Ma 360 ha i sam buduje maszyny do gospodarstwa

1 godzina temu

Budowanie maszyn wciąż żywe

Jakiś czas temu otworzyliśmy cykl artykułów o konstrukcjach typu SAM. Naturalnie w czasach minionych główną konstrukcją, do jakiej przymierzał się każdy domorosły konstruktor, był oczywiście ciągnik. w tej chwili budowa ciągnika ma mniej sensu z uwagi na powszechną dostępność maszyn używanych, chińskich czy sam fakt, iż w gospodarstwie już jakiś ciągnik być musi.

Jednak samym ciągnikiem w polu zdziała się niewiele; potrzebne są do niego jakieś maszyny. Te również często były w obszarze zainteresowania konstruktorów maszyn typu SAM, bo skoro udało się zrobić ciągnik, to dlaczego nie doposażyć go w park maszyn, czy chociażby przyczepę i prosty agregat. Okazuje się, iż takie podejście wcale nie umarło i choć zmieniła się skala i przeznaczenie, to kultura budowy maszyn we własnym gospodarstwie wciąż funkcjonuje.

Gdy rynek nie daje tego, czego potrzebuje gospodarstwo

Skąd pomysł na tworzenie maszyn uprawowych? Przecież tych również nie brakuje na rynku wtórnym, w cenach znacznie niższych niż te, które stoją na placach u dilerów. Tak, to prawda. Prawdą jest też to, iż wiele z tych maszyn choćby nie potrzebowałoby remontu, aby zacząć pracę w polu. Problem polega na tym, iż nie zawsze to co jest dostępne na rynku, spełnia wymagania rolnika, któremu przyszło gospodarzyć w określonych warunkach. Do tego dochodzi jeszcze chęć posiadania maszyny, która wytrzyma więcej, poradzi sobie przy wyższych prędkościach, czy w końcu będzie tańsza w produkcji niż zaawansowana konstrukcja od znanego producenta, zmodernizowana na potrzeby klienta.

Od prostych konstrukcji do własnego parku maszynowego

Historia w GR Siemaszkiewicz oczywiście zaczęła się od rzeczy prostych; czasy były trudne, a wszystko trzeba było załatwiać lub budować samodzielnie. Kto z was, lub waszych rodziców przez to nie przechodził w latach 80. i 90.? Tak w myśl zasady “co uda się zbudować samodzielnie, to budujemy”, powstawały kolejne maszyny od prostych gruberów, przez agregaty, urządzenia stacjonarne jak suszarnia do kukurydzy po przyczepy.

Obecnie tradycja budowy maszyn jest podtrzymywana przez kolejne pokolenie, a z czasem pojawili się chętni na zakup takich maszyn, gdyż po prostu przekonywało ich to, iż te maszyny pracują i nie poddają się w polu, a przy tym są zbudowane na potrzeby ziem, na których pracują. Co przywodzi na myśl region alpejski, gdzie do dziś utrzymało się wielu małych austriackich i bawarskich producentów maszyn, które jak żadne inne pasują lokalnym rolnikom najbardziej. A jak buduje się maszyny w warsztacie 360-hektarowego GR Siemaszkiewicz? Zapraszamy do obejrzenia materiału wideo z gospodarstwa.

Idź do oryginalnego materiału