Najsuchsza gmina w Polsce – tylko 51 mm opadów! Dramatyczna susza może wymusić ograniczenie hodowli

1 godzina temu
Zdjęcie: Najsuchsza gmina w Polsce – tylko 51 mm opadów! Dramatyczna susza może wymusić ograniczenie hodowli


Zaledwie 51 mm opadów od początku marca, zerowe plony kukurydzy i widmo ograniczenia hodowli bydła. W Lipcach Reymontowskich, uznawanych za najsuchsze miejsce w Polsce, rolnicy alarmują, iż skutki tegorocznej suszy wykraczają daleko poza jedno gospodarstwo. To problem, który może odbić się na całym krajowym bezpieczeństwie żywnościowym.

Najsuchsza gmina w Polsce walczy z katastrofalną suszą

Jeszcze kilka lat temu susza była traktowana jako problem występujący lokalnie lub okresowo. Dziś coraz częściej staje się trwałym elementem krajobrazu wielu regionów Polski. Jednym z najbardziej dotkniętych obszarów są Lipce Reymontowskie w województwie łódzkim, gdzie tegoroczny sezon wegetacyjny przyniósł dramatycznie niskie sumy opadów.

Według danych ze stacji pomiarowej IUNG w Puławach właśnie ta miejscowość należy w tej chwili do najsuchszych miejsc w Polsce. Od początku marca do początku lipca spadło tam zaledwie 51 mm opadów, natomiast od początku roku – licząc również śnieg – suma opadów wyniosła około 80 mm. Dodatkowym problemem było to, iż zimowe opady praktycznie nie zasiliły gleby, ponieważ zamarznięta ziemia nie była w stanie ich wchłonąć.

Kukurydza bez szans – „W tym roku zbiór będzie zerowy”

Jednym z gospodarstw najbardziej dotkniętych skutkami suszy jest gospodarstwo prowadzące od ponad 25 lat produkcję bydła opasowego. Ponad 80 hektarów kukurydzy stanowi podstawę bazy paszowej dla zwierząt.

Tegoroczny sezon okazał się jednak wyjątkowo trudny. Mimo zastosowania wysokiej jakości materiału siewnego oraz pełnej technologii uprawy, rośliny nie były w stanie wykorzystać swojego potencjału z powodu braku wody.

„Nakłady na zasiew są coraz wyższe, a zbiór w tym roku będzie zerowy. Z tego też tytułu ta baza paszowa będzie bardzo ograniczona, hodowla będzie musiała ulec zmniejszeniu.” – mówi Waldemar Kolary.

Rolnicy podkreślają, iż pogoda zniweczyła wszystkie działania agrotechniczne. choćby kwalifikowany materiał siewny, kosztujący około 70% więcej od standardowego, nie był w stanie zrekompensować ekstremalnego deficytu wody.

Dwuzbiorowość przestała działać. Coraz większe nakłady, coraz mniejsze efekty

Aby ograniczyć koszty zakupu gruntów i zwiększyć ilość paszy, gospodarstwo od lat stosowało system dwuzbiorowości. Jesienią wysiewano żyto lub mieszanki przeznaczone na kiszonkę, a po ich zbiorze wiosną wysiewano kukurydzę.

Przez kilka lat rozwiązanie pozwalało zwiększać produkcję, jednak w tej chwili coraz częściej zawodzi.

„Próbowaliśmy zrobić dwuzbiorowość, dwa razy zebrać w jednym sezonie, ale to się nie udaje od kilku lat, a w tym roku szczególnie.”

Rolnicy zwracają uwagę, iż taka technologia wymaga jeszcze większych nakładów na nawożenie, materiał siewny i ochronę roślin. W warunkach skrajnej suszy wszystkie poniesione koszty okazują się jednak bez znaczenia.

Nie ma skąd pobrać wody. Nawadnianie pozostaje poza zasięgiem

Choć coraz częściej mówi się o konieczności nawadniania upraw, w praktyce nie wszędzie jest ono możliwe.

Lipce Reymontowskie położone są na Wyżynie Rawsko-Łódzkiej, gdzie brakuje naturalnych cieków powierzchniowych. Nie ma rzek ani strumieni, z których można byłoby pobierać wodę do irygacji.

Jeszcze większym problemem są zasoby podziemne. Dotychczas wykorzystywane warstwy wodonośne znajdujące się na głębokości około 30 metrów stają się niewydajne, a kolejne pokłady wody występują dopiero na około 120 metrach, co wymaga kosztownych inwestycji oraz licznych uzgodnień administracyjnych. Dodatkowo wykorzystywanie wody z sieci wodociągowej do podlewania pól jest niedozwolone lub ograniczone.

Susza uderza nie tylko w kukurydzę

Skutki braku opadów wykraczają daleko poza jedną uprawę.

Według obserwacji rolników problemy dotyczą również zbóż, rzepaku oraz plantacji porzeczek i aronii. Coraz częściej usychają także wieloletnie drzewa, co zdaniem gospodarzy świadczy o postępującym stepowieniu regionu.

Sytuację potwierdzają również pomiary wilgotności gleby. W warstwie od 0 do 90 cm wilgotność wynosi w tej chwili zaledwie od 0 do 8%, a dopiero na głębokości jednego metra osiąga około 24%.

Mniejsza produkcja paszy oznacza ograniczenie hodowli

Największym problemem dla gospodarstw utrzymujących bydło jest brak paszy.

Jeżeli kukurydza nie zapewni odpowiedniej ilości kiszonki, hodowcy będą zmuszeni ograniczyć liczbę zwierząt lub kupować pasze na rynku, gdzie ich ceny mogą znacząco wzrosnąć.

Rolnicy podkreślają również, iż rozwój gospodarstw jest coraz trudniejszy. Wysokie ceny ziemi oraz malejąca opłacalność produkcji sprawiają, iż szczególnie mniejsze gospodarstwa mogą mieć problem z dalszym funkcjonowaniem.

„Rozwój gospodarstwa jest bardzo ograniczony, co dopiero mówić o tych małych gospodarstwach. Potrzebujemy jako rolnicy pomocy, żeby można było przetrwać.”

Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się na polu

Zdaniem gospodarzy skutki obecnej suszy mogą być odczuwalne nie tylko dla producentów rolnych, ale również dla konsumentów.

Mniejsze zbiory oznaczają ograniczoną podaż surowców, wyższe koszty produkcji oraz ryzyko dalszego wzrostu cen żywności. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do rezygnacji kolejnych rolników z produkcji oraz osłabienia krajowego potencjału żywnościowego.

„Nie ma pola, nie ma nic na stole. Dbajmy o nasze pola, pomóżmy rolnikom, bo bezpieczeństwo żywności jest bardzo ważne.”

Susza 2026 może być jedną z najtrudniejszych od lat

Przykład Lipiec Reymontowskich pokazuje, iż tegoroczna susza przestała być wyłącznie problemem pojedynczych gospodarstw. Coraz częściej wpływa na całe regiony, ograniczając produkcję pasz, zbóż i innych upraw. o ile kolejne tygodnie nie przyniosą znaczących opadów, wielu producentów będzie musiało podejmować trudne decyzje dotyczące ograniczenia hodowli, zmian w strukturze zasiewów oraz dalszego funkcjonowania swoich gospodarstw. W przypadku regionów najbardziej dotkniętych suszą stawką staje się już nie tylko wysokość plonów, ale również utrzymanie opłacalności produkcji rolnej i bezpieczeństwa żywnościowego w kolejnych latach.

Idź do oryginalnego materiału