Mercosur od 1 maja? Polska mówi „nie” i przygotowuje skargę do TSUE

2 godzin temu

Polska zapowiada kolejny krok w sporze o umowę handlową między Unią Europejską a państwami Mercosuru. Minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował, iż rząd przygotowuje skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi nie tylko o samą treść porozumienia, ale także o sposób jego procedowania i planowane częściowe stosowanie od 1 maja 2026 roku.

Mercosur od 1 maja? Polska mówi „nie” i przygotowuje skargę do TSUE, fot. MRiRW

Dla polskiego rolnictwa stawka jest wysoka. Umowa może otworzyć unijny rynek szerzej na produkty z Ameryki Południowej, w tym mięso wołowe i drób. Rząd argumentuje, iż trzeba chronić bezpieczeństwo rynku, konkurencyjność gospodarstw i stabilność eksportu polskiej żywności.

Rząd nie zgadza się na tryb przyjmowania umowy

Polska od miesięcy sprzeciwia się umowie UE–Mercosur. Już w listopadzie 2024 roku rząd przyjął uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec porozumienia. Warszawa próbowała też budować mniejszość blokującą wraz z innymi państwami, m.in. Francją, Irlandią, Austrią i Węgrami.

Ta grupa nie wystarczyła jednak do zatrzymania procesu. Zabrakło poparcia kolejnych krajów, a procedura unijna poszła dalej. w tej chwili spór koncentruje się wokół tego, iż część handlowa umowy ma być stosowana tymczasowo jeszcze przed pełnym zakończeniem całej procedury.

Minister Stefan Krajewski podkreśla, iż Polska nie akceptuje sposobu procedowania porozumienia i chce, aby decyzje w tej sprawie ocenił TSUE. Według informacji podanych przez Radę UE, umowa przejściowa ma być tymczasowo stosowana od 1 maja 2026 roku.

Skarga do TSUE ma uderzyć w częściowe stosowanie umowy

Zapowiadana skarga ma dotyczyć przede wszystkim sposobu, w jaki umowa została rozdzielona i przygotowana do częściowego stosowania. Rząd kwestionuje możliwość uruchomienia części handlowej przed zakończeniem pełnej procedury.

– Przygotowujemy skargę do TSUE, bo nie zgadzamy się na sposób procedowania umowy UE–Mercosur i jej częściowe stosowanie od 1 maja – mówił minister Stefan Krajewski, wskazując, iż Polska chce, aby Trybunał przyjrzał się podejmowanym decyzjom.

Według doniesień PAP przedstawiciele rządu wskazują, iż na złożenie skargi Polska ma czas do 26 maja 2026 roku, choć resort rolnictwa liczy na możliwie szybkie skierowanie sprawy do Trybunału.

Rolnictwo obawia się importu z Ameryki Południowej

Największe emocje w Polsce budzi wpływ umowy na sektor rolny. Porozumienie przewiduje stopniowe znoszenie ceł w handlu między Unią Europejską a krajami Mercosuru. W przypadku najbardziej wrażliwych produktów rolnych mają obowiązywać kontyngenty taryfowe, czyli limity importu na preferencyjnych warunkach.

W 2026 roku kontyngenty mają być proporcjonalnie niższe, ponieważ umowa ma ruszyć w trakcie roku. Dla mięsa wołowego wskazywany poziom wynosi 11 tys. ton, a dla drobiu 20 tys. ton. Dla producentów w Polsce to nie są wyłącznie liczby z dokumentów. To realna obawa o ceny, marże i warunki konkurowania.

Problemem nie jest sam handel, ale pytanie, czy produkcja spoza UE będzie podlegała takim samym standardom, kosztom i wymogom, jakie obowiązują europejskich rolników. Polscy producenci obawiają się konkurencji tańszego surowca, który może osłabić pozycję krajowych gospodarstw i zakładów przetwórczych.

Wołowina i drób pod szczególną presją

Najbardziej wrażliwe sektory to te, w których Polska ma silną pozycję produkcyjną i eksportową. Dotyczy to szczególnie drobiu oraz wołowiny. To właśnie te produkty mogą odczuć skutki dodatkowego importu z państw Mercosuru.

Jeżeli na unijnym rynku pojawi się więcej mięsa z Ameryki Południowej, presja cenowa może objąć nie tylko producentów żywca, ale również przetwórstwo i eksport. Dla rolników oznacza to ryzyko, iż przy wysokich kosztach produkcji będą musieli konkurować z dostawcami funkcjonującymi w zupełnie innych realiach gospodarczych.

Rząd przekonuje, iż właśnie dlatego potrzebne są klauzule ochronne, hamulec bezpieczeństwa i możliwość szybkiej reakcji, o ile import zacznie destabilizować rynek.

Kontrole na granicach mają chronić konsumentów

Produkty rolno-spożywcze sprowadzane spoza Unii Europejskiej podlegają kontrolom granicznym. Sprawdzane są m.in. bezpieczeństwo, jakość i oznakowanie. Towary, które nie spełniają wymagań, nie powinny trafić do obrotu.

To jednak nie zamyka dyskusji. Rolnicy od dawna podnoszą, iż kontrola bezpieczeństwa produktu to jedno, a równe warunki konkurencji to drugie. choćby żywność dopuszczona do obrotu może być produkowana w systemie kosztowym innym niż europejski.

Dlatego Polska zapowiada również działania dotyczące ograniczenia obecności w żywności pozostałości substancji niedopuszczonych w UE. To ma być jeden z elementów zabezpieczenia rynku i konsumentów przed produktami niespełniającymi oczekiwań unijnych odbiorców.

Polska szuka też nowych rynków zbytu

Ministerstwo rolnictwa podkreśla, iż sprzeciw wobec Mercosuru nie oznacza zamykania się na handel międzynarodowy. Według resortu Polska równolegle zabiega o nowe kierunki eksportu, m.in. w Japonii, Korei i Maroku.

To istotny element całej strategii. o ile unijny rynek będzie bardziej otwarty na konkurencję z zewnątrz, polska żywność musi szukać dodatkowych odbiorców. Eksport jest jednym z filarów krajowego sektora rolno-spożywczego, dlatego utrzymanie jego konkurencyjności ma znaczenie nie tylko dla dużych firm, ale także dla gospodarstw dostarczających surowiec.

Co dalej z umową UE–Mercosur?

Na dziś wiadomo, iż Unia Europejska przygotowuje się do tymczasowego stosowania części handlowej umowy od 1 maja 2026 roku. Polska zamierza zaskarżyć ten tryb do TSUE i domagać się oceny legalności podejmowanych decyzji.

Równolegle możliwe są działania ochronne, o ile import z państw Mercosuru zacząłby destabilizować rynek. W grę mogą wchodzić m.in. czasowe przywrócenie ceł, środki ochronne lub interwencje rynkowe.

Dla rolników najważniejsze będzie jednak to, czy te mechanizmy zadziałają szybko, a nie dopiero wtedy, gdy presja cenowa stanie się faktem. Polska skarga do TSUE ma więc wymiar nie tylko prawny, ale również polityczny i gospodarczy: chodzi o to, kto poniesie koszty otwierania unijnego rynku na konkurencję z Ameryki Południowej.

Zimna wiosna nie odpuszcza. Kiedy wreszcie zrobi się naprawdę ciepło?
Idź do oryginalnego materiału