Rynek mleka wchodzi w 2026 rok z wyraźnym bagażem nadpodaży i spadających cen produktów mlecznych na świecie. Dla producentów mleka to sygnał ostrzegawczy, ale niekoniecznie zapowiedź długotrwałego kryzysu. Z najnowszych prognoz Credit Agricole wynika, iż najgorsza faza presji cenowej rozciągnie się jeszcze na pierwszą połowę 2026 roku, jednak w dłuższym horyzoncie rynek ma szansę na stabilizację i umiarkowane odbicie.
Nadpodaż dusi rynek mleka. Co czeka producentów w 2026 rokuŚwiatowe ceny mleka pod presją nadpodaży
Ostatnie miesiące przyniosły kontynuację spadków cen na globalnym rynku produktów mlecznych. Przeceny objęły wszystkie główne kategorie, jednak najsilniej potaniały masło oraz proszki mleczne – zarówno pełne, jak i odtłuszczone. W efekcie zmniejszyła się relacja cen tłuszczu mlecznego do białka, mierzona różnicą pomiędzy cenami masła i OMP, choć przez cały czas pozostaje ona wysoka na tle historycznym.
Zdaniem analityków kluczowym czynnikiem spadków jest gwałtowny wzrost podaży mleka na świecie. W III kwartale dostawy wśród największych eksporterów – UE, Nowej Zelandii, USA, Australii i Argentyny – wzrosły aż o 2,5% rok do roku, co jest tempem niewidzianym od 2021 roku.
Europa zaskakuje produkcją, USA naciskają eksportem
Szczególną uwagę zwraca odbudowa produkcji mleka w Unii Europejskiej, zwłaszcza w Niemczech i Francji, gdzie w poprzednich latach dominował trend spadkowy. Źródłem ożywienia były wyjątkowo korzystne warunki agrometeorologiczne latem – brak stresu cieplnego i duża dostępność relatywnie taniej paszy.
Dodatkowym obciążeniem dla europejskich cen jest silna presja eksportowa ze strony USA, wspierana przez wysoki kurs EUR/USD oraz preferencyjne warunki handlowe wynegocjowane przez administrację Donalda Trumpa. Choć niższe ceny pobudziły globalny popyt, nie był on w stanie zrównoważyć powstałej nadpodaży.
Południowa półkula w centrum uwagi rynku
W kolejnych miesiącach najważniejsze znaczenie będzie miała sytuacja na półkuli południowej. Analitycy Credit Agricole oczekują, iż wzrost produkcji mleka w Nowej Zelandii i Argentynie z nawiązką zrekompensuje spadki w Australii. Jednocześnie szok podażowy w UE, wynikający z dużych zapasów pasz, będzie wygasał bardzo powoli.
Z tego powodu bank prognozuje, iż spadkowy trend cen na światowym rynku mleka utrzyma się co najmniej do III kwartału 2026 roku.
Polskie ceny skupu na tle świata zaskakują odpornością
Na tym tle relatywnie dobrze wypadają ceny skupu mleka w Polsce, które – jak dotąd – wykazują sporą odporność na pogorszenie globalnej koniunktury. Od sierpnia spadły one jedynie o niecałe 5 groszy, co zdaniem analityków jest korektą znacznie płytszą, niż sugerowałyby światowe ceny masła i proszków.
Według prognoz Credit Agricole:
- na koniec 2025 r. cena skupu mleka w Polsce wyniesie ok. 215 zł/hl,
- na koniec 2026 r. wzrośnie do ok. 230 zł/hl.
Dlaczego Polska może płacić więcej niż UE
Analitycy podkreślają, iż wysoka konkurencja pomiędzy mleczarniami o surowiec sprawia, iż ceny skupu w Polsce najprawdopodobniej przez cały czas będą odchylać się w górę względem średniej unijnej. To dobra wiadomość dla producentów, choć oznacza też presję kosztową dla przetwórstwa.
Ryzyka dla prognoz: pogoda i tempo dostosowań
Credit Agricole wskazuje jednocześnie na istotne czynniki ryzyka. najważniejsze będą:
- warunki agrometeorologiczne na głównych rynkach mleka,
- tempo dostosowania podaży mleka do niższych cen.
Jeśli produkcja będzie reagować wolniej, presja cenowa może utrzymać się dłużej. Z kolei niekorzystne warunki pogodowe mogą szybciej ograniczyć podaż i przyspieszyć odbicie cen.
Co to oznacza dla producentów mleka w 2026 roku
Rok 2026 zapowiada się jako okres przejściowy. Pierwsze miesiące mogą być trudne ze względu na globalną nadpodaż, ale w dłuższym horyzoncie analitycy widzą przestrzeń do stopniowej poprawy cen. Dla gospodarstw mlecznych oznacza to konieczność ostrożnego planowania kosztów, ale również sygnał, iż rynek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

3 godzin temu














