze z KPO i równoległa budowa na morzu

Za projektem stoi w dużej mierze finansowanie publiczne — w czerwcu 2025 roku GAZ-SYSTEM zaciągnął w Banku Gospodarstwa Krajowego pożyczkę na 2,2 mld zł ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Pomyślny wynik testu tłokiem inteligentnym to jednocześnie spełnienie jednego z kamieni milowych rozliczanych w ramach tego programu.

Podczas gdy na lądzie kończono testy, na morzu trwały równolegle dwa inne etapy inwestycji:

  • Przejście pod wydmami. W sierpniu zakończono drążenie 1100-metrowego mikrotunelu w Górkach Zachodnich metodą bezwykopową — dzięki temu rurociąg przeszedł pod plażą i dnem morskim bez ingerencji w powierzchnię i miejscowy ekosystem.
  • Budowa jednostki „Solidarity”. Sam terminal FSRU zwodowano w maju 2026 roku w koreańskiej stoczni HD Hyundai Heavy Industries. Przez 15 lat będzie nim zarządzać konsorcjum White Eagle Energy i Mitsui O.S.K. Lines, z opcją wykupu po zakończeniu czarteru. Statek ma dotrzeć do Zatoi Gdańskiej pod koniec 2027 roku, a pierwsze komercyjne dostawy gazu popłyną z niego na początku 2028 roku.

Popyt przerósł plany — powstanie drugi terminal

W pierwotnych założeniach terminal miał zapewniać 6,1 mld mł gazu rocznie. Kiedy jednak GAZ-SYSTEM przeprowadził procedurę Open Season, zainteresowanie rezerwacją mocy — zarówno od firm krajowych, jak i zagranicznych — okazało się na tyle duże, iż podjęto decyzję o budowie drugiej jednostki, FSRU 2. Ma ona dodać kolejne 6,1 mld mł przepustowości, z uruchomieniem szacowanym na lata 2029–2030.

Gdy obie jednostki zaczną działać, a terminal w Świnoujściu zostanie rozbudowany, łączne moce regazyfikacyjne Polski przekroczą 20 mld mł rocznie. To znacznie więcej niż wynosi krajowe zapotrzebowanie, co otwiera Polsce drogę do roli regionalnego eksportera-pośrednika gazu — dla Czech, Słowacji czy Ukrainy.

Dla przeciętnego gospodarstwa domowego cała inwestycja przekłada się na kilka konkretnych rzeczy.

Nowa trasa uniezależnia system od dawnych kierunków wschodnich — choćby w razie kryzysu politycznego czy awarii gdzie indziej, gaz do kuchenek i pieców popłynie inną drogą.

Dostęp do LNG z różnych kierunków — USA, Kataru i innych rynków — daje większe pole do negocjacji cen i zmniejsza zależność od jednego dostawcy, co w teorii chroni odbiorców przed nagłymi podwyżkami.

Nowy gazociąg umożliwi podłączenie kolejnych elektrociepłowni i zakładów przemysłowych, które dziś wciąż opierają się na węglu — co przełoży się na niższe emisje pyłów, a gazowe bloki energetyczne pomogą stabilizować sieć w dni bez słońca i wiatru.

Źródła: GAZ-SYSTEM S.A., GLOBEnergia, Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), dokumentacja programowa i techniczna Programu FSRU

Idź do oryginalnego materiału