Wznowienie prac senackich nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości ma znaczenie nie tylko dla zasad reklamy alkoholu, ale także dla codziennej komunikacji małych winnic. Spór dotyczy tego, czy przepisy wystarczająco jasno oddzielają zakazaną promocję napojów alkoholowych od informowania o wydarzeniach, kulturze wina i enoturystyce.
Sejm uchwalił ustawę 8 października. Tekst skierowany do Senatu przewiduje zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, a jednocześnie reguluje kwestie przekazów informacyjno-kulturalnych oraz wydarzeń enokulinarnych. To właśnie ten drugi obszar budzi duże zainteresowanie podmiotów działających wokół polskiego winiarstwa, ponieważ dotyczy sposobu komunikowania wydarzeń organizowanych przez niewielkie gospodarstwa i lokalne marki.
Ustawa wskazuje, iż wydarzenia enokulinarne to publiczne przedsięwzięcia o charakterze edukacyjnym, enoturystycznym albo związanym z turystyką kulinarną. Wśród przykładów takich aktywności pojawiają się festyny, targi, pokazy i winobrania. Projektowane przepisy obejmują także warunki odnoszące się do komunikacji i degustacji, przy czym nie oznaczają ogólnego przyzwolenia na reklamowanie wina ani na zachęcanie do jego zakupu.
Monika Czarniecka, specjalistka komunikacji i założycielka 100 PTS, opowiada się za utrzymaniem ograniczeń reklamy alkoholu, ale jednocześnie zwraca uwagę na potrzebę precyzyjnego opisu działań dozwolonych. W jej ocenie najważniejsze jest, by nie utożsamiać każdej informacji o lokalnym wydarzeniu winiarskim z reklamą. Z perspektywy małej winnicy znaczenie ma możliwość zapowiedzenia festiwalu, przedstawienia historii regionu czy zaproszenia gości na wydarzenie łączące lokalną kuchnię z kulturą wina.
Z rozmów prowadzonych przez Czarniecką z przedstawicielami winnic wynika, iż branża oczekuje przede wszystkim jasnych reguł. Winiarze popierają rozwiązania wprowadzone poprawkami PSL i chcą, aby Senat utrzymał ustawę w brzmieniu uwzględniającym te zapisy. Nie chodzi przy tym o wyłączenie branży spod regulacji, ale o jednoznaczne określenie, jakie działania informacyjne i kulturalne mieszczą się w granicach prawa.
Niejasność przepisów może przełożyć się na praktykę działania małych producentów. Zdaniem Czarnieckiej ryzyko polega na tym, iż przedsiębiorcy zaczną rezygnować z części komunikacji w obawie przed naruszeniem trudnej do uchwycenia granicy między informacją a promocją. W przypadku niewielkich gospodarstw problem ma wymiar operacyjny, bo właściciele łączą obowiązki związane z produkcją, prowadzeniem gospodarstwa i obsługą gości, a każda niepewność prawna dodatkowo komplikuje planowanie działań.
Skutki takiej niepewności nie ograniczają się wyłącznie do samych winnic. Wydarzenia enoturystyczne angażują także gastronomię, lokalne obiekty noclegowe, producentów regionalnej żywności i organizatorów turystyki. o ile zasady komunikacji są przewidywalne, łatwiej przygotować wspólne przedsięwzięcia i promować ofertę opartą na lokalnych partnerstwach. Gdy przepisy pozostają niejednoznaczne, mniejsze podmioty mogą ograniczać udział w wydarzeniach albo rezygnować z informowania o nich.
Czarniecka odwołuje się również do doświadczeń z innej branży regulowanej, czyli rynku aktywów cyfrowych. W jej ocenie polityczne spory i niepewność prawa osłabiają firmy oraz utrudniają im planowanie działalności. Na tej podstawie wskazuje, iż regulacje powinny być nie tylko uzasadnione, ale także zrozumiałe i możliwe do stosowania w praktyce, tak aby jednocześnie chronić interes publiczny i dawać przedsiębiorcom czytelne ramy działania.
W przedstawianym podejściu ograniczanie reklamy alkoholu nie stoi w sprzeczności z edukacją i odpowiedzialną komunikacją. Czarniecka uważa, iż Senat powinien utrzymać rozwiązania odnoszące się do ściśle określonych przekazów informacyjno-kulturalnych oraz wydarzeń enokulinarnych, nie osłabiając przy tym samych restrykcji reklamowych dotyczących alkoholu.
Równolegle własną analizę uchwalonego tekstu przedstawił Radosław Froń, prawnik rynku napojów alkoholowych, prowadzący blog „Paragraf w kieliszku”. Jest to interpretacja ekspercka, a nie wiążąca wykładnia prawa, ponieważ proces legislacyjny w sprawie nowelizacji przez cały czas trwa.

1 dzień temu








