Dość chłodna jesień 2025 roku niestety nie sprzyjała wykonywaniu zabiegów herbicydowych w zbożach ozimych. Aplikowane na tym etapie rozwiązania doglebowe wykazują największą skuteczność – także wobec chwastów odpornych, takich jak miotła zbożowa. Dlatego na plantacjach, gdzie nie udało się ich zwalczyć jesienią, tej wiosny rolnicy mieli duże problemy z zachwaszczeniem. Analiza panujących warunków i występujących trudności pozwala na opracowanie efektywnej strategii na zbliżający się sezon 2026/27. O czym warto pamiętać, dobierając technologię herbicydową na swoje pole?
W przypadku zbóż ozimych przerwa między zbiorami a zasiewami może wynosić choćby kilka miesięcy, ponieważ termin siewów zależy m.in. od tego, kiedy zakończy się wegetacja upraw poprzedzających je na danym stanowisku. Standardowo rolnicy rozpoczynają siew zbóż w połowie września, jednak z pewnością nie zabraknie plantacji, na których nastąpi to dopiero pod koniec października albo choćby w listopadzie – po zbiorach kukurydzy czy buraków cukrowych.
Przełom sezonów, kiedy zakończyły się zbiory, a za kilka tygodni zaczną się siewy, to okres, który warto wykorzystać na przeanalizowanie minionego roku w uprawach zbożowych. Problemy, jakie występowały, i rozwiązania, które sprawdziły się (lub zawiodły) to cenne podpowiedzi, na co zwrócić uwagę w kolejnym sezonie.
– Każdy rolnik powinien przeanalizować książkę zabiegów, zwracając uwagę na to, jakie środki były w ubiegłych latach stosowane. Jeżeli pojawiały się problemy ze zwalczaniem chwastów, może to świadczyć o tym, iż występują odporności chociażby na substancje z grupy inhibitorów ALS. To zjawisko obserwujemy w skali całego kraju, ale nie wszyscy biorą je pod uwagę, kiedy planują zabiegi – przypomina Mateusz Mikoda, doradca INNVIGO z Dolnego Śląska.
Odchwaszczanie zbóż – czym zaskoczyła jesień 2025?
Miniona jesień w większości kraju różniła się od poprzednich sezonów, kiedy długo utrzymywały się dość wysokie temperatury – niekiedy nietypowe choćby jak na listopad. Tymczasem w ubiegłym roku panowały umiarkowane, a choćby niskie temperatury, którym towarzyszyły okresowe opady deszczu. Następnie wcześnie zapanowały prawdziwie zimowe warunki, znacznie bardziej mroźne w porównaniu do ostatnich lat.
Taka sytuacja nie sprzyjała terminowemu wykonywaniu zabiegów herbicydowych w zbożach ozimych. W zależności od regionu stosunkowo niewielu rolnikom udało się skorzystać z okna pogodowego, kiedy przez tydzień czy dwa utrzymywała się pogoda pozwalająca na zastosowanie herbicydów, ich pobranie przez chwasty i uaktywnienie się w roślinach. Z szacunków doradców terenowych wynika, iż np. na Dolnym Śląsku takie zabiegi wykonało ok. 30-40% plantatorów. Problem, który uwidocznił się później na tych terenach, polegał na tym, iż na plantacjach, gdzie nie zastosowano odpowiednio dobranych preparatów doglebowych zawierających flufenacet, wiosną było bardzo trudno ograniczyć presję miotły zbożowej.
Obserwacje dotyczące tej substancji potwierdza też Piotr Sokołowski, doradca INNVIGO odpowiedzialny za region południowo-wschodni. Jak wynika z jego doświadczenia i rozmów z rolnikami z tych terenów, choćby dość późno zastosowane zabiegi herbicydowe uwzględniające ten składnik miały wysoką skuteczność. Na takich plantacjach bardzo rzadko występowała konieczność wykonywania wiosennych poprawek. Należało ewentualnie skupić się wtedy na trudnych chwastach, takich jak chabry czy ostrożenie.
Rozwiązaniem stopniowo wprowadzanym do technologii jesiennej w tamtym sezonie był środek Amstaf 800 EC, zawierający prosulfokarb. To substancja, która będzie odgrywała wiodącą rolę w jesiennej technologii herbicydowej dla zbóż po wycofaniu flufenacetu. Dotychczas nie była ona powszechnie stosowana w zbożach, dzięki czemu nie ma ryzyka, iż po jej użyciu wystąpią odporności.
Doradca z Lubelszczyzny zwraca również uwagę na najważniejsze znaczenie zabiegów herbicydowych o tej porze roku: – Trzeba skupić się na odchwaszczaniu zbóż jesienią, o ile tylko warunki na to pozwolą. Stosowane wtedy substancje doglebowe działają, o ile panuje odpowiednia wilgotność. choćby jeżeli w danym momencie jest zimno, one aktywują się później w okresie do kilku miesięcy, więc ważne, żeby zostały zaaplikowane.
Odchwaszczanie zbóż – susza, przymrozki i silne zachwaszczenie
Konsekwencją jesiennych problemów w zbożach była sytuacja, z którą rolnicy musieli mierzyć się na wiosnę. W przypadku Dolnego Śląska największe trudności wynikały z wysokiej presji miotły zbożowej właśnie na plantacjach, gdzie nie zastosowano jesiennych zabiegów lub dobór substancji był niewłaściwy, ponieważ nie uwzględniał flufenacetu. Zresztą było to duże wyzwanie nie tylko w tym regionie – w całej Polsce obserwowane są uodpornienia tego chwastu na substancje aktywne z grupy inhibitorów ALS, czyli na sulfonylomoczniki. Z tego powodu rozwiązania, które we wcześniejszych latach jeszcze wykazywały pewną skuteczność, w tej chwili nie przynoszą pożądanych efektów.
Kolejne utrudnienie adekwatnie na terenie całego kraju stanowiła utrzymująca się wiosną susza. Zasoby wody z roztopów okrywy śnieżnej nie wystarczyły na długo, a marzec i kwiecień były niemal bezdeszczowe, więc bardzo niekorzystne dla upraw. Z tego powodu herbicydowe zabiegi doglebowe nie działały w takich warunkach odpowiednio skutecznie. Natomiast po majowych opadach deszczu dochodziło do ponownych, rozłożonych w czasie wschodów chwastów.
W południowo-wschodnich województwach problematyczna sytuacja wynikała również z występujących w tym okresie przymrozków. Uniemożliwiały one trafienie z zabiegiem w okienko pogodowe, które zarówno umożliwiłoby aplikację herbicydów, jak i zapewniło tygodniowy czy dwutygodniowy okres pozwalający na zadziałanie substancji aktywnych. Dlatego w drugiej części sezonu producenci zbóż uskarżali się nie tylko na obecność miotły zbożowej, ale też trudnych do zwalczenia maków, chabrów, przytulii czy chwastnicy, które wymagały kolejnych, choćby kilkukrotnych zabiegów poprawkowych.
– Rolnicy, którzy zdecydowali się na jesienne odchwaszczanie, wygrali walkę z chwastami. Mijający sezon pokazał, dlaczego to ważne. Odkładanie zabiegów na wiosnę to za duże ryzyko, bo po prostu może nie być odpowiednich warunków. W razie konieczności zrobienia poprawek, np. na chabry czy ostrożenie, zalecaliśmy np. środek Hapi 250 EC, czyli chlopyralid, fluroksypyr i florasulam, ewentualnie z dodatkiem fenoksaprop-P-etylu zawartego w preparacie Fenoxinn Max 110 EC. To sprawdziło się bardzo dobrze, więc klienci byli zadowoleni – mówi Piotr Sokołowski.

Tylko 15 mm deszczu i presja chorób! Jak chronić rzepak w tak trudnym sezonie? [SPRAWDŹ!]
Odchwaszczanie zbóż – zanim flufenacet zniknie z rynku
Zbliżające się siewy pszenicy oznaczają konieczność wyboru strategii herbicydowej na nowy sezon. W przypadku wcześnie obsiewanych stanowisk trzeba pamiętać, iż tym samym etap wegetacji jesiennej wydłuża się, co przekłada się również na okres stosowania ochrony herbicydowej. To istotne zwłaszcza o ile w glebie jest obecny liczny bank nasion. Konstruując technologię do zwalczania chwastów, w zabiegu doglebowym można ostatni raz wykorzystać sprawdzoną substancję, jaką jest flufenacet. Ten komponent, skuteczny nie tylko wobec miotły zbożowej, wpisuje się też jako pierwszy etap w technologię ukierunkowaną na zwalczanie wyczyńca. Preparaty, które zawierają ten składnik, są w sprzedaży jeszcze do 10 października, natomiast termin dozwolonego użycia mija 10 grudnia.
Zabiegi doglebowe są najbardziej skutecznym rozwiązaniem, a stosowane wówczas substancje należą do zupełnie innych grup chemicznych niż te o przeznaczeniu nalistnym, dlatego pełnią tak istotną rolę, zwłaszcza w kontekście narastającej odporności chwastów. Ważne, żeby te trudne jednoliścienne zwalczać tak szybko, jak to możliwe, kiedy są jeszcze we wczesnych fazach rozwojowych. Praktyka dowodzi, iż znacznie łatwiej wykonać późniejszą jesienią celowany zabieg nalistny jako poprawkę niż zmagać się z nimi, gdy są już wyrośnięte.
– Ze względu na występujące odporności chwastów i na ostatnią możliwość wykorzystania warto w tym roku zacząć ochronę herbicydową zbóż ozimych od flufenacetu, żeby potem móc rotować inne substancje. Z naszego portfolio rekomendujemy herbicydy Cezaro 574 SC czy Trivino 599,5 SC. W zależności od terminu siewu, przebiegu pogody i obecności chwastów jednoliściennych innych niż miotła zbożowa do późniejszych zabiegów nalistnych można użyć środka z mezosulfuronem, jakim jest Pacyfik 30 OD – radzi Marcin Bystroński, Menedżer ds. upraw rolniczych w firmie INNVIGO.
Herbicyd Cezaro 574 SC zawiera flufenacet, diflufenikan i florasulam, natomiast w skład środka Trivino 599,5 SC oprócz flufenacetu wchodzi diflufenikan i penoksulam. adekwatności poszczególnych substancji aktywnych pozwalają dobrać rozwiązanie do zachwaszczenia w zbożach ozimych na danym polu. o ile konieczne pozostało bardziej zindywidualizowane skomponowanie mieszaniny, można też wykorzystać jako jeden ze składników produkt Cevino 500 SC, czyli czysty flufenacet.

43 minut temu













