Koniec z "ukrywaniem" domowników. Gminy zapowiadają masowe kontrole. Będą pytać sąsiadów

2 godzin temu
Nowe ceny za wywóz śmieci rozgrzały Polaków do czerwoności. W wielu gminach ruszyły masowe kontrole w mieszkaniach, które mają sprawdzić, czy liczba osób wpisana w deklaracji zgadza się z rzeczywistością. Urzędnicy sięgają po dane z ZUS i skarbówki, a w razie wątpliwości o szczegóły pytają sąsiadów.
Podwyżka opłaty śmieciowej to dla wielu rodzin kolejna pozycja, którą trzeba upchnąć w mocno napiętym budżecie. Wraz ze wzrostem ceny pojawia się pokusa, by "skorygować" liczbę domowników w deklaracji. W teorii kilka złotych mniej od osoby nie brzmi groźnie. W praktyce gminy zaczęły liczyć, ile przez to tracą, a to już nie są małe kwoty. Samorządowcy zapowiedzieli weryfikacje. Proszą też mieszkańców o "sąsiedzką czujność".

REKLAMA







Zobacz wideo Mafie gospodarcze zarabiają na odpadach. "Dla nich to eldorado"



Ile czasu wstecz można naliczyć opłatę za śmieci? choćby do 5 lat
W wielu miastach weryfikacja deklaracji śmieciowych wyraźnie przyspieszyła. W Jaworznie, o czym informował serwis biznes.interia.pl, władze zapowiedziały kompleksowe sprawdzanie danych podawanych przez mieszkańców. Chodzi o proste sytuacje: w mieszkaniu żyją cztery osoby, a w deklaracji widnieją dwie. Samorząd tłumaczy, iż system opłat opiera się na solidarności. Każdy płaci stałą stawkę za osobę, bez liczenia, kto produkuje więcej śmieci, a kto mniej. jeżeli ktoś zaniży liczbę domowników, brakującą kwotę pokrywają inni mieszkańcy.
Jak wygląda weryfikacja? Najpierw dane z deklaracji są porównywane z informacjami od wspólnot i spółdzielni. Urzędnicy sięgają też do baz ZUS i urzędu skarbowego. W komunikatach pojawia się możliwość sprawdzania danych meldunkowych, informacji ze szkół, a choćby sygnałów od straży miejskiej. Padł też apel o "sąsiedzką czujność". jeżeli ktoś widzi wyraźną różnicę między tym, kto faktycznie mieszka w lokalu, a tym, co wpisano w dokumentach, może to zgłosić. Zwykle zaczyna się od rozmowy wyjaśniającej. jeżeli wątpliwości nie zostaną wyjaśnione, urzędnicy mogą przeprowadzić kontrolę na miejscu.


Podobne działania zapowiedziały władze Świdnicy, gdzie Wydział Gospodarki Odpadami przypomniał, iż deklaracje mogą być weryfikowane choćby do pięciu lat wstecz. w tej chwili sprawdzany jest okres od 2021 roku. W przypadku stwierdzenia zaniżonej liczby mieszkańców naliczana jest dopłata wraz z odsetkami.
Presję na uszczelnienie systemu widać także w mniejszych miejscowościach. Jak możemy przeczytać w serwisie portalsamorzadowy.pl, w Skoczowie od kwietnia stawka za odbiór i zagospodarowanie odpadów wzrośnie z 43 zł do 47 zł miesięcznie, a dla osób kompostujących bioodpady z 37 zł do 41 zł. Burmistrz wskazywał, iż rośnie ilość śmieci w przeliczeniu na mieszkańca oraz koszty systemu, w tym opłata marszałkowska, energia i płaca minimalna. W ubiegłym roku gmina dopłaciła do systemu ponad 3,2 mln zł. Władze podkreślają, iż bez ograniczenia nieprawidłowości w deklaracjach trudno będzie zatrzymać kolejne podwyżki.








Kontenery ze śmieciamiFot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl


Kto nie musi płacić za śmieci? Niektóre osoby skorzystają z ulgi lub zwolnienia
Rosnące opłaty za odpady nie oznaczają, iż każdy zapłaci pełną stawkę bez wyjątków. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach to samorządy decydują, czy wprowadzą zwolnienia lub dopłaty. I wiele z nich z tej możliwości korzysta. Najczęściej wsparcie kierowane jest do osób samotnych o niskich dochodach, w tym seniorów pobierających najniższe emerytury.
W praktyce funkcjonują dwa rozwiązania. Pierwsze to częściowa ulga, zwykle w formie zasiłku celowego z ośrodka pomocy społecznej. Może on pokryć połowę kosztów wywozu śmieci, a w niektórych gminach choćby większą część opłaty. Warunkiem jest spełnienie kryterium dochodowego obowiązującego w pomocy społecznej oraz złożenie wniosku w MOPS lub GOPS. Do dokumentów trzeba dołączyć m.in. decyzję o wysokości emerytury i oświadczenie o liczbie osób w gospodarstwie domowym.


Drugie rozwiązanie to całkowite zwolnienie z opłaty, ale wyłącznie w sytuacji, gdy lokal faktycznie nie jest zamieszkany. Dotyczy to np. seniora przebywającego przez dłuższy czas w sanatorium, szpitalu, domu opieki lub u rodziny. W takiej sytuacji nie wystarczy przestać płacić. Trzeba złożyć nową deklarację śmieciową, wskazać okres nieobecności i dołączyć dokument potwierdzający pobyt poza miejscem zamieszkania. Dopiero wtedy gmina może naliczyć zerową stawkę na wskazany czas.



Warto pamiętać, iż żadna ulga nie działa automatycznie. jeżeli senior nie złoży wniosku lub nie zaktualizuje deklaracji, opłata będzie naliczana według standardowej stawki. Dlatego pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie na stronie urzędu miasta albo w ośrodku pomocy społecznej, jakie formy wsparcia obowiązują lokalnie i jakie dokumenty są wymagane. Czy gminy powinny weryfikować deklaracje śmieciowe? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału