Styczeń i początek lutego przyniosły temperatury, jakich wielu gospodarzy nie pamięta od lat. Na północnym wschodzie słupki rtęci spadały choćby do –27°C, a w wielu regionach mróz przyszedł bez ochronnej kołdry śnieżnej. Efekt? Na polach widać czarne place, przemarznięte warzywa i pytania, które dziś zadaje sobie niemal każdy plantator: co przezimuje, a co trzeba będzie zaorać?

W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia niezebranych upraw i nagrania z pól, gdzie mróz „ściął” rośliny jak nożem. Rolnicy z centralnej Polski alarmowali, iż przy nocnych spadkach do –16 czy –19°C owies ozimy może nie wytrzymać bez śniegu. To scenariusz, który oznacza dodatkowe koszty i niepewność przed startem wiosny.
Bez śniegu roślina jest bezbronna
Specjaliści z Instytut Ochrony Roślin – PIB studzą emocje. Jak podkreślają, rzeczywistą skalę uszkodzeń poznamy dopiero wiosną, gdy ruszy wegetacja. O przezimowaniu decydują:
• długość zalegania pokrywy śnieżnej
• liczba dni z silnym mrozem
• stopień zahartowania roślin
• lokalne warunki glebowe
Jedno pole może wyjść z zimy bez strat, a sąsiednie – wymagać przesiania. najważniejsze będą lustracje po ruszeniu wegetacji i ocena systemu korzeniowego.
Rolnicy mówią wprost: problem jest gdzie indziej
Choć mróz przyciąga uwagę, wielu gospodarzy wskazuje na znacznie poważniejsze wyzwanie – ekonomię produkcji. Coraz częściej decyzja o pozostawieniu części warzyw na polu nie wynika z pogody, ale z rachunku ekonomicznego. Zbiór, transport i przechowanie bywają droższe niż potencjalny przychód ze sprzedaży.
Analizy przygotowywane przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB pokazują skalę rozjazdu między kosztami a cenami skupu.
Koszty wystrzeliły. Ceny wielu płodów stoją w miejscu
W ciągu ostatnich 18 lat:
• koszty środków produkcji wzrosły średnio o 135 proc.
• nawozy podrożały o 155 proc.
• maszyny rolnicze zdrożały o ponad 210 proc.
• nośniki energii o 93 proc.
Skumulowana inflacja w tym czasie wyniosła około 85 proc.
Tymczasem realne ceny części zbóż spadły. Kukurydza, żyto czy pszenica – po uwzględnieniu inflacji – są dziś warte mniej niż kilkanaście lat temu. Wyjątkiem pozostaje żywiec wołowy, który jako jeden z nielicznych wyraźnie przebił inflację.
To oznacza jedno: rolnik sprzedaje taniej w relacji do kosztów, a produkuje drożej.
Mróz to tylko test. Rynek jest prawdziwym egzaminem
Zima 2026 roku przejdzie do historii jako jedna z surowszych w ostatnich latach. Ale dla wielu gospodarstw to nie mróz jest największym zagrożeniem. Dużo poważniejszym problemem jest długotrwała presja kosztowa i brak stabilności cen.
Jeśli wiosną okaże się, iż część plantacji trzeba będzie przesiać, rachunek ekonomiczny stanie się jeszcze trudniejszy. A wtedy pytanie nie będzie brzmiało: „czy roślina przezimowała?”, ale „czy produkcja w ogóle się opłaca?”.

3 tygodni temu

















