Dziś nazwa Automobili Lamborghini kojarzy się z krzykliwymi supersamochodami, które raczej widuje się pod kasynem w Monako niż przy pługu w polu. Ale zanim świat usłyszał ryk silnika V12, pewien włoski przedsiębiorca zarabiał pieniądze na czymś znacznie bardziej przyziemnym – ciągnikach rolniczych.
Ten przedsiębiorca to oczywiście Ferruccio Lamborghini, a jedną z ciekawszych maszyn z początków jego firmy był niewielki traktor Lamborghini 1R z silnikiem FL-2. W niektórych katalogach można spotkać oznaczenie FL-2/1R, które odnosi się właśnie do tej jednostki napędowej montowanej w modelu 1R.
To maszyna niewielka, ale z ciekawą historią – i całkiem sprytną konstrukcją.
Od wojskowych nadwyżek do własnej konstrukcji
Firma Lamborghini Trattori powstała w 1948 roku, czyli w czasach, gdy Europa dopiero podnosiła się po wojnie. W magazynach zalegały tysiące części do pojazdów wojskowych – silniki, skrzynie, mosty. Ferruccio Lamborghini miał prosty pomysł: z tych części można zbudować traktory.
Ideą jaka przyświecała konstruktorowi była prostota. Okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, fot. Adam ŁadowskiTak powstały pierwsze modele, na przykład Lamborghini Carioca. Były to konstrukcje składane z tego, co akurat było dostępne. Trochę silnika z ciężarówki, trochę mostu z innego pojazdu, do tego przekładnia i już – ciągnik gotowy.
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, bo włoskie rolnictwo pilnie potrzebowało mechanizacji. W latach 50. firma gwałtownie rosła, a Ferruccio zaczął myśleć o czymś więcej niż tylko montażu cudzych podzespołów. Chciał produkować własne ciągniki z własnymi silnikami.
2-cylindrowy, chłodzony powietrzem silnik o pojemności zaledwie 1,5 litra był najmniejszym z całej rodziny silników FL-2, fot. Adam ŁadowskiPoczątek Lambo serii R
Na początku lat 60. Lamborghini wprowadził nową rodzinę ciągników oznaczoną literą R. Była to cała seria maszyn o podobnej konstrukcji, różniących się głównie wielkością i liczbą cylindrów silnika. Najmniejszym z nich był właśnie Lamborghini 1R.
Produkcję rozpoczęto około 1961 roku i trwała ona do połowy dekady, choć różne modernizacje pojawiały się jeszcze kilka lat później. W sumie powstało około dwóch tysięcy egzemplarzy – niewiele, ale wystarczająco, by zapisać się w historii marki.
Był to typowy ciągnik dla małych gospodarstw:
- masa około 1150 kg
- 6 biegów do przodu i 2 wsteczne
- prędkość maksymalna około 20 km/h
- WOM 540 obr./min
- trzypunktowy układ zawieszenia narzędzi
Maszyna była prosta, lekka i przeznaczona głównie do prac w sadach, winnicach i niewielkich gospodarstwach. Najciekawsze było jednak to, co pracowało pod maską.
Detale są po prostu urzekające, fot. Adam ŁadowskiSkąd wziął się silnik FL-2
Na przełomie lat 50. i 60. Lamborghini postanowił opracować własną rodzinę silników wysokoprężnych. Inspiracją były konstrukcje niemieckie, szczególnie te stosowane przez Deutz AG.
Niemcy od dawna stosowali diesle chłodzone powietrzem – proste, odporne i niewrażliwe na brak płynu chłodzącego. W gorącym klimacie południowej Europy takie rozwiązanie miało sens. W ten sposób powstała seria silników FL.
Silnik Fl-2 chłodzony był powietrzem wtłaczanym do niego przez wentylator. Wygląda jak silnik odrzutowy, fot. Adam ŁadowskiByła to konstrukcja modułowa:
- FL-2 – dwa cylindry
- FL-3 – trzy cylindry
- FL-4 – cztery cylindry
Dzięki temu można było budować różne modele ciągników z bardzo podobnych elementów.
Silnik FL-2 – mały, ale pomysłowy
Silnik FL-2 był dwucylindrowym dieslem o pojemności około 1,46 litra. Rozwijał około 26 KM, co w lekkim ciągniku było zupełnie wystarczające.
Najważniejsze cechy konstrukcji:
- Chłodzenie powietrzem
Nie było tu chłodnicy ani pompy wody. Cylindry miały głębokie żebra chłodzące, a powietrze przepychał przez nie wielki turbinopodobny wentylator. Rozwiązanie proste jak młotek – i równie trudne do zepsucia. - Wtrysk bezpośredni
Silnik korzystał z klasycznej pompy wtryskowej Bosch. Układ był mechaniczny i łatwy do regulacji. - Smarowanie ciśnieniowe
Olej tłoczyła pompa zębata, a filtracja była rozwiązana w sposób typowy dla diesli z tamtych lat. - Solidna konstrukcja
Blok był żeliwny, a układ rozrządu napędzany kołami zębatymi.
Nie było tu żadnych cudów techniki, ale o to właśnie chodziło. Silnik miał być trwały i łatwy do naprawy w gospodarstwie.
Tablica jest skromna, ale wskaźnik jest oszałamiający. Zwraca uwagę przycisk zapłonu, zupełnie jak w dzisiejszych autach, fot. Adam ŁadowskiDlaczego chłodzenie powietrzem miało sens
Dla rolnika z Włoch chłodzenie powietrzem miało sporo zalet.
- Po pierwsze – nie było co zamarznąć zimą.
- Po drugie – nie było chłodnicy, którą można zapchać kurzem i plewami.
- Po trzecie – mniej części oznaczało mniej awarii.
W efekcie silniki FL zdobyły opinię bardzo solidnych, trwałych i niemal wiecznych.
Mały traktor z dużej historii
Dziś Lamborghini 1R jest raczej ciekawostką kolekcjonerską niż maszyną spotykaną w polu. Ale dla firmy Lamborghini Trattori był ważnym krokiem. To właśnie w takich ciągnikach Lamborghini nauczyło się budować własne silniki, własne przekładnie i całe konstrukcje od podstaw.
Błotniki wyposażone są w skromne siedziska, fot. Adam ŁadowskiDopiero kilka lat później Ferruccio Lamborghini wpadł na pomysł, żeby spróbować swoich sił w produkcji samochodów sportowych. I tak się złożyło, iż historia jednej z najsłynniejszych marek motoryzacyjnych świata zaczęła się… od niewielkiego traktora o mocy 26 koni.
A jak widać – choćby od dwóch cylindrów można zacząć naprawdę wielką historię.
PS. Ciągnik jest własnością Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie.

16 godzin temu











