Japoński producent maszyn Komatsu, wraca do produkcji kompaktowych ładowarek gąsienicowych, już niebawem do broszur ma wskoczyć model CK50-8E0. Tymczasem my sprawdzamy co maszyna zaoferuje klientom.
Historia ładowarek sterowanych burtowo w przypadku firmy Komatsu zaczyna się w roku 1997 wraz z malutkim modelem SK04, po którym gwałtownie nastąpiło dynamiczne powiększanie oferty maszyn na podwoziu kołowym. Ładowarki na gąsienicach pojawiły się w roku 2005 i dzięki prostej, solidnej budowie, szybkości i niezawodności – nie było tam wielu rzeczy do popsucia – zyskały uznanie klientów.
Nie wystarczyło to jednak, aby po 2012 roku, pojawiła się kontynuacja, przynajmniej na rynku europejskim. Od kilku lat mamy jednak prawdziwy renesans tego typu maszyn; za oceanem można mówić choćby o prawdziwym boomie, Europa podchodzi do tematu bardziej zachowawczo.
Podczas Baumy, maszyna wciąż była opisana jako „Prototype”; to typowe azjatyckie podejście do prezentowania nowych modeli; fot. GSDuży wpływ ma na to powiększenie się asortymentu narzędzi – taką maszyną można robić praktycznie wszystko mając dostatecznie dużo gadżetów. Kolejnym czynnikiem jest spadek zainteresowania koparko-ładowarkami, które poszły w odstawę na rzecz koparek kołowych z głowicami obrotowymi. Coś jednak musi wypełnić lukę po przedniej części koparko-ładowarki i coraz częściej jest to właśnie ładowarka o sterowaniu burtowym
Nowa ładowarka Komatsu CK50-8E0
Niech was nie zmyli oznaczenie “-8E0”; podobnie jak w przypadku oferowanych już ładowarek kołowych 715/815/820 one również otrzymały “-8E0” pomimo braku serii 7 i 6. Poprzednie maszyny serii CK-1 faktycznie były pierwsze w ofercie i na gamę maszyn składały się cztery modele: 20,25,30 i 35 o masach operacyjnych od 3,6 do 4,6 tony. Nowa ładowarka CK50 ma masę operacyjną 5210 kg i będzie podnosić 1490-1630 kg, a zatem będzie to największa kompaktowa ładowarka gąsienicowa w historii firmy z siłą odspajania na poziomie 3850 daN.
Komatsu w końcu zrozumiało, iż kluczem do sukcesu maszyn tego typu jest dostosowanie ich do pracy z czymś więcej niż tylko łyżka i widły do palet, fot. GSSilnik
Do napędu zostanie wykorzystany silnik Yanmar 3,3 l o mocy 72 KM/280 Nm. To mniej niż w CK35, jednak trzeba pamiętać, iż w miedzyczasie pojawiły się nowe normy emisji spalin i obecnie, przekroczenie 75 KM skutkuje koniecznością dostawienia układu SCR, a tego wielu producentów woli uniknąć. W CK50 znajdziemy DPF i cEGR. Jednostka będzie przygotowana do pracy na paliwie HVO.
Nowa CK50-8E0 może pracować na pochyłościach do 40 stopni, fot. KomatsuUkłąd jezny i hydraulika
Jak widać na opublikowanych przez Komatsu zdjęciach, nowa ładowarka będzie miała kinematykę podobną co w modelu SK820-8E0 z wysokością podnoszenia do 3,3 m i dobrym prowadzeniem osprzętu (pionowo). o ile chodzi o układ jezdny, bo to w tego typu maszynach jest niezwykle ważne, to CK50 będzie miała gąsienice gumowe w klasyczną deltę z pięcioma rolkami jezdnymi, z napinaczem z przodu. Do tego producent przewiduje trzy tryby jazdy.
Ogółem trybów i różnych funkcji wybieranych z monitora ma być więcej, aby lepiej dopasować charakter maszyny do zadania i operatora. W standardzie na maszynie znajdziemy 3 złącza (w opcji 5), w tym jedno “superflow” z przepływem do 140 l/min i ciśnieniem 270 barów oraz 14 pinowe, analogowe gniazdo do sterowania osprzętami. Póki co Komatsu nie ma planów wdrażania złącza CAN do automatycznego wykrywania narzędzi. Również o ile chodzi o fabryczną ilość osprzętów, to na tę chwilę wiadomo, iż będą dwie łyżki oraz prawdopodobnie widły do palet.
Kinematyka w stylu modelu SK820, wzmocnienia i złącza schowane w ramieniu, pełna gotowość do ciężkich zadań, fot. KomatsuBogate wyposażenie
Niemniej maszyna ma się nieźle spisywać pracując z narzędziami od innych firm. A to za sprawą możliwości personalizacji ustawień z poziomu monitora – ten ma być większy niż w aktualnych maszynach linii SK-8E0 oraz wielofunkcyjnych dżojstików. Jak zapowiada producent, większość systemów poprawiających wydajność pracy, komfort oraz możliwości, będą stanowiły pakiet standardowy. A będą to między innymi: tempomat, opcja wytrzepywania łyżki z guzika, powrót do kopania czy autopoziomowanie łyżki. Dopłaty na pewno będzie wymagał Tool-Control, czyli firmowy system zarządzania ciśnieniem oraz przepływem znany z większych maszyn.
Nawet w modelu gąsienicowym producent zapewni oświetlenie drogowe z przodu i z tyłu oraz cztery ledowe lampy robocze na kabinie. Widoczna jest również kamera cofania, fot. KomatsuCo jeszcze?
Czym jeszcze zaskoczy CK50-8E0? Przede wszystkim, co widać ze zdjęć, przeprojektowaną komorą silnika z chłodnicą umieszczoną w pokrywie, zintegrowanym wentylatorem z napędem hydraulicznym, a co za tym idzie, silnik został maksymalnie cofnięty, aby poprawić rozłożenie masy, a przy okazji zapewniony zostanie lepszy dostęp w trakcie serwisu do całej jednostki.
Przeprojektowana względem SK-8E0 została również przednia część. Widać, iż w CK50 operator będzie miał do dyspozycji duży, szeroki stopnień, a złącza zostały elegancko schowane w ramie. Wyraźnie widać, iż w końcu do Komatsu dotarł XXI wiek, bowiem maszyna na każdym zdjęciu promocyjnym jest wyposażona w ledowe oświetlenie robocze. To chyba jeden z ostatnich producentów stosujący gdzieniegdzie klasyczne halogeny. Tutaj ich już nie zobaczymy. Zobaczymy natomiast drzwi otwierane do góry, co jest charakterystyczne dla tego typu maszyn z Japonii.
Sytuacja rynkowa
Komatsu jako jedna z ostatnich firm wkracza do gry w tym segmencie maszyn. Choć kły na ładowarki burtowe ostrzą sobie również chińscy producenci, ich maszyny są raczej propozycjami ekonomicznymi tak w cenie jak i wyposażeniu. Jak zatem wypadać będzie CK50 na tle zachodniej konkurencji?
Jeżeli brać pod uwagę masę, udźwig oraz moc silnika, to CK50 praktycznie nie ma bezpośrednich konkurentów; zawsze jest pomiędzy. Zaczynając od Kuboty, CK mieści się idealnie między SVL75-3 a SVL97-3, od maszyny z podobną mocą jest nieco wydajniejsza, a do mocniejszej trudno ją przyrównać z uwagi na różnicę w mocy i obecność AdBlue w Kubocie.
Jeżeli chodzi o CAT-a, znów to samo; maszyna wpisuje się między 265XPS oraz 275 XPS, natomiast w przypadku Bobcata CK50 wciska się pomiędzy modele T76 i T86. Co ciekawe, parametry CK50 są bliższe mocniejszemu Bobcatowi przy silniku o 1 kW słabszym niż w T76.
Najbliższą maszyną w miarę tożsamą z Komatsu będzie Case TV370B o mocy 74 KM i udźwigu 1682 kg oraz wysokości podnoszenia 3343 mm, a więc nieco więcej. Włoska propozycja ustępuje japońskiej o ile chodzi o ciśnienie maksymalne 210 barów vs 270 oraz siłę odspajania 33,4 kN vs 38,5 kN.
Bliźniaczy model SK o jeszcze nieznanej nazwie zadebiutuje nieco później, fot. KomatsuKolejna nowość?
Jak już informowaliśmy wcześniej, Komatsu ma w zanadrzu jeszcze jedną maszynę, która dołączy do oferty nieco później, ale ma z CK50 całkiem dużo wspólnego. Bowiem na tej samej platformie została przygotowana jeszcze jedna ładowarka, jak nie trudno się domyślić, chodzi o wariant kołowy. Będzie to spadkobierca maszyny SK1020-5 Turbo, choć z uwagi na masę CK, spodziewamy się, iż także nowa maszyna linii SK będzie większa, cięższa i z lepszymi parametrami.
Jak sugerują zdjęcia, nowa ładowarka SK może być pod względem parametrów tożsama z CK, a więc około 4-5 ton, 1,5-1,7 t udźwigu i 3,3 m wysokości podnoszenia z takim samym silnikiem pod maską i identyczną hydrauliką. Na koniec kwestia wdrożenia, póki co CK, do sprzedaży. Ta ruszy nie wcześniej niż na wiosnę 2026 w całej Europie.

2 godzin temu













