Jeśli ktoś myślał, iż opony do MTZ-a osiągnęły już swój sufit możliwości, to właśnie został wyprowadzony z błędu. Jak ogłoszono, znane z fabrycznego montażu w ciągnikach MTZ Belarus opony Biełszyna (czyli po naszemu Belschina) mają być… jeszcze lepsze.
Tak, jeszcze, bo jak widać, dotychczasową jakość da się poprawić. Jakość i opony oczywiście. Jednak…
Tym razem nie chodzi o nową nazwę handlową ani świeżą farbę na boku opony, ale o coś, co naprawdę siedzi w środku. Biełszyna oficjalnie przeszła na nowy kord tekstylny o tajemniczym oznaczeniu ZOLR-P, który ma zastąpić wysłużone gatunki 21PDU-P oraz 272PDU-P.
Brzmi jak katalog części zamiennych do rakiety kosmicznej, ale spokojnie – przez cały czas mówimy o oponie do traktora, który większość życia spędza w bruździe. Teraz już tylne 15,5R-38 będą niemal niezniszczalne. Taki jest plan. Fabryczny plan.
Rewolucja pod bieżnikiem
Jak informuje „Shinnik”, czyli firmowa publikacja fabryki Belshina, prace nad nowym kordem ruszyły już w 2024 roku i były prowadzone wspólnie przez różne działy zakładu, w tym prawdopodobnie dział elektryczny, stylizacji, remontowy i cateringu. Efekt?
Od początku bieżącego roku wszystkie radialne opony rolnicze Biełszyny dostają nowy kord ZOLR-P w standardzie. To niemal rewolucja, a wiadomo, iż na wschodzie rewolucje lubią.
Co to jednak oznacza dla właścicieli ciągników MTZ Belarus poszukujących nowych tylnych 15,5R-38 czy 16,9R-38 i podobnych?
W teorii – i według producenta – większą wytrzymałość warstw podkładowych, a więc lepszą odporność na przeciążenia, kamienie, koleiny i inne atrakcje, które ciągniki z fabryki MTZ spotykają w polu i obejściu.
Krótko mówiąc: opona ma dłużej żyć, mniej się męczyć i rzadziej przypominać o sobie w najmniej odpowiednim momencie. Jednak to nie wszystko, bo jest plan.
Zachód do przegonienia
Producent nie ukrywa ambicji. Nowy kord to element „kroku iście rewolucyjnego”, który ma znacząco podnieść jakość opon rolniczych i – uwaga – pozwolić dogonić, a choćby przegonić najlepsze zachodnie marki oponiarskie.
Brzmi dumnie, niemal jak z folderu reklamowego, ale trzeba przyznać: jeżeli coś w MTZ-cie zawsze budziło (różne) emocje, to właśnie opony. Każda poprawa w tym temacie jest więc mile widziana.
Eksport, geopolityka i realia
Biełszyna większość swojej produkcji kieruje na eksport – głównie do Rosji i innych państw WNP. Priorytetem jest teraz dywersyfikacja rynków i dzięki nowej jakości wzmocnienie obecności w Azji oraz Afryce.
Dostawy do „nieprzyjaznych” państw UE zostały, jak wiadomo, wstrzymane z powodów geopolitycznych, ale opony do MTZ-ów już pracujących w naszych gospodarstwach od tego gorsze się nie zrobią. Wręcz przeciwnie – nowe serie mają być mocniejsze niż kiedykolwiek. Niemal wieczne.
Co z tego ma właściciel MTZ-a?
Jeśli jeździsz MTZ-em na fabrycznych lub zamiennych oponach Biełszyny, możesz się spodziewać, iż nowe egzemplarze będą po prostu trwalsze. Bez fajerwerków, bez cudów – ale z solidniejszym, jak ramię robotnika na propagandowym plakacie, wnętrzem. A w realiach gospodarstwa to często znaczy więcej niż marketingowe hasła.
Czy nowy kord ZOLR-P faktycznie pozwoli Biełszynie przegonić zachodnie marki? Czas i pole to zweryfikują. Jedno jest pewne: skoro choćby opona do MTZ-a może być „jeszcze lepsza”, to znaczy, iż w tej historii wciąż jest miejsce na rozwój.
I to akurat dobra wiadomość. Zwłaszcza gdy ciągnik swoje już widział, ale przez cały czas ma robić robotę.

2 godzin temu













