Na pierwszy rzut oka wygląda jak coś, co uciekło z zaplecza budowy rurociągu albo z planu filmu o odbudowie Syberii. Ma gąsienice, jest wąskie, niskie i nie udaje ciągnika. A jednak – to rasowa maszyna rolnicza, tyle iż szyta na miarę winnic, i to tych najbardziej ciasnych. Poznajcie Rotair Rampicar R70.4-T, czyli mobilny nośnik narzędzi, który w rzędach winorośli czuje się jak ryba w wodzie.
Współczesna winnica to już nie tylko sekator i kosz na winogrona. To kosiarki bijakowe, opryskiwacze, rozsiewacze nawozów i cała hydrauliczna menażeria, która potrzebuje wydajnego źródła oleju i stabilnej platformy by pracować.
Jedna maszyna, wiele robót – bez kombinowania
Rotair dobrze o tym wie, dlatego w modelu R70.4-T postawiono na mocny układ hydrauliczny, ale… bez zmiany ramy osprzętu.
Efekt? jeżeli ktoś miał już narzędzia do wcześniejszych Rampicarów, nie musi ich wymieniać ani dorabiać „przejściówek z garażu”. Jedna maszyna obsłuży koszenie, oprysk, przycinanie i pielęgnację międzyrzędzi – a wszystko w bardzo wąskim korytarzu roboczym.
Silnik Kubota – mały, ale konkretny
Pod kratownicowymi osłonami nie znajdziemy przypadkowej jednostki. Rotair od lat współpracuje z Kubotą i tutaj też sięgnął po sprawdzone rozwiązanie. Czterocylindrowy diesel Kubota V1505-CR-TE5 spełnia normę Stage V, ma 44,3 KM i – co ważne – mieści się w kompaktowej zabudowie.
DOC, DPF, nowoczesny wtrysk – wszystko jest, ale bez przerostu formy nad treścią. To przez cały czas silnik roboczy, a nie eksponat do muzeum ekologii.
Szerokość całej maszyny to zaledwie 680 mm, więc w winnicy nie ma miejsca na kompromisy. Zamiast kół mamy przekładnię gąsienicową, która poprawia trakcję, ogranicza ugniatanie gleby i pozwala spokojnie pracować choćby na nierównym terenie, fot. źródło RotairGąsienice zamiast kół – i nie bez powodu
Szerokość całej maszyny to zaledwie 680 mm, więc w winnicy nie ma miejsca na kompromisy. Zamiast kół mamy przekładnię gąsienicową, która poprawia trakcję, ogranicza ugniatanie gleby i pozwala spokojnie pracować choćby na nierównym terenie.
Prędkość maksymalna? 8 km/h – i więcej w takim sprzęcie naprawdę nie jest potrzebne. To nie jest maszyna do ucieczki przed burzą, tylko do precyzyjnej pracy między krzewami.
Hydraulika, która nie klęka pod osprzętem
Serce każdego nośnika narzędzi bije w przewodach hydraulicznych. W Rampicarze R70.4-T mamy 42 l/min przy 180 barach na osprzęt roboczy oraz dodatkowe 12 l/min do funkcji pomocniczych. Do tego ładowność 600 kg na podwoziu bazowym – jak na tak mały pojazd, to wynik więcej niż przyzwoity.
Krótko mówiąc: kosiarka bijakowa nie dławi silnika, opryskiwacz nie prosi o litość, a operator nie musi kombinować, „jak to ustawić, żeby ruszyło”.
Serwis bez akrobatyki – prościej się nie da
Rotair najwyraźniej pamięta, iż maszyny nie serwisuje się w folderach reklamowych. Panele i osłony zaprojektowano tak, by dostęp do silnika i hydrauliki był szybki i sensowny. Bez rozbierania połowy maszyny i bez kluczy, których normalny rolnik nie ma w skrzynce.
Rampicar R70.4-T nie udaje ciągnika i bardzo dobrze. To specjalistyczny gąsienicowy nośnik narzędzi, który w wąskich winnicach robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje, fot źródło RotairWnuk DT-75? Może i tak – ale w garniturze
Rampicar R70.4-T nie udaje ciągnika i bardzo dobrze. To specjalistyczny gąsienicowy nośnik narzędzi, który w wąskich winnicach robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje. Bez nadmiaru masy, bez zbędnych gabarytów, za to z porządną hydrauliką i trakcją, której mógłby pozazdrościć niejeden „duży” traktor.
Jeśli więc ktoś szuka sprzętu, który bardziej przypomina mobilną chłodnicę na gąsienicach niż klasyczny ciągnik, ale za to realnie rozwiązuje problemy w winnicy – Rotair Rampicar R70.4-T zdecydowanie zasługuje na bliższe poznanie.
No a iż wygląda jak wnuk radzieckiego DT-75 albo mobilna chłodnica na gąsienicach to bardzo dobrze.

3 godzin temu







